Czy nauczyciel II LO znieważał i dotykał uczniów...?
W ubiegłym tygodniu rozeszła się pogłoska, że w II LO w Łomży jeden z nauczycieli niewłaściwie potraktował uczniów. Dyrektor II LO Edyta Ejsmont nie chciała udzielić informacji, co się zdarzyło w murach Szkoły przy placu Tadeusza Kościuszki. - Wcześniej do Urzędu Miejskiego nie wpływały żadne zgłoszenia w tym zakresie – zapewniał Łukasz Czech, główny specjalista Urzędu Miejskiego. Nauczyciel miał dotąd dobrą opinię, ale uczniowie 3 klas pierwszych poskarżyli się wychowawcom i dlatego zdecydował sam o odejściu. Dyrektor poinformowała prezydenta i Prokuraturę Rejonową.
- Dyrektor szkoły 19. marca 2026 r. poinformowała organ prowadzący o podejrzeniu niewłaściwego zachowania nauczyciela, a 24. marca br. przedłożyła pisemne wyjaśnienia, dotyczące procedur wdrożonych po uzyskaniu informacji o zdarzeniach, które mogą stanowić naruszenie praw uczniów – poinformował Redakcję Portalu 4lomza.pl Łukasz Czech z Ratusza. - Z przekazanych informacji wynika, że podjęte zostały kroki, zgodne ze szkolną procedurą ochrony małoletnich. Wcześniej do Urzędu Miejskiego nie wpływały żadne zgłoszenia w tym zakresie. Warto podkreślić, że stroną w powyższej sprawie jest dyrektor szkoły jako pracodawca nauczyciela, a nie Miasto Łomża. Mając na uwadze dobro uczniów oraz trwające postępowania prowadzone przez powołane do tego służby, organ prowadzący nie jest uprawniony do udzielania szczegółowych informacji w tym zakresie.
W wyniku poruszenia sytuacją, jakie powstało w środowisku uczniowskim, nauczyciel postanowił złożyć podanie o rozwiązanie umowy za porozumieniem stron. Miał tłumaczyć – jak twierdzi osoba znająca sprawę – że sytuacja stała się dla niego nie do wytrzymania i odchodzi z II LO pełen żalu.
Prokuratura wszczęła postępowanie sprawdzające
Zawiadomienie o zaistniałej sytuacji wpłynęło do Prokuratury Rejonowej w Łomży od dyrektor II LO Edyty Ejsmont w piątek, 20. marca br. Po analizie zawiadomienia o niewłaściwym zachowaniu nauczyciela Prokuratura wstępnie zakwalifikowała wydarzenia pod względem prawnym, że mogło chodzić o znieważenie uczniów trzech klas pierwszych (np. w postaci słownej), co reguluje artykuł 216 paragraf 1 kodeksu karnego, oraz o naruszenie nietykalności cielesnej, opisane w art. 217 par. 1 kk. - Prokuratura wszczęła postępowanie sprawdzające w kierunku czynów, jakie obejmują podane przepisy – informuje prokurator Joanna Czaplicka, zastępca prokuratora rejonowego w Łomży. Czy będzie to oznaczać np. przesłuchanie nauczyciela, dyrektor, kadry pedagogicznej, dzieci, rodziców i zgromadzenie opinii o pracy zawodowej? - w tej kwestii decyzje podejmie prokurator prowadzący. To początkowy etap i Prokuratura nie podaje szczegółów, z uwagi na dobro nauczyciela i uczniów.
Druga strona medalu z komentarzem
Nauczyciele szkół średnich, z którymi rozmawiamy o wydarzeniach minionego tygodnia w II LO, mają do sprawy zdrowy dystans. Zwracają uwagę, że zdarzają się sytuacje, kiedy przewrażliwieni na swoim punkcie nastolatkowie przejaskrawiają sytuacje; dla wygłupu konfabulują; „wkręcają” w zmyśloną na poczekaniu lub złośliwie z narrację innych, np. rówieśników i rodziców, nieznających realiów, faktów, kontekstu. Szkopuł polega na tym, że różny jest stopień rozwoju intelektualnego w młodym wieku. Oczytanie młodzieży, rozumienie wypowiedzi, pewność siebie i poczucie humoru także są różne, więc co pół klasy rozbawi w lot, to drugą połowę oburzy, a trzecia połowa jeszcze w drodze do domu nie wie, o co szło. Symptomatyczny przykład zachowań emocjonalnych, dla chwili poklasku i wzbudzenia sensacji, stanowią wypowiedzi dorosłych „na urzędach” i postaci Internetu. Marne wzorce przejmuje, mniej czy bardziej bezwiednie, młodzież z XXI wieku - w opinii naszych rozmówców, rozpieszczana od dziecka przez dorosłych, nieuczona krytycznego dystansu do siebie.
„Pracy nauczycielom nie zazdroszczę”
Dodatkowy aspekt wywołuje natura niektórych przedmiotów, jak wychowanie fizyczne i szkolenie sanitarne, gdzie nauczyciele instruują uczniów poprzez dotyk, gdy uczą przewrotów, poruszania się, unieruchamiania kończyny, wiązania chusty, zakładania temblaka, bandażowania ręki i kolana. Czy nauczycielka klepiąca dziecko po ramieniu, dla dodania animuszu lub pocieszenia, niewłaściwie się zachowuje, może być tematem dyskusji. Problem i w tym, że w domach i szkołach zbyt mało uwagi i czasu poświęca się na uczenie dzieci dyskusji, żeby umiały wyrażać, zdanie, poglądy, formułować argumenty. To co jedni uznają u nauczyciela za luzackie, młodzieżowe, na czasie, inni postrzegają jako niegodne, lekceważące, niewłaściwe. Pracy nauczycielom nie zazdroszczę, chociaż uczyłem z powodzeniem młodzież do najlepszych liceów w Warszawie (Batory, Rej, Rejtan): są urzędnikami w systemie edukacji, obwarowanym tysiącami przepisów i wymagań programowych, a muszą być także wychowawcami – dającymi wzór, psychologami – jak barometry nastrojów, obserwatorami – wyczulonymi na wydarzenia w klasie i szkole. Jeśli nauczyciel ma żywy, spontaniczny charakter, w bezpośredni sposób odnosi się do uczniów, formułuje o nich szczerze opinie, to i ma kłopoty. Ideały edukacji – zdobyć wiedzę, zmądrzeć, rozwinąć się – nie przyświecają każdemu dziecku i rodzicowi.
Mirosław R. Derewońko
tel. red. 696 145 146