50% więcej soli niż w całym ubiegłym sezonie. Trwa odśnieżanie w Łomży
Po wieczornych i nocnych opadach śniegu sytuacja na drogach w regionie jest względnie dobra. — Zużyliśmy już około 50% więcej soli niż w całym ubiegłorocznym sezonie zimowym — mówi Marek Olbryś, dyrektor MPGKiM w Łomży. Według windy.com w najbliższych dniach odpoczniemy od opadów śniegu, a kolejne śnieżyce możliwe są dopiero pod koniec miesiąca.
Potwierdziły się prognozy i po południu nad region nadciągnęły dość intensywne opady śniegu. Zapowiadano od 10 do 15 cm białego puchu i opad mieścił się w tych granicach. Choć obyło się bez paraliżu komunikacyjnego, zdarzały się kłopoty ciężarówek z podjechaniem pod górę, a zaspy śnieżne miejscami zwężały drogi lokalne.
O poranku, gdy trzeba było ruszać do pracy czy szkół, wiele dróg i chodników było już w miarę odgarniętych. Służby miejskie, właściciele działek czy nieruchomości intensywnie wzięli się za odśnieżanie „swoich metrów”. Niestety z uwagi na śnieg zalegający na drogach bocznych oraz usypane pryzmy śniegu, poruszanie się po mieście robi się coraz trudniejsze.
Dyrektor Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej Marek Olbryś informuje, że pierwsze ekipy do odśnieżania miasta ruszyły około godziny 2 w nocy, zaraz po ustaniu opadów. Na początek zajęto się drogami głównymi. Odgarnięto śnieg i posypano je solą po to, by ujeżdżony śnieg odkleił się od asfaltu. Mniej więcej po 2–3 godzinach pługi zsunęły go z jezdni. W ten sposób drogi główne są w miarę dobrze utrzymane. Gorzej jest na drogach bocznych i osiedlowych.
Od rana na łomżyńskich drogach pracuje 5 pługosolarek oraz 10 ciągników z doczepionym lemieszem i „motylkiem” do sypania piasku wymieszanego z solą. Ciągniki mogą odgarniać drogi osiedlowe, place i chodniki. Przy odśnieżaniu chodników i przejść dla pieszych pracują także pracownicy MPGKiM. W sumie, jak mówi dyrektor Olbryś, pracuje około 65 osób.
Śnieżna i mroźna zima daje się we znaki miejskiemu zakładowi. Dyrektor Olbryś wstępnie ocenia, że w tym sezonie zimowym do tej pory na łomżyńskich drogach zużyto około 900 ton soli. W porównaniu z całą ubiegłoroczną zimą oznacza to już 50% większe zużycie. Zapewnia jednak, że soli nie zabraknie, ponieważ realizowane są kolejne dostawy.
Sól na drogach „pracuje” do temperatury minus 7–8 stopni Celsjusza. Poniżej tej wartości może zamarzać, tworząc lód. Dlatego przy niższych temperaturach w newralgicznych miejscach stosuje się chlorek magnezu, który zamarza dopiero przy minus 15–17 stopniach Celsjusza. Niestety jest on około 5 razy droższy od soli używanej standardowo na drogach.
Drogi powiatu łomżyńskiego liczą około 530 km. Mariusz Soliwoda, dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych, przekazuje, że cały sprzęt — 3 piaskarko-solarki, 3 traktory z pługami oraz 2 koparko-ładowarki — pracuje w terenie. Pierwsze pojazdy wyjechały przed godz. 5 rano. Wszystkie drogi są przejezdne zgodnie z V i VI standardem utrzymania, wynikającym z rozporządzenia dla tego typu dróg. Przypomina, że ZDP ma 16 godzin od ustania opadów na uprzątnięcie luźnego śniegu oraz 8 godzin na usunięcie gołoledzi w miejscach niebezpiecznych, na wzniesieniach i łukach drogi.
Także ruch na drogach wojewódzkich w rejonie Łomży nie stwarza większych problemów. Mają one III i IV poziom zimowego utrzymania, co oznacza, że służby mają do 8 godzin na przywrócenie przejezdności drogi.
Z map pogodowych windy.com wynika, że teraz czeka nas fala silnych mrozów, a większych opadów śniegu możemy spodziewać się dopiero pod koniec stycznia. To dobra wiadomość dla drogowców, którzy zyskają czas na uporządkowanie osiedli i dróg bocznych.


