Reklama piwa Łomża gorszy radnych Rady Miejskiej Łomży
Butelkowa choinka, aktor i piwo wystarczyły, by zniesmaczyć miejskich radnych. Reklama Browaru Łomża podzieliła radnych i wywołała pytania o granice marketingu, użycie miejskich symboli oraz to, kto ma prawo decydować o „dobrym guście”.
- Czy w reklamie nie został nadużyty herb miasta – pytał radnych przewodniczący Rady Miejskiej Łomży Wiesław Grzymała. Jego zdaniem choinka złożona z butelek, na których widnieje „herb Łomży”, może stanowić nadużycie. Przewodniczącemu nie podoba się również aktor zaangażowany przez Browar Łomża do reklamy.
– Uważam, że ten człowiek powinien być persona non grata i być bojkotowany. Nie życzę sobie takiej reklamy jako mieszkaniec miasta i jako radny – mówił Grzymała.
Przypomniał przy tym wydarzenie sprzed ponad dziesięciu lat, kiedy Tomasz Karolak „przyjechał do Łomży, zarobił pieniądze, a następnie sfotografował klozet, ośmieszając miasto na całą Polskę”.
W tym kontekście warto jednak zauważyć, że nagłośnienie skandalicznych warunków sanitarnych w łomżyńskiej filharmonii przyczyniło się najpierw do remontu toalet dla artystów, a w konsekwencji do modernizacji całego budynku, który dziś może być chlubą miasta.
Przewodniczący Rady Miejskiej uznał, że reklama ta stanowi antyreklamę miasta i wymaga zadośćuczynienia za „poniesione szkody”. Zaproponował, aby firma wycofała spot reklamowy, a w ramach rekompensaty „sfinansowała coś na rzecz miasta”, na przykład „odciążyła budżet miasta z finansowania ŁKS-u”.
Przyznał jednocześnie, że nie jest abstynentem i okazjonalnie sięga po piwo, również z miejscowego browaru, jednak zapowiedział, że po tej reklamie będzie się zastanawiał, czy nadal to robić.
– Czy w naszym interesie jest podbijanie tego tematu? – pytał radny Dariusz Domasiewicz, przypominając, że w łomżyńskim browarze pracują mieszkańcy miasta, a spółka często finansuje lokalne wydarzenia. Zasugerował, by w ramach dobrych relacji prezydent Łomży zwrócił się do spółki z prośbą, aby w przyszłości nie zestawiać alkoholu z herbem miasta.
– Tego herbu tam nie ma – prostował radnych prezydent Mariusz Chrzanowski. – Jest logo firmy, tożsame z herbem miasta. Występuje jeleń, ale nie ma mowy o wykorzystaniu herbu w sensie formalnym.
Prezydent, przychylając się do sugestii radnego Domasiewicza, zapowiedział poruszenie tej kwestii podczas spotkania z zarządem spółki. Ocenił, że reklama jest przede wszystkim kwestią dobrego gustu i tego, w jakim stopniu miasto jest w niej eksponowane. Zaznaczył, że jedni odbiorcy ją akceptują, inni nie.
Na zakończenie obrad radna Ewa Chludzińska poinformowała, że spot reklamowy „budzi szerokie kontrowersje” pod względem stylu i przekazu, i być może trafi do Rady Etyki Mediów, niezależnie od stanowiska Rady Miejskiej Łomży.
Krytycznych głosów dotyczących rzekomego „kalania świętości” świąt, Mikołaja czy choinki nie brakuje także w przestrzeni medialnej. Wrzawa ta paradoksalnie potwierdza skuteczność reklamy. „Wyróżnij się albo giń” – głosi jedna z podstawowych zasad marketingu, a jak widać, autorom kampanii udało się trafić w punkt.
Pan w czerwonej czapce z białym pomponem nie jest przecież wizerunkiem biskupa w mitrze ani perskiego Mitry (Sol Invictus), który na długo przed chrześcijańskim świętym również obdarowywał ludzi. To efekt sukcesu reklam Coca-Coli i amerykańskiego kina, które narzuciły światu określony obraz św. Mikołaja. Dzięki tym zabiegom Boże Narodzenie dziś w dużej mierze stało się świętem konsumpcji i pieniądza, a nie duchowej refleksji. Wystarczy spojrzeć na kolejki przy kasach sklepowych, by zobaczyć, ile alkoholu kupują Polacy na świąteczne stoły. Nawet fontanna na Starym Rynku w Łomży nie rozbrzmiewa polską kolędą, lecz utworem „Merry Christmas” znanym z galerii handlowych. To was drodzy radni nie bulwersuje?
W całej tej dyskusji umyka jednak pytanie najważniejsze: czy rolą samorządu jest arbitralne ocenianie gustu reklamy, czy raczej dbanie o realne interesy mieszkańców miasta? Spór o estetykę spotu reklamowego nie powinien przesłaniać faktu, że lokalny browar jest jednym z większych pracodawców i mecenasów wydarzeń kulturalnych w regionie. Łomża od lat kojarzona jest z piwem. To źle?
Kiedyś Łomżing, potem Pan Łomżunio, a teraz butelkowa choinka. Browar Łomża ma dobra rękę do marketingu.
