Narzeczeni i małżonkowie spotkali świętego Walentego
„Łaska po łasce, para za parą... Duchu przyjdź... Otwórzcie się bramy Nieba” - w takim natchnieniu śpiewał dla dziesiątek par narzeczonych i małżonków Zespół Gloriosa Trinita w Kościele Opactwa Panien Benedyktynek w Łomży. Niedziela była wyjątkowa i ważna dla 20- i 30-kilkulatków: chcieli z okazji odpustu na świętego Walentego uzyskać błogosławieństwo relikwiami, aby ich miłość była silniejsza niż śmierć, pełna wzajemnego szacunku, odporna na trudy codzienności i wierna po kres. Mszy św. walentynkowej przewodniczył i homilię wygłosił biskup łomżyński Janusz Stepnowski.
Nad prezbiterium i w świątyni unosiły się czerwone serca, przypominając że tu są relikwie patrona zakochanych św. Walentego. Obraz w prawej nawie kościoła Benedyktynek przedstawia świętego z III w., który był biskupem we Włoszech. Biskup Janusz uzmysłowił zebranym, że około 100 km na północ od Rzymu w bazylice Terni złożono szczątki Walentego. Obraz w Łomży ukazuje świętego męczennika, jak uzdrawia niewidomą dziewczynę, gdy cudowi przypatrują się ludzie na malowidle. W prawej nawie stały dziesiątki młodych ludzi, widzących scenę ze starożytności... Z kolei relikwie dotarły do klasztoru około 50 lat temu: ówczesny kapelan Panien ks. Marian Jasionowski przywiózł drewniany relikwiarz ze zrujnowanego kościoła we Włodzimierzu na Ukrainie. Mieszkańcy Łomży i przyjezdni proszą tu Boga przez wstawiennictwo świętego o ukochanego małżonka i małżeństwo.
„Aby wybrać dobrze, potrzeba drogowskazów”
Św. Walenty patronuje od wieków zakochanym, narzeczonym, a także chorym na padaczkę. Biskup Walenty miał zginąć w 268 r. śmiercią męczeńską przez ścięcie mieczem. Legenda głosi, że biskup rozdawał kwiaty odwiedzającym go młodym na szczęście w małżeństwie. Ponoć zbiorowo udzielał sakramentu małżeństwa w wyznaczonym przez siebie dniu, który od starożytności i średniowiecza świętujemy jako walentynki w wieku XXI. Inna legenda o Walentym mówi, że śmierć spotkała go za karę: za udzielenie ślubu legioniście rzymskiemu i chrześcijance, bo chrześcijaństwo jako religia przez 3 wieki było zwalczane przez cesarzy, którym oddawano cześć boską. IV wiek n.e. to zmienił.
Biskup Janusz Stepnowski, w nawiązaniu do czytań niedzielnych, snuł refleksje na temat życia jako istnienia, przepełnionego dokonywaniem wyborów postępowania od dzieciństwa. W miarę upływu lat wybory te stają się coraz bardziej autonomiczne, niezależne od rodziców. Do małżeństwa wybór drogi przez życie wymaga szczególnej odpowiedzialności. Najpierw młodymi ludźmi kieruje chęć poznania kogoś, kto podoba się wizualnie, estetycznie. Z czasem przeradza się to w zainteresowanie walorami osoby, przez co zrodzi się miłość i decyzja o narzeczeństwie. Warto uważać na słowa, tak znaczące jak „kocham”, by nie był to pusty dźwięk. - Aby wybrać dobrze, potrzeba drogowskazów – nauczał bp Janusz. Mogą to być rodzice, dziadkowie, rodzeństwo, chrzestni, przyjaciele - zaufani którzy opiniami i radami pomogą zauważyć kogoś, kto pragnie dobra dla nas. Pomocne jest Słowo Boże – lektura Biblii; modlitwa indywidualna i wspólna – prośba o światło wewnętrzne; Dekalog – Boże przykazania. Dorastanie do jednej z najważniejszych decyzji każdy musi podjąć samodzielnie.
„Bóg pragnął, abyśmy jako małżonkowie byli razem”
Podczas nauczania biskup Janusz wyjaśniał, dlaczego przykazania są ważnymi drogowskazami na drodze człowieka. Na przykład: zakaz „Nie cudzołóż” półtora tysiąca lat przed Chrystusem bronił godności kobiety, która w hierarchii Żydów się nie liczyła, przed mężczyzną, jeśli jej nie szanował. To przykazanie stanowi obronę instytucji małżeństwa, żeby ktoś nie wyciągnął pożądliwej ręki do mężatki, a tym samym – zakaz cudzołóstwa służy ochronie stabilności zdrowej rodziny. Wyrazem tego jest np. żydowski ślub pod baldachimem i bardzo ozdobny, zilustrowany rysunkami kwiatów, kontrakt małżeński, pisany drukowanymi literami, w odróżnieniu od prostego listu rozwodowego. - Dla Boga rozwód był czymś odrażającym – stwierdził biskup Janusz. - Bóg pragnął, abyśmy jako małżonkowie byli razem. Potrzeba, abyście uczyli się wzajemnego szacunku, wzajemnej miłości, wzajemnej wierności... Następnie biskup łomżyński pobłogosławił relikwiami, czyniąc znak krzyża relikwiarzem, narzeczonych, podchodzących z powagą parami do klęczników przed prezbiterium.
„Słowo życia na każdy dzień” i walentynka od Mniszek
Pamiętne, wzruszające chwile niedzieli, 15. lutego 2026, pomoże pielęgnować lektura „Słowa życia na każdy dzień”, urywków biblijnych z komentarzami, jakie wręczał ks. Jan Krupka, oraz obrazek dla uczczenia jubileuszu 100-lecia Diecezji Łomżyńskiej, świętowanego w 2026 r., z uśmiechem od duszpasterza rodzin ks. Jacka Kotowskiego. Następnie dziesiątki par małżeńskich głośno odnowiło przyrzeczenie, jakie dawali sobie na ślubie, co symbolicznie reprezentowała para, z przewiązanymi stułą rękami, w obecności na środku świątyni przy biskupie... Po Eucharystii długo brzmiały pieśni o miłości, gdy serca dwa łączą się, by Bóg obdarzał łaską wierności. Uczestnicy mszy pobożnie szli za ołtarz, aby dotknąć „żywego Boga” i otrzymać kartki okolicznościowe od Panien Benedyktynek.
Mirosław R. Derewońko
tel. red. 696 145 146
-
O czym na walentynki mówią ludzie, gdy milczy św. Walenty -
Walentynki Anno Domini 2018 w Środę Popielcową -
Św. Walenty czeka na zakochanych u Benedyktynek -
Niewykorzystane Walentynki
-
Miłość bez seksu na walentynki dla zakochanych -
Szczęście w „oknie życia” -
Św. Walenty, Moja Rodzina i debata na walentynki -
Wino, kobiety i walentynki Anno Domini 2025 -
Słowo życia na każdy dzień od Panien Benedyktynek -
Miłość w sieci – szanse i zagrożenia
-
Czerwona róża i św. Walenty na Walentynki 2022 -
Drugie dziecko w Oknie Życia u Benedyktynek -
Święty Walenty błogosławi w Łomży zakochanym -
Walentynki na mszy i w sercu -
Święty Walenty na walentynki w autobusie, poezji i kościele -
Środa Popielcowa wypadła w walentynki -
Skąd się wzięły Walentynki, czyli jak jeden święty narobił nam sercowych problemów? -
Święty Walenty błogosławi zakochanym z Łomży -
Walentynki zza krat ze świętym Walentym -
Walentynki na lodzie





