Popękany basen kapie do wiadra
Basen przy ul. Wyszyńskiego przecieka. Dyrektor Bernadeta Krynicka mówi o miejscach gdzie „woda kapała tak, że trzeba było postawiać naczynia”. Ocenia, że to efekt pracy ciężkich maszyn na działce obok.
Trzeciego marca na basenie przy ul. Wyszyńskiego konserwatorzy obiektu zauważyli 3 pęknięcia niecki. Tydzień później pęknięć było już dużo więcej, a niektóre tak duże, że do kapiącej wody trzeba było podstawiać naczynia - tłumaczyła zarządzającego obiektem Bernadeta Krynicka, dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji.
Pęknięcia w niecce zdarzają się, szczególnie w okresie konserwacyjnym, kiedy z niecki spuszczana jest woda lub podczas jej napełniania. W 2025 roku stwierdzono 3 takie rysy, które za 3 tys. zł załatano.
Niemal 20 pęknięć jakich doliczono do tej pory, w ocenie pracowników MOSiR-u z dyrektor na czele, przyczynę widzi w ciężkim sprzęcie pracującym przy budowie boiska dla SP1. Dyrektor Krynicka mówi, że o fakcie i przyczynach poinformowała inwestora, czyli Miasto Łomża.
Wykonawca robót ponoć nie zgodził się z oceną MOSiR-u, ale na moment wycofał ciężki sprzęt. Po jego ponownym uruchomieniu pęknięć zaczęło przybywać.
Obecnie naliczono ich około 20, a zając się nimi ma specjalistyczna firma. W ubiegłym roku załatanie jednej takiej rysy kosztowało MOSiR 1000 zł. Jeśli stawki będą utrzymane, to rachunek na dotychczasowe pęknięcia może wynieść około 20 tys zł. Kto za to zapłaci?
W ratuszu słyszymy, że przed podjęciem decyzji kto ma za usunięcie pęknięć zapłacić, konieczne jest zbadanie, czy są one wynikiem procesów naturalnych, czy działaniem maszyn na pobliskiej inwestycji.
Basen przy ul. Wyszyńskiego cały czas jest czynny i można z niego korzystać.