227 osób na nocnej drodze krzyżowej parafii Krzyża Świętego w Łomży
Samotnie i w milczeniu, a czasem w małych grupkach, z modlitwą na ustach, 227 osób po raz czwarty przeszło nocną drogę krzyżową parafii Krzyża Świętego w Łomży. „To przygotowanie wnętrza do Wielkiego Tygodnia i świąt Zmartwychwstania Pańskiego” – mówi proboszcz, ks. Andrzej Godlewski.
Aby rozważać kolejne stacje męki i śmierci Jezusa Chrystusa, pątnicy wyruszyli około godziny 18.45. Wcześniej w kościele Krzyża Świętego odprawiona została msza święta, a udający się w 22-kilometrową trasę uczestnicy nocnej drogi krzyżowej otrzymali kapłańskie błogosławieństwo. Szli, by przepraszać za grzechy, zastanowić się nad własnym życiem i podziękować. Jedni z przygotowanym przez siebie krzyżem, inni z domowym, zdjętym z uświęconej ściany, ruszyli w mrok nocy, zatrzymując się przy stacjach Chrystusowej męki. To element przygotowania do Triduum Paschalnego, najważniejszego okresu w kalendarzu katolickim.
Ze względu na modernizację linii kolejowej do Łomży zmieniono trasę marszu. Jak mówi Adam Babiel, ten nowy przebieg prawdopodobnie już pozostanie na stałe. Trasa, której zarys publikujemy w fotogalerii, wiodła tradycyjnie przez Dębowe Góry, najwyższe wzniesienia w okolicy. Zahaczyła też o Koziki, co jet nowym elementem trasy. Aura dopisała, a drogę wędrującym oświetlał będący blisko pełni księżyc. Nad głowami majaczyła zorza polarna, na którą uwagę zwrócił Adam Babiel.
– Byłem pod wrażeniem pana, który, choć z asekuracją, wytrwale podążał na wózku inwalidzkim – mówi Adam Babiel.
Podczas wędrówki, szczeglnie na polnych dróżkach i w lesie, nad drogą unosił się spory kurz.
– Susza – mówi Adam Babiel. – Dwa tygodnie temu, gdy sprawdzałem całą trasę, były tam grzęsawiska, które budziły mój niepokój. Dziś okazało się, że nie ma po nich śladu, a niemal wszędzie czuć kurz.
Nad bezpieczeństwem modlących się czuwała działająca przy parafii Krzyża Świętego Łomżyńska Grupa Pewnej Pomocy Miłosierdzia, złożona z pracowników pogotowia ratunkowego i SOR-u. Trzy osoby przeszacowały swoje możliwości i w trakcie drogi krzyżowej zostały przez nich odwiezione do domu.
Radości z zaangażowania nie tylko parafian nie krył proboszcz, ks. Andrzej Godlewski. Cieszył się, że ta forma modlitwy trwa i z roku na rok zyskuje w oczach wiernych. Podkreślał też, że podobne inicjatywy podejmują również inne parafie.
Fot. Adam Babiel















