W lasach Czerwonego Boru ćwiczyli poszukiwania
Sześć osób zagubiło się w kompleksie leśnym Czerwony Bór. Mogą to być osoby, które nielegalnie przekroczyły granicę i padły ofiarą przestępstwa. Z uwagi na panującą aurę pogodową mogą wymagać pomocy medycznej, dlatego prowadzona jest szeroka akcja poszukiwawcza – na szczęście szkoleniowa.
W kompleksie leśnym pod Giełczynem Grupa Ratownicza Nadzieja po raz kolejny zorganizowała ćwiczenia poszukiwawczo-ratownicze. Manewry obejmują obszar około 200–300 hektarów lasu, a udział bierze w nich około 70 osób z różnych formacji: Wojsk Obrony Terytorialnej, Komendy Głównej Policji, Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku, Komendy Miejskiej Policji w Łomży, Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Łomży, a także okolicznych jednostek Ochotniczych Straży Pożarnych, przy wsparciu samorządu Gminy Łomża z wójtem Piotrem Kłysem.
– Wykorzystujemy aplikację Siron, drony z kamerą termowizyjną, quady, ludzi a także psy tropiące. Wiele metod, osób i służb zaangażowanych jest w dzisiejsze przedsięwzięcie – wszystko po to, aby jeszcze szybciej i skuteczniej odnajdywać osoby zaginione – mówi koordynator Grupy Ratowniczej Nadzieja Jakub Brzeziak.
Swoiste centrum dowodzenia wystawia GR Nadzieja, a trzyosobowe zespoły wyposażone w aplikację mobilną przeczesują wyznaczone obszary.
– Dzisiejsza zamglona pogoda na pewno nie sprzyja pilotom bezzałogowych statków powietrznych. My jednak pracujemy niezależnie od pory dnia i nocy, przez cały rok, i szukamy w każdych warunkach. Nawet jeśli jakaś metoda poszukiwań zawodzi lub z przyczyn technicznych nie jesteśmy w stanie jej wykorzystać, sięgamy po kolejną – tak jak dzisiaj, na przykład, po psy poszukiwawcze – dodaje koordynator.
Ważnym i sprawdzonym partnerem poszukiwań od ponad siedmiu lat jest 13. Batalion Lekkiej Piechoty WOT w Łomży. Oprócz sprzętu, którym dysponują (quadów, motocykli i dronów), istotne jest także rozpoznanie terenu, jakie posiadają łomżyńscy terytorialsi.
– Wpisywanie się w terytorialność to również wpisywanie się w teren, w którym funkcjonujemy i który jest nam dobrze znany – mówi ppłk Mariusz Sakowski, dowódca 13. BLP w Łomży. – Ćwiczenia są potrzebne po to, aby każdy z żołnierzy przynajmniej raz przećwiczył metody szybkich trójek, poszukiwania z wykorzystaniem dronów, ale też żeby sam był osobą poszukiwaną i wiedział, jak to wszystko wygląda. Chodzi także o poznanie procedur od strony medycznej i zabezpieczenia, tak jak podczas dzisiejszego szkolenia.
W ciągu roku Grupa Ratownicza Nadzieja bierze udział w około 50 akcjach poszukiwawczych. Najczęściej operuje w promieniu 100 kilometrów od Łomży, ale nie tylko – była dysponowana m.in. do Warszawy czy, jak ostatniej nocy, do Sejn. W sytuacjach realnego zagrożenia zdrowia i życia, po otrzymaniu sygnału pierwszy zespół, np. dronowy, może wyruszyć już po kilku minutach.
– Należy podkreślić przede wszystkim to, że jesteśmy wolontariuszami, a działania związane z zaginięciami mają charakter non profit. Za naszą działalność nie otrzymujemy żadnych gratyfikacji finansowych. Finansowana jest ona z pozostałych działań Stowarzyszenia – tłumaczy Jakub Brzeziak i dodaje, że jako jeden z nielicznych podmiotów w kraju Grupa Ratownicza Nadzieja ma podpisane porozumienie z Komendą Główną Policji w zakresie poszukiwań osób zaginionych.













