Piach na grobach z obcych grobów
Kilka osób poinformowało Redakcję Portalu 4lomza.pl, że odkąd na początku marca stopniał śnieg i ustąpiły mrozy stycznia i lutego, na starym cmentarzu wyszły na wierzch budzące grozę wiernych akty wandalizmu. Ktoś bez szacunku dla zmarłych i odczuć ich rodzin rozsypał na grobach piasek: czasem w ilości wiadra lub dwóch, czasami taczki, a na jednej alejce pryzmę wielkości przyczepki.
Informacje i zdjęcia doszły już do Kancelarii Parafii Katedralnej, która jest administratorem starego cmentarza przy ulicy Mikołaja Kopernika w Łomży. Niezależnie od sygnału do interwencji Portalu 4lomza.pl, wcześniej zgłoszono 2 przypadki zasypania piachem posprzątanych i przystrojonych na 1. listopada nagrobków i mogił. W sumie zabrudzonych ziemią miejsc pochówków jest 6 i pryzma w alei. Zasypane, ubrudzone piachem i błotem nagrobki i mogiły leżą w kwartale nekropolii z 1801 r. od strony małej, wąskiej bramki w murze do parkingu przy MPEC. Pracownik Kancelarii Parafii Katedralnej Anna Składanek wyjaśnia nam, że – na szczęście – tym razem nie mamy do czynienia z wandalizmem. Nikt celowo nie chciał zabrudzić miejsc pochówku i nie zamierzał obrazić pamięci o zmarłych ani urazić uczuć żyjących. Zdarzenia nastąpiły z kilku przyczyn. Najważniejszym była na twardą grudę zmarznięta ziemia w styczniu i w lutym 2026, gdy mrozy w nocy spadały poniżej 20 stopni Celsiusa. Panowie grabarze mieli wtedy wielki problem i trudność, aby wykopać przestrzenie podziemne na trumny i urny. Dodatkową komplikację stanowił – i zwykle stanowi w innych porach roku – wąziutki układ mini alejek między grobami, pozwalających odwiedzić bliskich. Zdarza się, że z trudem można na paskach między ramami i płytami postawić tylko jedną stopą. To sprawiało, że w głębokim i zmrożonym śniegu Panom grabarzom było trudniej poruszać się i nie wystarczało miejsca na ułożenie wydobytej ziemi. Czasami ziemia z wykopu lądowała na pryzmie śnieżnej i tak doczekała ocieplenia marcowego. Śnieg stajał, lody ustąpiły, a piasek osiadł tam, gdzie każe fizyka.
Śmietniki przy bramce do MPEC i w drzewach
Incydentalnie podobne przypadki zdarzały się w poprzednich, o wiele cieplejszych latach, lecz tego roku było ich znacznie więcej, ze względu na dużo śniegu, mrozu i lodu zimą. Panowie grabarze do miejsc zimowych pochówków na całym cmentarzu mają sukcesywnie powracać, aby sprawdzić, co tam dzieje się po zimie. Trzeba jednak pamiętać, że mają bieżące pochówki i inne swoje obowiązki.
Przy okazji przypomnimy, że zbliżają się święta Wielkanocy, więc warto odwiedzić groby rodzinne i po sąsiedzku, zwłaszcza stare, opuszczone i samotne, aby posprzątać, jak nakazuje dobry obyczaj.
Żaden zwyczaj nie nakazuje zostawiać śmieci, gdzie popadnie, a tym bardziej na poświęconej ziemi z ciałami naszych poprzedniczek i poprzedników w drodze do wieczności. Jak bumerang powraca temat braku kontenera na odpadki – kwiaty, wieńce, ozdoby, znicze, chwasty, trawy, foliówki – od strony bramki w murze koło parkingu przy MPEC. Mimo apelu na tablicy, że wysypywanie śmieci jest zabronione, nadal lądują tam bezużyteczne resztki, niepotrzebne zmarłym ani żywym. Kultura osobista i kultura obcowania z pamiątkami przeszłości wymaga zabrania swoich śmieci z cmentarza tam, gdzie ich miejsce – czyli do śmietnika. Może rodziny, mające groby przy murze lub w pobliżu także zlitują się i zabiorą stamtąd sterty, porzucone za nagrobkami...? Wierzącym Chrystus za dobre uczynki wynagrodzi w Niebie... Do Kancelarii Parafii Katedralnej i ks. Mariana Mieczkowskiego wysłaliśmy zdjęcia niszczejącej od wielu lat kaplicy Śmiarowskich i porozrzucanych fragmentów nagrobków przy płycie nagrobnej pisarza z XIX wieku Feliksa Bernatowicza (Kowno 1786 – 1836 Łomża), leżącej w pobliżu rotundy kaplicznej. Ponadto zasygnalizowaliśmy, że niektóre staruteńkie i rozłożyste drzewa z oznaczeniami numerowymi mają wydrążone, wypalone spróchniałe dziury – a do tego wypełnione nieprzystojnym i brzydkim śmieciem. Zdarza się, że chylą ku nieuchronnemu upadkowi i w razie wichury mogą pękać, łamać się, wywracać, niszcząc nagrobki lub raniąc ludzi. Jak poinformowała nas Pani Składanek, prace wymagają uzgodnienia z Konserwatorem Zabytków, który wymaga obserwacji drzewa przez rok, w okresie wegetatywnym, czy nie usycha, i konsultacji dendrologa. Podsumowując: mam nadzieję, że nikomu nic na głowę nie spadnie, tylko samo Dobro.
Mirosław R. Derewońko
tel. red. 696 145 146








