Mróz rozsadził rury - woda zalała kobiecie mieszkanie
Dramatyczne chwile przeżywała w czwartek i piątek minionego tygodnia Lokatorka mieszkania w starym budownictwie. W należącym do Miasta Łomża budynku komunalnym przy ul. Krzywe Koło zamarzły rury wodociągowe w niezamieszkanym i nieogrzewanym lokalu na piętrze. Wskutek prac przy odmrażaniu rur instalacja pękła i w piątek ok. godziny 18. woda zalała mieszkanie na parterze. Jakby nieszczęść było mało, w kolejnym tygodniu zamarzła kanalizacja. Co się dzieje z Lokatorką?
Byliśmy na miejscu zdarzenia. Lokatorka z partnerem mieszkają na parterze. Sufit w dużym pokoju był całkowicie zalany po pęknięciu rur w niezamieszkanym lokalu na piętrze. Woda w piątek przed tygodniem wdarła się na ściany i rozlała się po podłodze. Nienapalony, zimny piec; mokre dywany; wszędobylska wilgoć. I bezradność kobiety, która bała się, że sufit spadnie jej na głowę. Bała się też skorzystać z noclegowni przy Dwornej. Czy dlatego, że pomyliła ją z ogrzewalnią? Czy dlatego, że nie chciała spotkać mężczyzn pod wpływem alkoholu, korzystających po sąsiedzku z ogrzewalni...? Podczas interwencji sprzed tygodnia, gdy woda lała się z sufitu i ścian, odłączono prąd w lokalu, a po włączeniu działania sieci elektrycznej (prawdopodobnie) w ubiegłą sobotę, jest strach porażenia.
Natychmiast na miejscu nieszczęścia pojawił się też chcący dopomóc radny Marcin Mieczkowski. W opinii radnego, Miasto Łomża jest nieprzygotowane na takie nagłe, niepodziewane wydarzenia. Na weekend Lokatorka i partner w zalanym doszczętnie mieszkaniu byli zostawieni samym sobie...
Co się działo w mieszkaniach przy Krzywym Kole?
Kierownik Marek Borawski z Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej wyjaśnia, że pracownicy ZGM podjęli działania w czwartek i piątek, wchodząc do lokalu na piętrze, z użyciem zapasowego klucza - w dyspozycji administracji MPGKiM. Od sąsiadki dowiedzieliśmy się, że zajmująca mieszkanie na piętrze Pani zmarła, zaś jej syn przebywa za granicą, dlatego lokal był nieogrzewany w styczniu i lutym w czasie nieobecności mężczyzny. Pomieszczenie wyziębiło się z powodu mrozów poniżej 20 stopni Celsiusa nocą, tak że zamarzły rury, co lokatorzy odczuli w czwartek przed tygodniem. W piątek po raz kolejny ZGM podjął próbę odmrożenia rur, przez zastosowanie nagrzewnicy gazowej. Dopiero wieczorem okazało się – tłumaczy kierownik ZGM Marek Borawski – że woda po wyjściu pracowników nabrała temperatury. Gdzieś był zator lodowy, w wyniku czego woda wysadziła korek zabezpieczający i zalała lokale na piętrze i parterze. W poprzedni piątek po godzinie wpół do 7. na miejscu był zastęp strażaków. Dyżurny stanowiska kierowania Komendy Miejskiej PSP później nas poinformował, że otrzymali zgłoszenie, że „w budynku leje się woda po licznikach prądu i budynek może wybuchnąć”. Strażacy powiadomili Zarządcę i na polecenie Policji weszli do mieszkania na piętrze: stwierdzili wyciek z rury wody, przelewającej się na skrzynki z bezpiecznikami, odłączone przez pracownika PGE. Zgłoszenia o wybuchu ani pożarze w piwnicy dyżurny nam nie potwierdził.
Tydzień rozkuwania, sprzątania i osuszania mieszkania
- W tym tygodniu byłem tam osobiście – opowiada kierownik Borawski, dodając, że takiej sytuacji z zamarzaniem rur nie było od 10 lat. - Faktycznie, sufit z tynkiem na siatkach w pokoju trzeba było zeskrobać, ściany wymagają zagruntowania na nowo i położenia nowego tynku. W korytarzu trzeba było także wykuwać posadzkę, bo tamtędy szła instalacja od kanalizacji, by wymienić rury zatkane. W uzgodnieniu z dyrektorem MPGKiM Markiem Olbrysiem podjęliśmy decyzję, żeby osuszyć całe mieszkanie na parterze i usunąć skutki zalania pokoju, kuchni, łazienki, żeby nie panowała wilgoć. Porozumieliśmy się z Centrum Usług Społecznych, by zapewnić Lokatorce lokum na czas remontu. We wtorek przy odmrażaniu i udrożnianiu kanalizacji, zdejmowaniu tynków, osuszaniu i sprzątaniu mieszkania Lokatorki było 2 pracowników; w środę – 4; w czwartek – 2; w piątek – 2. Poprosiliśmy partnera Lokatorki, by w weekend napalił w piecu, co przyspieszy proces osuszania ścian z wilgoci.
Siostry z Radzieckiej mogą pomóc MPGKiM oraz MPEC
Główną przyczyną zdarzenia był – według kierownika ZGM – brak centralnego ogrzewania z sieci miejskiej i nieogrzany lokal na piętrze. - Chcieliśmy w 2025 r. podłączyć budynek przy Krzywym Kole 9 do sieci c.o., ale Siostry z Przedszkola przy ulicy Radzieckiej nie zgodziły się, żeby MPEC poprowadził sieć po terenie, należącym do ich przedszkola – mówi Marek Borawski z MPGKiM w Łomży. - Tłumaczyliśmy, że poprawi się jakość powietrza i komfort życia sąsiadów, Sióstr i dzieci. Ponowimy prośbę do Sióstr o przychylność mieszkańcom Łomży lub pomyślimy o piecu gazowym.
W starych, zdewastowanych i nieremontowanych zasobach komunalnych ciągle coś uciążliwego się dzieje, do czego w 2026 r. przyczyniły się tęgie mrozy, panujące przez półtora miesiąca, z krótkimi przerwami na odwilż. Awarie z zamarzaniem sieci wodociągowej i kanalizacyjnej miały miejsce w budynkach przy ul. Zjazd 9, Dwornej 71, Dwornej 75. Dobrze, że bez zalania mieszkań przez wodę. Dyrekcja MPGKiM i ZGM postulują na wiosnę zmianę układu instalacji, żeby uzyskać niezależny dostęp do instalacji wodnej każdego lokatora. Na przykład, w budynku przy Krzywym Kole biegnie instalacja od Lokatorki z parteru na piętro do lokalu z tą pękniętą rurą i na parter do innej Sąsiadki...
Mirosław R. Derewońko
tel. red. 696 145 146
-
Chałupa z kartonu to temat narady w Ratuszu -
Walka z czarną pleśnią w chałupie z kartonu -
Pani Małgorzata: „Będę walczyć o mieszkanie z miasta” -
„Brak zaufania do urzędu i władzy" -
Poseł apeluje do prezydenta o pilną pomoc matce z dziećmi -
Bez domu jest strasznie... -
Chałupa z kartonu odbiera siły kobiecie bez nerki -
Bez domu jest strasznie... Red. Czaban z TVN pokazuje, że można pomóc -
Warto było postawić się prezydentowi -
Coraz mniej mieszkań w zasobie Miasta Łomża -
„Bez domu jest strasznie...”, lecz z dobrymi ludźmi lżej -
Łomża pilnie potrzebuje nowych mieszkań komunalnych -
Samotna matka z dziećmi marznie w cudzym domu -
Chałupa z kartonu -
Chałupa z kartonu trafiła do Prokuratury i Rady Miasta -
Wiceprezydent Stypułkowski się mści? -
Bez domu jest strasznie...


