Intensywne opady śniegu sparaliżowały Łomżę i okolicę
Chaos na drogach, zablokowane podjazdy pod wzniesienia oraz kolizje – taki obraz pozostał po opadach, które w krótkim czasie przykryły miasto grubą warstwą białego puchu. Według szacunków, w ciągu zaledwie kilku godzin mogło spaść od 10 do 15 centymetrów śniegu.
Przez pewien czas Łomża była niemal odcięta od świata. Śnieg zaczął padać jeszcze przed godziną 12:00, jednak największe natężenie opadów przypadło na godziny popołudniowe, po 14:00. Intensywność była tak duża, że problemy z pokonaniem wzniesień miały nie tylko samochody ciężarowe, lecz także osobówki. Sytuację pogarszał fakt, że nieliczne jak się wydaje pługi śnieżne utknęły w tworzących się korkach, a w jednym z przypadków – na drodze krajowej nr 63 – pojazd do odśnieżania wpadł do rowu.
W czasie najsilniejszych opadów widoczność spadała miejscami do zaledwie 15–20 metrów. Dalej kierowcy widzieli już tylko „białą ścianę” śniegu, co znacząco zwiększało ryzyko wypadków. Utrudnienia występowały właściwie z każdej strony miasta. Policja informowała o tirach blokujących ulice Zjazd i Sikorskiego, tj. od strony rzeki Narew. Podobne kłopoty mieli kierowcy ciężarówek wjeżdżających do Łomży od strony Ostrołęki. W efekcie tworzyły się korki w obu kierunkach – m.in. na alei Wojska Polskiego – które przez pewien czas uniemożliwiały wyjazd z miasta. Problemy zgłaszano również na trasie S61, gdzie śliska nawierzchnia spowalniała ruch.
Nie lepiej mieli piesi. Zasypane chodniki, śnieg sypiący prosto w oczy oraz silniejsze podmuchy wiatru znacznie utrudniały poruszanie się po mieście. Zarządcy nieruchomości i właściciele posesji dopiero po ustaniu opadów przystąpiło do intensywnego odśnieżania chodników i dojść do budynków.
Z map satelitarnych wynika, że część chmur przetacza się po zachodniej stronie Łomży, to nie wykluczone są jeszcze kolejne opady śniegu. Nie powinny jednak być tak dramatyczne jak w ciągu minionego dnia.
































