Konfederacja protestuje przeciwko systemowi kaucyjnemu
Przedstawiciele Konfederacji Nowej Nadziei protestowali pod biurami posłanek PiS i PO przeciwko wprowadzonemu na początku roku systemowi kaucyjnemu. „Ojcem systemu jest Prawo i Sprawiedliwość, ale wdrożyła go Koalicja Obywatelska” – przypominał Marcin Mieczkowski, lider Nowej Nadziei w Łomży i radny miejski, który nie widzi realnych korzyści z jego funkcjonowania.
– Mamy XXI wiek, przerabialiśmy to kiedyś. Pamiętam, jako młody chłopak, jak nosiłem makulaturę czy butelki do skupu jakieś 30 lat temu. Czemu mamy wracać do PRL-owskich zasad, skoro zainwestowaliśmy w systemy recyklingu w ZGO? – mówił, stojąc na schodach biura poselskiego posłanki Prawa i Sprawiedliwości, Bogumiły Olbryś. „Zostaliśmy śmieciarzami”, bo jak ocenił mieszkańcy zostali zmuszeni do przechowywania w domach worków z butelkami PET czy puszkami. Skarżył się, że gdy poszedł z butelkami zbieranymi przez cały tydzień, to butelkomat w dyskoncie nie działał i trzeba było długo czekać na wezwaną obsługę. Ma przy tym świadomość, że system nie działa jeszcze z pełną wydajnością. „Chodzi o to, żeby życie ułatwiać, a nie utrudniać”. Uważa, że system nie przynosi korzyści, a jedynie negatywne skutki.
pod biurem posłanki KO Alicji Łepkowskiej - Gołaś
Wspomniał o karze, którą miasto zapłaciło za niespełnienie poziomu recyklingu. Jednak wiązanie owej kary z system kaucyjnym nie jest właściwe, ponieważ dotyczy ona wcześniejszych lat, kiedy system jeszcze nie obowiązywał. Mieczkowski uznał jednak, że jeśli sytuacja się nie zmieni, i tak wszyscy za to zapłacą: w podatkach, karach za brak odpowiednich poziomów odzysku oraz poprzez podwyżki opłat za śmieci.
W świetle wyjaśnień Ministerstwa Klimatu i Środowiska, dane z systemu kaucyjnego powinny zostać uwzględnione w sprawozdaniach dotyczących odpadów komunalnych składanych przez gminy. Oznacza to, że masa zebranych w butelkomatach opakowań realnie pomaga miastu uniknąć wspomnianych kar. Być może radny w ten sposób chciał zakomunikować ubytek dochodów Zakładu Gospodarowania Odpadami. Powołując się na dane miejskiej spółki, oznajmił, że do stycznia 2025 roku dochody z frakcji aluminium i PET w styczniu 2026 roku były o 30% niższe. W ubiegłym roku ZGO na plastiku i aluminium zarobiło 240 tys. zł, a w bieżącym tylko 168 tys. zł. Także w lutym 2025 roku przychód z wymienionych frakcji wyniósł 243 tys. zł, a w 2026 analogicznym okresie był już o 79 tys. zł niższy. Stwierdził, że budżetu ZGO nie da się zbilansować bez butelek PET i puszek.
– Jesteśmy jako Konfederacja przeciwni systemowi kaucyjnemu, bo nie widzimy w tym realnych korzyści, tylko same ujemne konsekwencje – stwierdził.
System kaucyjny, zdaniem Marka Niewiadomskiego, który towarzyszył Mieczkowskiemu, stał się dla Polaków absurdem, a obowiązkowe kaucje nazwał „fanaberią Unii Europejskiej” i „dzieckiem rządów Morawieckiego i Tuska”. W tym samym duchu Jacek Kamiński ocenił, że reforma ta nie jest krokiem dla ekologii, lecz zmianą pełną absurdów, która „utrudnia nam życie i uderza po kieszeni”. Uważa on, że system stanowi gigantyczne obciążenie dla biznesu i przekłada się na droższe zakupy.
Po wystąpieniach przed biurem Bogumiły Olbryś, trzej mężczyźni z workami wypchanymi butelkami PET i puszkami przemaszerowali pod biuro poselskie Alicji Łepkowskiej-Gołaś, gdzie zakończyli konferencję.


