PiS krytykuje rząd za ceny paliw
Kwestią cen paliw Prawo i Sprawiedliwość próbuje dmuchać w żagle swojej popularności. Parlamentarzyści tego ugrupowania podczas zwołanej konferencji przed stacją z logo Orlenu zarzucali rządowi brak reakcji na rosnące ceny paliw i domagali się kontrolnej roli dla narodowego operatora. Ich zdaniem wzrost cen nie wynika z wojny, która toczy się na Bliskim Wschodzie. Przedstawili też własne propozycje zmian podatkowych, które według ich wyliczeń, miałyby przełożyć się na spadek cen na stacjach.
Po wskazaniu w sobotę ewentualnego przyszłego premiera Prawo i Sprawiedliwość próbuje przejść do ofensywy i odwrócić trend spadającego poparcia w sondażach. Swoją szansę politycy dostrzegli w nagłym wzroście cen paliw, których jak mówił poseł Jacek Bogucki „trudno łączyć z wojną, która trwa w tej chwili na Bliskim Wschodzie”.
Na konferencji prasowej zwołanej przed stacją paliw pod marką Orlen domagali się reakcji rządu.
– Orlen, według nas, powinien być regulatorem rynku i od niego powinna zaczynać się polityka cenowa – mówił senator PiS Marek Komorowski. Uznał, że wzrost cen jest nieuzasadniony, i stwierdził, że rząd powinien zacząć „coś” robić na rynku paliwowym.
Zapowiedział złożenie przez PiS projektu ustawy, która od 15 marca do końca czerwca obniżałaby VAT z 23 do 8 proc., akcyzę o 10 proc. oraz podatek od sprzedaży detalicznej, tak by – jak obliczyli parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości – cena paliwa spadła o około złotówkę.
Poseł Jacek Bogucki swoje wystąpienie zaczął od pokazania aktualnych cen. Jak mówił, baryłka ropy kosztowała 92,95 dol., a dolar 3,65 zł. Przypominał, że przy wysokich cenach za rządów PiS baryłka ropy kosztowała 120 dol., a dolar 4,7 zł. Uzasadniał, że wysokie ceny paliw za czasów rządu PiS wynikały z napaści Rosji na Ukrainę, a obecne ceny są efektem chęci „łupienia Polaków”. Zwracał uwagę, że olej napędowy ma znaczenie nie tylko dla transportu towarowego, lecz także dla rolnictwa, co jest istotne w perspektywie zbliżających się prac polowych.
Słowa parlamentarzystów PiS były o tyle ryzykowne, że ceny na rynkach światowych zmieniają się bardzo szybko. Jeszcze wczoraj baryłka ropy dobijała do 120 dolarów, by po słowach prezydenta USA spaść do poziomu nieco powyżej 90 dolarów.
– Nie może być zgody na to, żeby wykorzystywać wojnę, która toczy się tysiące kilometrów od Polski, do tego, żeby łupić Polaków – mówił poseł Bogucki. Tłumaczył, że na stacjach jest jeszcze paliwo z ropy kupionej po starych cenach. Nie mniej podając dziennikarzom cenę baryłki ropy i kurs dolara, sam przyznał pośrednio, że wpływ światowych cen ropy na ceny paliw w Polsce jest realny.
Kierowcy jednak pamiętają, jak za rządów Prawa i Sprawiedliwości Orlen sztucznie utrzymywał wysokie ceny, generując duże zyski, a Polakom kazał płacić drogo za paliwo, tłumacząc to m.in. koniecznością niedopuszczenia do destabilizacji rynku.
Poseł Jacek Bogucki unikał oceniania zasadności wojny na Bliskim Wschodzie. Stwierdził jednak, że każda wojna jest złem i ma skutki gospodarcze.
– Nie pochwalam wojny na Ukrainie i jestem za pokojem w każdym miejscu na świecie, ale czasem są sytuacje, których nie da się uniknąć. Czy jest to słuszna obrona w przypadku Stanów Zjednoczonych i obrona interesów demokracji, czy nie – to pytanie dla politologów i analityków, a nie dla mnie, zwykłego posła – podsumował.
Posłom towarzyszył przewodniczący Rady Miejskiej Wiesław Grzymała, który także postulował, aby rząd był aktywny.
Już wcześniej Orlen zapowiedział obniżenie marży i dodatkowe upusty cenowe: 35 groszy od 12 marca dla korzystających z aplikacji ORLEN Vitay, przez kolejnych osiem weekendów, na 50 litrów benzyny lub oleju napędowego.
Najważniejsze rozgrywa się jednak w rejonie Zatoki Ormuz, która pozostaje zablokowana i przez którą – jak mówią analitycy – przepływa około 20 proc. światowego transportu ropy naftowej. Ceny wzrosły także na amerykańskich stacjach paliw, co dostrzega prezydent Trump, próbując uspokajać rynki groźbami i perswazją słowną. To właśnie sytuacja na światowych szlakach transportowych i reakcje inwestorów mają obecnie największy wpływ na notowania ropy, a pośrednio również na ceny paliw w Polsce.