Podwójna sylwestrowa gala łomżyńskich filharmoników
Orkiestra Filharmonii Kameralnej im. Witolda Lutosławskiego pożegnała rok 2025 wyjątkowym koncertem. Zainteresowanie było tak duże, że trzeba było zorganizować aż dwie sylwestrowe gale i każdą oklaskiwał komplet publiczności. Jako soliści wystąpili sopranistka Aleksandra Resztik i tenor Jacek Laszczkowski. Nie zabrakło też innych występów solowych oraz niespodzianek, a całość dopracowanego muzycznie i skrzącego się humorem show poprowadził dyrektor naczelny i artystyczny FKWL Jan Miłosz Zarzycki.
Tradycji stało się zadość i bilety na oba sylwestrowe koncerty Filharmonii Kameralnej rozeszły się błyskawicznie, dla spóźnialskich pozostały już tylko wejściówki. Artyści podziękowali swej publiczności, towarzyszącej im licznie nie tylko podczas tak dużych koncertów oraz festiwalowych Sacrum et Musica, ale też tych abonamentowych z typowo klasycznym repertuarem, bardzo udanym koncertem w dwóch odsłonach.
Uwagę przyciągali przede wszystkim śpiewacy, sopran koloraturowy Aleksandra Resztik, solistka Warszawskiej Opery Kameralnej i Opéra National de Bordeaux oraz tenor Jacek Laszczkowski, urodzony w nieodległym Szczuczynie, uznawany przed laty jako jeden z najwybitniejszych śpiewaków operowych na świecie. Oboje soliści wykonywali nader zróżnicowany repertuar. Zaczęli od operowych arii („Der Hölle Rache” z „Czarodziejskiego fletu” Mozarta i aria Olimpii z „Opowieści Hoffmanna” Offenbacha oraz „Nessun dorma” z „Turandota” Puccininiego i „La donna e mobile” z „Rigoletta” Verdiego), by stopniowo przejść do bardziej rozrywkowego repertuaru. Tu „W roli skromnego dziewczęcia” z operetki „Zemsta nietoperza” Johanna Straussa syna brylowała Aleksandra Resztik wspomagana nie tylko przez maestro Zarzyckiego, ale też występującego w roli technika-mechanika Emiliana Kudybę, współpracującego z orkiestrą Filharmonii Kameralnej już po raz kolejny.
Nie zabrakło też duetów, to jest „I Will Wait For You” z filmu „Parasolki z Cherbourga” oraz „Tonight” z musicalu „West Side Story”, co było jednocześnie przejściem do bloku filmowych przebojów z okresu międzywojnia. Rozsławione przez Jana Kiepurę „Brunetki, blondynki” i śpiewanego oryginalnie przez Eugeniusza Bodo „Zimnego drania” wykonał Jacek Laszczkowski. Trudniejsze zadanie miała Aleksandra Resztik, bo przyszło jej się zmierzyć z evergreenem „Sex appeal”, śpiewanym przez Bodo wcielającego się w kobietę, ale sprostała temu wyzwaniu bez trudu, nadając swemu wykonaniu sporo indywidualnego rysu. 24-osobowa orkiestra z koncertmistrzynią Izabelą Bławat-Leofreddi w żadnym razie nie była tylko tłem dla solistów, co potwierdziła już w otwierającej koncert Uwerturze do opery „Wesele Figara” Mozarta oraz zagranej z dużą lekkością Auf der Jagd, Polce op. 373 Johanna Straussa syna. W jego kolejnym utworze, równie dynamicznej Bauern-Polka op. 276, filharmonicy nie tylko perfekcyjnie grali, ale też śpiewali, w czym wyróżniał się waltornista Mateusz Goc. Jeszcze większym zaskoczeniem okazało się Divertimento Igora Frołowa, w którym jako soliści zaprezentowali się skrzypkowie orkiestry Dominika Orlińska i Filip Szymaniak, świetnie odnajdujący się w utworze łączącym światy jazzu i muzyki klasycznej, wspierani przez cały skład, z pianistką Anną Hajduk-Rynkowicz i sekcją rytmiczną Mateusz Bakun - Alicja Sulkowska, na czele. Nic dziwnego, że po tak porywającym wykonaniu od razu rozległy się okrzyki „Bis! Bis!”, na co artyści odpowiedzieli po myśli zachwyconych słuchaczy. Finałem były, zaśpiewane przez oboje solistów „Libiamo” z opery „Traviata” Verdiego oraz tradycyjny już Marsz Radetzky'ego op. 228 Johanna Straussa, w którym dyrektor Zarzycki dyrygował i orkiestrą, i publicznością. Nie mogło się jednak obyć bez bisów, które okazały się równie zaskakujące, obejmując kolejny filmowy szlagier sprzed lat „Na cześć młodości” i dla odmiany coś nowszego, przebój tegorocznej Eurowizji „Espresso macchiato” Tommy’ego Casha, śpiewane przez oboje solistów i z wokalnym wsparciem filharmoników. Drugi bis wzbogacił też taniec w wykonaniu wiolonczelistów Igi Marty Ludkiewicz i Cana Kehriego, a całość tego wykonania zrobiła na słuchaczach tak duże wrażenie, że na pytanie maestro Zarzyckiego który z bisów ma zostać powtórzony, odpowiedź była wyjątkowo zgodna - „Espresso macchiato”! Tym samym orkiestra Filharmonii Kameralnej im. Witolda Lutosławskiego zakończyła bardzo udany miniony rok, wchodząc w drugą połowę sezonu artystycznego 2025/2026. Kolejne koncerty w jego trakcie odbędą się już niebawem: 15 stycznia do argentyńskiego tanga porwie publiczność znany już w Łomży zespół San Luis Tango, a dwa tygodnie później z łomżyńskimi filharmonikami zaśpiewa Danuta Błażejczyk.
Wojciech Chamryk
Zdjęcia: Wiesław Wiśniewski/FKWL









