Modlitwa, hejnał i pamięć Łomży dla Prezydenta Czerniawskiego
W słoneczny, śnieżny i mroźny wtorek, 13. stycznia 2026 r., ponad 300 osób pożegnało w Katedrze Mieczysława Czerniawskiego (1948 – 2026), byłego posła partii: PZPR i SLD i prezydenta Łomży kadencji od 2010 do 2014 r.. Przedstawiciele środowisk społecznych, samorządowych, naukowych, kulturalnych, sportowych i politycznych z szacunkiem i powagą oddali hołd Człowiekowi, którego działalność w sferze publicznej pozostawiła trwały ślad na mapie Łomży w postaci budynków, ulic i instytucji. Kondukt żałobny po mszy św. odprowadził Prezydenta przed ratusz i na stary cmentarz.
Trumna z jasnego drewna stanęła w nawie głównej Katedry; obok zdjęcie portretowe i kilkanaście okazałych wieńców z żywych kwiatów. Mszy żałobnej przewodniczył biskup Janusz Stepnowski z koncelebrą, m.in.: bp Tadeusz Bronakowski, wikariusz biskupi senior Jan Sołowianiuk, proboszcz parafii katedralnej ks. Marian Mieczkowski, księża: Andrzej Popielski, Andrzej Godlewski, Jacek Kotowski, Jan Krupka. Biskup Stepnowski na wstępie stwierdził, że prezydent Czerniawski cieszył się zaufaniem, dlatego został wybrany przez mieszkańców Łomży (co nie powiodło się w następnej kadencji – red.). Biskupa ucieszyła obecność przedstawicieli różnych ugrupowań politycznych, co świadczy o świadomości, iż „każdy z nas odejdzie”. Według biskupa, Mieczysław Czerniawski nie wstydził się, nie ukrywał, zawsze przyznawał się do opcji politycznej, jak i wiary chrześcijańskiej, gdy był ministrantem jako dziecko. - Był prostym, konkretnym, dobrym człowiekiem – wspomniał biskup Stepnowski i zadał pytanie, co jesteśmy Zmarłemu winni: pamięć, wdzięczność, modlitwę... Biskup przywołał epizod sprzed kilkunastu lat, kiedy to przy grobie Dzieci Utraconych Mieczysław Czerniawski zapłakał szczerymi łzami. Autentyzm tamtego przeżycia biskup zapamiętał na zawsze.
„Tylko śmierć umie ludzi przybliżyć do ludzi”
Homilii słuchali w zadumie, np., poprzednik w Ratuszu Jerzy Brzeziński, prezydent w latach 2002 - 2010; zastępcy Zmarłego: Mirosława Kluczek i Beniamin Dobosz w latach 2010 - 2014; senator RP Marek Komorowski z PiS oraz europoseł Krzysztof Jurgiel z PiS; dyrektor Szpitala Wojewódzkiego Dariusz Domasiewicz. Szpital, który powstawał jako nowa placówka przy Alei Józefa Piłsudskiego w latach 1979 – 1996 do 1999, wystawił sztandar na znak pamięci o wielkiej pomocy Mieczysława Czerniawskiego w finalizowaniu ciągnącej się przez długie lata budowy. Sztandary wystawiły także Miasto Łomża i Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej z chorążym prezes Józefem Babielem.
Ks. Marian Mieczkowski w kazaniu przypomniał żałobnikom o 3 egzaminach w życiu: z cierpienia (dlaczego ja?); ze starości (która Panu Bogu się nie udała); z umierania (czas zbyt szybko przemija). Kaznodzieja zaproponował spojrzenie na tajemnicę śmierci z perspektywy nadziei w Jezusie i wiary w zmartwychwstanie, przywołując ewangeliczny cud wskrzeszenia Łazarza, przyjaciela Jezusa (J 11). - Wiara jest rzeczywistością, która wymaga wysiłku od człowieka – nauczał duszpasterz, m.in., posługując się losami dramatopisarza z Madrytu w Hiszpanii Lope de Vega (1562 – 1635), który na łożu śmierci miał powiedzieć, że przed Bogiem liczy się ten, kto ma dobre serce (a nie twórczość). - Nikt nie wybiera momentu zaistnienia ani miejsca na Ziemi, gdzie miał się urodzić... Proboszcz w bezpośredni sposób zwrócił się do (ducha) Zmarłego i podziękował w imieniu parafii katedralnej za pomoc ponad 25 lat temu w uzyskaniu funduszy na remont kaplicy na starym cmentarzu. Na koniec kaznodzieja odczytał wiersz ks. Jana Twardowskiego (1915 – 2006) o nieszczęściu, z wymownym zakończeniem, że „tylko śmierć umie ludzi przybliżyć do ludzi”. Mogło to zasygnalizować potrzebę bardziej wyrozumiałego spojrzenia na postacie z trudnej przeszłości Polski powojennej epoki PRL.
„Był przykładem służby drugiemu człowiekowi”
Ze względu na około 8-stopniowy mróz na dworze, wystąpienia przy trumnie Zmarłego Prezydenta odbyły się w Katedrze, a nie nad grobem. W imieniu mieszkańców Łomży podziękował Zmarłemu za pracę dla lokalnej społeczności następca w Ratuszu prezydent Mariusz Chrzanowski, doceniając fakt, że dzielące ich różnice światopoglądowe i pokoleniowe nie przesłoniły rozmowy i życzliwego wsparcia. Zapewnił o szacunku i sympatii mieszkańców Łomży i pracowników Urzędu Miejskiego.
Straż Marszałkowska Sejmu RP wniosła wcześniej wieniec, zaś w imieniu marszałka Włodzimierza Czarzastego wystąpił przewodniczący Forum Mniejszości Podlasia Arkadiusz Waszkiewicz, który zauważył, że Mieczysław Czerniawski traktował politykę nie jak międzypartyjną nawalankę i tło do konfliktów na filmikach w Internecie, ale jako służbę publiczną, żeby działać dla dobra wspólnego.
Poseł PiS Bogumiła Olbryś wspominała, jak była w opozycji w Radzie Miejskiej wobec prezydenta Czerniawskiego, lecz poprosiła Go o wyremontowanie ulic dla Łomżycy (co okazało się skuteczne, bo w tamtym okresie wyremontowano ulicę Browarną i zbudowano potężny most nad Łomżyczką do Nowogrodzkiej – red.). - Pozostało po Panu wiele – powiedziała, żegnając Kogoś szlachetnego.
Poseł KO (PO) Alicja Łepkowska–Gołaś z wdzięcznością mówiła o prezydencie (ale z perspektywy pracownicy), przyjmującym ją do pracy i mającym czas na wysłuchanie podwładnej i doradzanie jej w bieżących sprawach. Jacek Piorunek z Zarządu Urzędu Marszałkowskiego wspomniał, że w 2010 r. Mieczysław Czerniawski był radnym Sejmiku Podlaskiego, nawet złożył przysięgę, tylko że kilka tygodni potem wygrał w II turze wybory na prezydenta Łomży „niestety albo stety”, bo współpraca z samorządem województwa układała się dobrze. - Prezydent potrafił wydreptywać ścieżki, mając na celu dobro Łomży – zauważył uczestnik i świadek wydarzeń w Białymstoku. Odmienne aspekty drogi Zmarłego przedstawił radny Andrzej Wojtkowski, nauczyciel wf, ukazując posła i prezydenta jako ważną postać życia sportowego Łomży i regionu podlaskiego, m.in., w TKKF, gdyż zachęcał do aktywności i integrował ludzi w różnym wieku: - Był przykładem służby drugiemu człowiekowi.
„Kocham Cię całym sercem i będę kochać...”
„Kochany Mieciu” - zwróciła się do Męża, zmarłego 8. stycznia 2026 r., druga żona Izabela, z którą prezydent był razem kilkanaście lat. Na prezbiterium wdowie towarzyszyły bliskie osoby z rodziny. - Byłeś moim domem... Byleś dobrym człowiekiem, nie idealnym, ale prawdziwym... Kocham Cię całym sercem i będę kochać do ostatniego dnia... Córka Aneta Wałkuska cytowała ulubione pytanie troskliwego, ciepłego i serdecznego taty i dziadka na początek rozmowy: „Co u Ciebie dobrego?”. Był „chłopakiem z Bieszczad” – jak nazwała Zmarłego córka – doświadczył biedy, głodu i chłodu. Po śmierci pierwszej żony Wiesławy Czerniawskiej, z którą został pochowany po południu po wpół do drugiej na starym cmentarzu w Łomży - poślubił Izabelę, która przywróciła ciepło domowego ogniska, otaczając męża i rodzinę miłością i opieką. Córka Aneta w imieniu rodziny podziękowała za nadanie rangi uroczystościom pogrzebowym biskupom, władzom Łomży, obecnym uczestnikom.
Hejnał przed ratuszem i nad grobem Prezydenta
Kondukt żałobny za karawanem z trumną Zmarłego, sztandarami i żałobnikami przeszedł ulicami: przez Dworną do Farnej i Rządowej przed Ratusz, na którego schodach pracownicy w milczeniu oddali hołd Prezydentowi Łomży Mieczysławowi Czerniawskiemu. Następnie kondukt powędrował z biskupem Stepnowskim, księdzem Popielskim i księdzem Kotowskim dziarsko, wręcz marszowo (z racji na mróz po 5 kwadransach celebry żałobnej w Katedrze) – Giełczyńską i Zawadzką na stary cmentarz, gdzie przy grobie po ceremoniale religijnym Straż Marszałkowska Sejmu zasalutowała i zabrzmiał hejnał Łomży na trąbkę w wykonaniu Kamila Borusiewicza, syna kompozytora utworu. O życiu, karierze, dokonaniach Prezydenta Mieczysława Czerniawskiego traktują artykuły poniżej.
Mirosław R. Derewońko
tel. red. 696 145 146









































