Wygrał bitwę, ale wynik końcowy nadal niepewny
„Gorsze będą dla mnie dalsze działania Urzędu Prezydenta Miasta Łomża” – mówi Paweł Weber, rolnik z Łomży, który broni się przed budową wielorodzinnego domu na niewielkiej działce tuż za jego płotem. W starciu z urzędnikami wsparł go minister rolnictwa, ale – jak przyznaje rolnik – po 1 lipca wiele może się zmienić.
– To gospodarstwo funkcjonuje tu od pokoleń i to miasto przyszło do gospodarstwa – przypomniał minister rolnictwa i rozwoju wsi Stefan Krajewski, który w niedzielę odwiedził gospodarstwo rolne Pawła Webera przy ul. Raganowicza w Łomży. 15 stycznia 2026 roku Samorządowe Kolegium Odwoławcze odmówiło ustalenia warunków zabudowy dla planowanego na sąsiedniej działce bloku, zarzucając miejskim urzędnikom brak rzetelnej analizy wpływu inwestycji na gospodarstwo rolne oraz zignorowanie uciążliwości zapachowych i hałasowych.
Stefan Krajewski chwalił rolnika za odwagę, przyznał jednak, że „udało się wygrać jedną z bitew, ale chodzi o dużą batalię. To są różne decyzje, które są jeszcze w obiegu”, a tylko jedna z nich została uchylona.
– To on powinien decydować, w jakim kierunku rozwija się gospodarstwo. Jeśli uzna, że w innym miejscu ma być prowadzone – to jest jego decyzja, a nie kogoś, kto tu przychodzi i próbuje go wyrugować. Na to nie ma naszej zgody i nie będzie – mówił minister. Wspomniał też o ustawie, która ma chronić funkcje produkcyjne wsi, oraz o potrzebie powołania rzecznika praw rolników. – Takim rzecznikiem był, jest i będzie minister rolnictwa i rozwoju wsi – stwierdził.
O pomoc w starciu z deweloperem i miejskimi urzędnikami w grudniu 2025 roku rolnik zgłosił się do biura posła Stefana Krajewskiego. Dzięki jego pomocy oraz wsparciu adwokata Janusza Wojciechowskiego odwołał się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które jedną z decyzji ( o warunkach zabudowy) uchyliło. Ta „wygrana bitwa” nie przesądza jednak o rozwiązaniu problemu.
– Przecieramy szlaki – mówił Paweł Weber, którego zdaniem problem sąsiedztwa dotyczy całej Polski. – Urząd zbyt mocno działa w interesie biznesmena, nie licząc się z moim życiem, moją rodziną i dorobkiem pokoleń – stwierdził. – Nikomu nie przeszkadzamy. To gospodarstwo ma perspektywę rozwoju, mimo problemów, jakie teraz są w rolnictwie.
Podczas wystąpienia rolnik z żalem mówił o ignorowaniu przez urzędników miejskich faktu, że w tym miejscu od lat funkcjonuje gospodarstwo rolne. Miał też pretensję do ratusza, że na obszarze jego siedliska planowana jest zabudowa blokowa.
– Wydaje im się atrakcyjna ta działka, bo przez 10 lat Urząd Miejski w Łomży podjął uchwałę (Rada Miejska – dop. red.), w której zaplanowano na mojej 40-arowej działce budownictwo wielorodzinne – bloki – mówił rolnik.
Weber zarzuca urzędnikom nieudolność i stronniczość, „jakby służyli tylko jednej stronie – biznesowi i pieniądzom, w celu wzbogacenia się pewnych ludzi”. Jego zdaniem urząd popada w paranoję, ponieważ na zaledwie 10-arowej działce dopuszcza budowę bloku, podczas gdy takie działki kupuje się zazwyczaj pod dom jednorodzinny.
Korzystną na rolnika decyzję SKO deweloper może w ciągu 30 dni zaskarżyć do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Rozstrzygnięcie może jednak okazać się mniej istotne, ponieważ od 1 lipca 2026 roku – zgodnie z ustawą – powinien wejść w życie plan ogólny, który wyznaczy ogólne zasady zagospodarowania całej gminy: wskaże, gdzie i na jakich warunkach w przyszłości może powstawać zabudowa, drogi, tereny zielone, przemysł itd.
– W nowych planach, które mają wejść w życie 1 lipca, moja działka została zaplanowana jako teren usług – mówi rolnik. – Dalej ignoruje się zabudowę zagrodową, choć krowy i inne zwierzęta są tu nieprzerwanie od ponad 100 lat. I będą dalej, bo ja nie ustąpię. Nie pozwolę urzędnikom na takie traktowanie.
Sąsiednia działka, na której zaplanowano blok wielorodzinny i która budzi emocje, wg rolnika w planie ogólnym przeznaczona ma być także pod budownictwo wielorodzinne i jednorodzinne. Po wejściu w życie nowych przepisów Paweł Weber spodziewa się „gorszych” działań urzędu Prezydenta Łomży. - Po 1 lipca deweloper nie będzie musiał występować o warunki zabudowy, tylko automatycznie będzie mógł robić projekt i zmierzać do budowy. To niesamowite szachrajstwo urzędników – skwitował z goryczą rolnik.

