To najprawdopodobniej fala uderzeniowa po locie naddźwiękowym uderzyła wczoraj w rejonie Łomży i Zambrowa
Mieszkańców kilku miejscowości w regionie zaniepokoił głośny huk, który w poniedziałkowy wieczór, 23 marca 2026 roku, rozległ się nad tą częścią województwa podlaskiego. Odgłos słyszeli nie tylko mieszkańcy okolic Łomży, ale także m.in. Zambrowa.
Jednego z mieszkańców podłomżyńskiej wsi huk zaskoczył, gdy przebywał na podwórku. Jak relacjonował, początkowo pomyślał, że to mogą być pierwsze ćwiczenia wojskowe w rejonie Czerwonego Boru.
Huk około godziny 19 słyszało więcej osób. W Zambrowie nietypowy odgłos wzbudził na tyle duże zainteresowanie, że pytania w tej sprawie trafiły nawet do policji. „Nic nam nie wiadomo, co to mógł być za huk” — odpowiadał rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku.
Wśród dziennikarzy podlaskich mediów pojawiły się przy tym opinie, że w ostatnich dniach w sieci nasiliły się wpisy anonimowych kont dotyczące tajemniczych huków czy rzekomych rosyjskich dronów widywanych nad osiedlem Białostoczek. „To chyba element dezinformacji” — ocenił jeden z nich.
O godzinie 18.52 huk w Podgórzu słyszał także pan Marcin. Dokładnie zapamiętał porę, bo chwilę po zdarzeniu zadzwonił do niego znajomy. Jak uważa, był to huk fali uderzeniowej wywołanej przez samolot przekraczający prędkość dźwięku. Jego zdaniem maszyn ćwiczących na niebie było więcej. Rejon Łomży dość często jest świadkiem ćwiczeń samolotów bojowych, choć przekraczanie bariery dźwięku ciągle jest dość rzadkie.
Przypomnijmy, że 3 lutego w Nowogrodzie Czytelnik zarejestrował moment, w którym fala uderzeniowa myśliwca dotarła do ziemi. Wówczas odgłos słyszano także w Nowogrodzie, Kolnie i Stawiskach.
Fala uderzeniowa powstaje wtedy, gdy samolot osiąga lub przekracza prędkość dźwięku. Dla osób znajdujących się na ziemi objawia się to jako krótki, bardzo donośny huk, który bywa mylony z wybuchem albo odgłosem prac poligonowych.
Eksperci zwracają uwagę, że dźwięk taki może być słyszalny w znacznej odległości od miejsca przelotu maszyny, a jego zasięg zależy m.in. od wysokości lotu, prędkości samolotu oraz warunków atmosferycznych. To oznacza, że pojedynczy przelot może zostać usłyszany jednocześnie w kilku miejscowościach, nawet oddalonych od siebie o kilkadziesiąt kilometrów. W praktyce mieszkańcy odbierają taki dźwięk jako nagły, krótki i trudny do jednoznacznego zidentyfikowania, zwłaszcza jeśli nie towarzyszy mu widok samolotu.
Wiele wskazuje więc na to, że poniedziałkowy wieczorny huk nie miał związku ani z eksplozją, ani z incydentem o charakterze kryzysowym, lecz był efektem lotu wojskowego samolotu wykonującego zadania szkoleniowe.
