Sztalugi, wino i chwila dla siebie
W piątkowy wieczór dwadzieścia dorosłych osób stanęło przed sztalugami, by przy malowaniu i winie odpocząć od codzienności. Chodzi o zabawę i inne spędzenie czasu – podkreśla organizatorka Anna Szelągowska. Spotkanie było trzecią edycją warsztatów „Retro Art & Wine”.
– To walka o moje ego, żebym wyszła stąd z klasą – mówi z uśmiechem pani Justyna, księgowa, która w chwilach trudnych chwyta za pędzel i staje przed sztalugą. Na wieczorze „Retro Art & Wine” jest po raz pierwszy, a sądząc po szerokim uśmiechu – zabawy jej nie brakuje. Na powstającym obrazie dominuje improwizacja, którą stojąca obok koleżanka zinterpretowała jako walkę dwóch natur – mroku i koloru.
– W zaciszu domowym zawsze lubiłam malować – przyznaje pani Justyna. – Przy sztaludze wyciszam się, uspokajam i łatwiej mi uporządkować myśli. Zamykam oczy, jakaś kreska, a później cała reszta… – opowiada z zawodu księgowa, która w takich chwilach, choć na moment, dla siebie staje się artystką. Pędzle i farby „podkrada” córkom, które także lubią malować. Obraz, który powstał podczas trzeciej edycji malowania przy winie, zasili domową galerię obrazków w garażu.

Warsztaty „Malowanie przy winie” skierowane są do osób, które nigdy nie malowały lub malowały kiedyś w szkole i niewiele już z tego pamiętają, a mimo to chciałyby spróbować. – Tu nie ma presji, uczestnicy nie muszą niczego na siłę osiągać. Tu chodzi o zabawę, a nie naukę – wyjaśnia Anna Szelągowska. Jak dodaje, każdej osobie poświęca tyle czasu, ile potrzeba, choć najwięcej trudności sprawia zwykle mieszanie barw.
Z reguły przy sztalugach spotykają się panie w wieku 30–50 lat lub starsze. W piątkowy wieczór trafił się jednak „rodzynek” – pan Łukasz, który za namową żony postanowił w ten sposób spędzić wieczór.
– Chodzi o to, żeby razem zrobić coś nowego, coś innego i mieć się z czego pośmiać – wyjaśnia Pani Agnieszka. – Ania jest moją koleżanką z klubu czytelniczego i gdy poinformowała mnie o tych warsztatach, uznałam, że to bardzo dobra okazja, by zrobić coś nieoczywistego i przyjemnie spędzić czas.

Na stołach obok sztalug stoją kieliszki z winem, za którego dobór odpowiada certyfikowana sommelierka Ania Rogińska. Uczestnicy mogli spróbować m.in. hiszpańskiego białego i francuskiego czerwonego wina. Alkohol – jak podkreśla Anna Szelągowska – ma pomóc uczestnikom się rozluźnić i by ten czas był jeszcze przyjemniejszy.
– Przychodzą, żeby zrobić coś innego, kreatywnego, ze znajomymi. To dla nich pewna forma rozrywki – dodaje.
Większość uczestników warsztatów nie miała wcześniej doświadczenia malarskiego. Tylko część przyszła z gotowym pomysłem na obraz, który powstanie w ciągu czterogodzinnego spotkania, pozostałym podpowiada prowadząca. Uczestnicy skanują kod QR i mają do wyboru przygotowane wcześniej grafiki, którymi mogą się inspirować.
– Osobom, które dopiero zaczynają, dużo łatwiej jest powielać i na tej podstawie uczyć się wyczucia, jak pracuje farba i jak maluje się na płótnie farbami akrylowymi – tłumaczy instruktorka.

Okazuje się, że bardzo rzadko ostateczne dzieło jest namalowane jeden do jednego. Uczestnicy chętnie wprowadzają własne modyfikacje do tego stopnia, że kilka osób malujących z tego samego zdjęcia ostatecznie ma zupełnie różne obrazy. Tematami prac najczęściej są kwiaty oraz martwe natury w „ujęciu geometrycznym”. Prawdziwymi „rodzynkami” są jednak fantazje i drobne szczegóły – elementy malowane z wnętrza, które ożywiają przygotowane schematy.
– Nie jestem profesjonalną malarką, w sensie wykształcenia – opowiada Anna Szelągowska. – Zaczęłam malować około siedem lat temu na podobnych warsztatach organizowanych przez Regionalny Ośrodek Kultury. Trochę przez przypadek poszłam z koleżanką na zajęcia z malarstwa. Zaczęło mi się to podobać, sprawiać przyjemność i zakochałam się w malarstwie, a to zmieniło moje życie. Obecnie zajmuję się tym zawodowo i robię to na pełen etat.

Mimo, że instruktorce pomaga mąż, to i tak ma pełne ręce roboty. Wśród tylu uczestników zawsze znajdzie się ktoś, kto potrzebuje pomocy, wskazówki, instruktażu albo zwykłej rozmowy jak to zrobić. Co ciekawe, podczas prezentacji gotowych obrazów większość osób jest szczerze zaskoczona efektami swojej pracy.
– Czuję dług wdzięczności wobec wszechświata i dlatego, by go spłacić, postanowiłam organizować takie warsztaty. Może wśród uczestników trafi się ktoś, kto odkryje, że to jest właśnie coś dla niego – podsumowuje.












