Uwaga, biją!
Dwóch mieszkańców gminy Wizna przemocą, w tym z użyciem niebezpiecznego narzędzia, postanowiło rozpocząć nowy rok. Inny 38-latek przed świętami w jednym z łomżyńskich lokali pobił dwóch mężczyzn oraz kobietę, bo jak tłumaczył policjantom „prowokowali go swoim zachowaniem”.
Trzymanie agresji na wodzy chroni wszystkie strony przed konsekwencjami, które mogą zniszczyć życie. Puszczenie jej luzem niemal zawsze kończy się stratą. Przekonali się o tym dwaj mieszkańcy Wizny w wieku 20 i 31 lat. W Nowy Rok pili alkohol ze swoim 28-letnim znajomym i podczas takiego „świętowania” wywiązała się między nimi awantura. Kompani 28-latka stali się agresywni i zaczęli go bić — relacjonują policjanci. Grozili mu pozbawieniem życia i zmusili do wypłaty pieniędzy z bankomatu, które natychmiast zabrali. Na odchodne zadali mu jeszcze kilka ciosów, grożąc, że jeżeli zgłosi sprawę na policję, pobiją go ponownie.
Być może wydawało im się, że pozostaną bezkarni, bo już po dwóch dniach ponownie zaatakowali innego znajomego. Był nim 23-latek, który widząc znajomego 20-latka, chciał się z nim przywitać. Ten widząc kolegę wsiadł do jego auta stojącego pod sklepem i przyłożył mu nóż do szyi, żądając oddania wszystkiego co miał cennego. Z drugiej strony do samochodu podszedł 31-latek, otworzył drzwi kierowcy i wyjął kluczyki ze stacyjki, uniemożliwiając ofierze ucieczkę.
Po krótkiej szarpaninie mężczyźni wysiedli z auta. Wtedy jeden z napastników uderzył 23-latka głową w twarz i doszło do bójki. Po pewnym czasie sprawcy oddali kluczyki do samochodu i odeszli. Dopiero wtedy 23-latek zauważył, że z portfela skradziono mu 1000 złotych oraz głośnik bezprzewodowy, który leżał obok siedzenia.
Sprawę zgłosił na policję dzień później, licząc, że uda się porozumieć z napastnikami. Jak jednak informują policjanci, jeszcze tego samego dnia dzielnicowi z Posterunku Policji w Wiźnie zatrzymali obu mężczyzn w domu 31-latka. W kieszeni 20-latka znaleziono skradziony głośnik.
Obaj usłyszeli zarzuty rozboju, w tym jednego z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Sąd zdecydował o ich tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące. Grozi im kara do 20 lat pozbawienia wolności.
Do równie bulwersującej sytuacji doszło w nocy z soboty na niedzielę, tuż przed Bożym Narodzeniem. W jednym z łomżyńskich lokali miało miejsce pobicie. Policjanci, którzy przybyli do lokalu, na podłodze znaleźli leżącego nieprzytomnego mężczyznę. Ustalili, że w barze doszło do awantury między dwoma mężczyznami. Kiedy zaczęli się szarpać, do konfliktu dołączały kolejne osoby. Gdy jednak uczestnicy usłyszeli, że na miejsce została wezwana policja, rozbiegli się.
W lokalu pobitych zostało dwóch mężczyzn oraz kobieta, która próbowała rozdzielić awanturników. Dzięki pracy operacyjnej policjanci wytypowali sprawcę i ustalili jego miejsce pobytu. 38-latek zdążył wyjechać do Warszawy, gdzie – jak informują policjanci - został zatrzymany przez łomżyńskich kryminalnych.
Mężczyzna przyznał się do pobicia, tłumacząc, że od samego początku dwaj mężczyźni prowokowali go swoim zachowaniem. Ostatecznie doszło do awantury, a on zareagował zbyt impulsywnie.
Usłyszał zarzuty pobicia, za co grozi mu do pięciu lat pozbawienia wolności. Z uwagi na fakt, że czyn miał charakter chuligański, dolna granica kary zostanie zwiększona o połowę.
Opisane zdarzenia pokazują, jak łatwo impulsywna agresja może przerodzić się w poważne przestępstwo i zniszczyć życie nie tylko ofiarom, ale i sprawcom. Kilka minut furii wystarczyło, by konsekwencje okazały się długotrwałe i nieodwracalne.
źródło KMP Łomża
