Ryś i wilki (oraz inne zwierzęta) obserwowane w Łomży
Organizacja Narodów Zjednoczonych, aby uhonorować dzikie zwierzęta i rośliny oraz docenić ich rolę w rozwoju człowieka i planety, ustanowiła dzień 3 marca Światowym Dniem Dzikiej Przyrody. Niezwykłą opowieść m.in. o rysiu i wilku w Łomży przygotował dla 4lomza.pl dyrektor Parku Krajobrazowego Doliny Narwi – Mariusz Sachmaciński.
Łomżyński świat przyrody to tereny administracyjne miasta, otoczone urozmaiconym krajobrazem pól, łąk, lasów oraz rzeki Narwi, płynącej w stosunkowo wąskiej jak na standardy dużych rzek nizinnych dolinie. Taka mozaika bioróżnorodności kryje wiele tajemnic, a o kilku z nich postanowiłem dziś opowiedzieć. Ich ranga i znaczenie będą zapewne analizowane i komentowane przez część lokalnej społeczności, dla której słowo „natura” oznacza jedynie Park Jana Pawła II – z alejkami i starannie zorganizowaną roślinnością, gdzie każdą namiastkę dzikości wycina się w pień na rzecz egzotycznych pomysłów, takich jak tężnie solankowe.
Pierwsza informacja o jego istnieniu dotarła do mnie w listopadzie ubiegłego roku. Widziano go, jak przemieszczał się wzdłuż ogrodzeń posesji, spokojnie się rozglądając i nie wykazując lęku przed człowiekiem. Pojawił się w tym miejscu nieprzypadkowo – rozległe nieużytki, liczne rowy melioracyjne i zabagnienia, niewielkie zadrzewienia i zakrzaczenia z ogromnymi, starymi wierzbami oraz teren niezagospodarowany przez człowieka, gdzie sukcesja roślin przebiega spontanicznie, stworzyły idealne warunki schronienia dla rzadkiego i zagrożonego gatunku.
To gatunek szczytowy, dla którego istotną bazę pokarmową stanowią zające, dzikie kaczki, bażanty, szczury wędrowne, sarny, młode lisy, jenoty, a nawet koty domowe. Gdy spadły obfite śniegi i w tę przestrzeń zaczęło napływać więcej strudzonych dzikich przybyszów z okolicy, poszukujących spokoju i wytchnienia, zaczął pozostawiać wyraźne ślady swojej obecności. Liczne skupiska piór jego ofiar – głównie bażantów, ale także ptaków mogących mylić tropy, jak sójki czy gołębie – oraz kilka saren pozostawionych w różnych miejscach, przysypanych śniegiem i liśćmi, systematycznie podjadanych, wraz z tropami nie pozostawiły złudzeń.
Od listopada 2025 roku jest z nami w mieście ryś. W marcu zapewne przeniesie się na okres godowy do innego rewiru, jeśli jest osobnikiem dorosłym. Młody może pozostać dłużej, zwłaszcza przy takiej dostępności pokarmu, jaka występuje między ulicą Nowogrodzką a Groblą Jednaczewską. Podkreślam, że nie stanowi on zagrożenia dla ludzi, zanim dojdzie do kontaktu z człowiekiem, umknie niezauważony.
Wilczyca, która zginęła pod kołami samochodu wiosną 2025 roku w okolicy schroniska dla psów „Arka”, również polowała w otoczeniu ludzi. Pierwszą informację o dużym, dziwnym psie otrzymałem w październiku 2024 roku. Wieczorem, tuż przed zamknięciem cmentarza parafii św. Brunona, była widziana na posesji wśród rozłożystych świerków, jak goniła zająca. Pogoń przerwała, gdy zorientowała się, że jest obserwowana przez ludzi, po czym skryła się w cieniu drzew. Następnego dnia, gdy pojechałem przyjrzeć się temu „pieskowi”, już jej nie było. Zauważyłem jednak ślady kopania w ziemi dużymi łapami oraz odkryte gniazda myszy i kretów.
Ta umiejętność adaptacji i wykorzystania nietypowych strategii przetrwania, być może w sytuacji czasowego zamknięcia terenu cmentarza, zmusiła ją do zachowań nietypowych dla wilka. Wielokrotnie była widywana nocą, jak przechodziła przez ulicę Wojska Polskiego, ciągnąc raz w jedną, raz w drugą stronę sarny lub ich fragmenty w okolicy rozdzielni PGE przed cmentarzem. Częstotliwość spotkań, ślady resztek pokarmu pozwalały przypuszczać, że może być więcej osobników i że gdzieś w pobliżu znajduje się jama rozrodowa. Wielotygodniowe obserwacje nie przyniosły jednak jednoznacznych wniosków. Nastała zima, sygnały społeczne ustały i nagle – wiosną – przyszło zaskoczenie i żal. W kolizji drogowej, około godziny 5.00 rano, zginęła samotna, zagubiona wilczyca, która wbiegła wprost pod koła samochodu ciężarowego.
W najbliższym czasie podzielimy się informacjami uzyskanymi z Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży na temat jej wieku, stanu zdrowia, przebytych chorób, rodzaju pokarmu w dniu kolizji, genetycznego pochodzenia oraz ewentualnej przynależności do watahy. Wilki w dolinie Narwi zasługują jednak na osobną, obszerną opowieść – tym bardziej że stanowią już silnie osadzoną grupę drapieżników, wywołującą skrajne emocje społeczne.
Miasto nie jest ogrodzone, dlatego często gościmy duże zwierzęta kopytne, takie jak łosie, jelenie, dziki i sarny, które bywają na naszych ulicach i posesjach. Zazwyczaj dzieje się to nocą, podczas migracji. Nocna przygoda niemal zawsze kończy się szczęśliwie, przy śpiącym, wyciszonym otoczeniu, bez paniki i strachu. Mieszkańcy, dzięki relacjom medialnym, nauczyli się zasad zachowania minimalizujących ryzyko urazów zwierząt. Różnorodność gatunków ptaków i ssaków w mieście i okolicy, które trafiają do ośrodka rehabilitacji w Drozdowie, świadczy o ogromnym znaczeniu korytarza ekologicznego, którego jesteśmy nierozerwalną częścią.
W najbliższych dniach będziemy świadkami przelotu kilkudziesięciu tysięcy gęsi białoczelnych i zbożowych, które nad miastem będą przemieszczać się na pobliskie pola żerowiskowe, by po kilku godzinach wracać do doliny na bezpieczny nocleg. Trasy przelotów oraz miejsca noclegowe i żerowiska wkrótce pokażemy na mapach poglądowych, po analizie wieloletnich obserwacji.
Rzeka Narew w nadchodzących tygodniach odegra kluczową rolę w ichtiofaunie. Na odcinku pod Łomżą jest ona w niewielkim stopniu przekształcona przez człowieka, dzięki czemu może swobodnie się rozlewać, tworząc różnorodne siedliska okresowo zalewowe i stałe. Zalewane obniżenia terenu, szuwary, trzcinowiska oraz starorzecza stanowią bardzo cenne tarliska ryb. W ciągu dwóch miesięcy przypłyną rzeką w okolice Łomży ogromne ilości ryb – liczone w tonach – na tarło. Będą to głównie leszcze, jazie, klenie, płocie i krąpie, a także w mniejszych ilościach okonie, szczupaki, liny, bolenie, ukleje, jelce, sumy i sandacze. Po tarle, aż do spadku poziomu wód, pozostaną w dolinie, by następnie wrócić do Zalewu Zegrzyńskiego. Im dłużej utrzyma się wysoki stan wody, tym więcej ryb różnych gatunków będzie można obserwować w dolinie. Niestety, ostatnie lata nie sprzyjały migracjom i rozrodowi.
Istotną informacją dla miłośników lokalnego wędkarstwa jest złożenie wniosku o ustanowienie dwóch obrębów ochronnych – od 1 listopada do 31 marca każdego roku – w miejscach zimowania ryb: SZUR i PRZERWANIEC. Akweny te zostały zidentyfikowane jako kluczowe, tradycyjne miejsca masowego zimowania wielu gatunków. Inicjatywa jest dziełem Grzegorza Bagińskiego, Komendanta Państwowej Straży Rybackiej w Suwałkach (posterunek w Łomży), oraz ŁPKDN. Celem jest przede wszystkim zatrzymanie wieloletniej presji kłusowniczej i jej bestialskich metod połowu ryb.
Tyle jest jeszcze do opowiedzenia… Dzięki uprzejmości redakcji 4lomza.pl, która od lat promuje przyrodę i inicjatywy przyrodników, chcemy zachęcić mieszkańców Łomży i okolic do aktywnego spędzania czasu w naturze. Każdy dzień, o każdej porze roku, może przynieść niezapomniane wrażenia z obserwacji. Każde miejsce ma swoją specyfikę i tajemniczość, wymaga innego zachowania, dyscypliny i cierpliwości. Wybierając się z lornetką czy aparatem w polecane przez nas miejsca, można spokojnie prowadzić obserwacje z ogólnodostępnych dróg i punktów widokowych.
Mimo kryzysu hydrologicznego miejscem, które nas teraz i zawsze nie zawiedzie, jest ujście Gaci. W okresie wiosennych roztopów powstają tu kilkusethektarowe rozlewiska, przyciągające wielotysięczne stada ptaków. Dominują gęsi białoczelne i zbożowe, wśród których można obserwować bernikle białolice. Szczególnie imponująco prezentują się łabędzie czarnodziobe i krzykliwe oraz tysiące kaczek: świstunów, krzyżówek, rożeńców, cyraneczek i gągołów.
Marzeniem nielicznych aktywnych przyrodników łomżyńskich jest to, aby rosło grono miłośników przyrody – coraz liczniejsze i prężniejsze środowisko lokalne, które będzie dzielić się swoją pasją i promować nasze ogromne zasoby przyrodnicze w sposób bezinteresowny.










