Królowa mżawki odwiedziła miasto z karuzelą
Stary Rynek w centrum 607-letniego Miasta Łomża w sobotę, 20. grudnia, nie przypominał samego siebie, czyli wielkiego, szarego placu z granitowej płyty. Zamienił się za sprawą dziesiątków stoisk z jasnego drewna w jarmark bożonarodzeniowy, czyli przed świętami stał się miejscem do handlu, do czego służył przed wieloma laty. Strojna choinka na 12 metrów, fontanna z iluminacją dookoła cembrowiny, obracająca się karuzela wenecka i scena dla zespołów – to czekało na „królową lodu”.
Pochmurne, sine niebo, wilgoć, mgła i mżawka to nie jest wymarzona sceneria na spotkania przed świętami Bożego Narodzenia w sercu łomżyńskiej starówki. Ale cóż my na to poradzimy, skoro taki mamy klimat - z ociepleniem globalnym tak wielkim, że topnieją lodowce w Alpach i odrywają się od Antarktydy następne góry lodowe...? W Łomży lekki śnieg spadł na krótko kilka tygodni temu, a nie ma po nim nawet śladu. O tradycyjnych, polskich, śnieżnych świętach przypominały efektowne i widoczne z racji sporych rozmiarów ozdoby na latarniach – duże, kryształkowe gwiazdy jak płatki śniegu. Każda z nich mogłaby rywalizować z królową lodu, przybyłą na jarmark do Łomży. Dama z odległych stron – jak opowiadał towarzyszący jej dworzanin w zielonym kapeluszu i w czerwonym kubraku – spieszyła się na Stary Rynek, żeby zdążyć przed świętym Mikołajem. Jak na królową na wysokich szczudłach to wyglądała nader skromnie w prostej, powłóczystej sukni, przypominającej suknię weselną. W szarości popołudnia po godzinie 14. wyglądała jakby okutana prześcieradłami, ale po bliższym przyjrzeniu się z bliska okazało się, że to lekko połyskliwa, szlachetniejsza materia. Splendoru i koloru nie dodały królowej lodu dwa długie treny, siwe, szare, czy jak niektórzy wolą – grafitowe, wyglądające na zakurzone kotary, ze zwisającymi pajęczynami z tiulu. Kilkumetrowymi trenami potrząsali 2 paziowie królowej, kroczący z uśmiechem w szarych spodniach na szczudłach. 5-cioosobowej grupce daleko było do korowodu, jaki zapowiadano, lecz przybysze weszli do alejki między straganami i wesoło pozdrawiali gości, uśmiechali się, machali rekami, pozowali do zdjęć. Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy wizyta królowej lodu wywołała entuzjazm, ale uśmiech – tak.
Mydło i powidło na świąteczne stoły
Na Starym Rynku do godziny 15. wielkich tłumów nie widziano, tylko kilkadziesiąt osób w różnym wieku przechadzało się w dwóch rzędach stoisk, z różnorodną i bogatą ofertą spożywczą: pieczywa, wędliny, nalewki oraz maskotek, zabawek, staroci nowych na wzór dawnych, rękawiczek, stroików i ozdób na świąteczne stoły i do mieszkań, aby poczuć atmosferę ukochanych przez Polki i Polaków świąt Bożego Narodzenia. Ze sceny dziarska kobieta w barwnym, średniowiecznym stroju wesołka zachęcała, żeby z pobliskiej kawiarni w Hali Kultury dzwonić do świętego Mikołaja. Występowały zespoły wokalne, m.in., Studio Wokalne eMDeK Magdy Sinoff i Studio PopArt. Na godzinę 16. był zaplanowany konkurs dla dzieci z roczników od 2012 do 2022, w którym można było wygrać dla 2 osób (dziecko, opiekun) wycieczkę do Wioski Świętego Mikołaja w Rovaniemi w Finlandii. Termin wyprawy za koło podbiegunowe północne wydawał się nieodległy – do 25. stycznia 2026 r. Cena w prezencie dla zwycięzcy (dorosłym zabroniono podpowiadać) z pewnością kusząca - 8500 zł brutto.
Na niedzielę zapowiedziano drugi dzień jarmarku świątecznego od godz. 11. do 17. Na godzine 14. zaplanowano korowód Świętego Mikołaja, także przygotowany przez Krakowski Teatr Uliczny pn. Scena Kalejdoskop. Od godziny 15. do 16. – łomżyńskie kolędowanie z MDK-DŚT, czyli wspólne śpiewanie kolęd na Starym Rynku. O g. 15. 50 nastąpi przekazanie Betlejemskiego Światła Pokoju przez harcerzy Hufca Nadnarwiańskiego. O godz. 16. zacznie się Łomżyńska Wieczerza Wigilijna.
Mirosław R. Derewońko
tel. red. 696 145 146






















