"Szczery" złodziej
Łomżyńscy policjanci informują o zatrzymaniu 42-latka, który jak zapewniał - utrzymywał się z kradzieży. Łączna wartość strat o jaką go oskarżają mundurowi sięga blisko 15 tysięcy złotych.
„Mój mąż, maż jest z zawodu dyrektorem” mówiła z powagą Barbara Rylska w filmie Stanisława Barei. Nieoczywistych zawodów z pewnością jest więcej, o jednym z nich piszą w najnowszym komunikacie łomżyńscy policjanci. Chodzi o 42-latka, którego pracownik ochrony sklepu w Nowogrodzie ujął na kradzieży. Mieszkaniec Łomży miał ponad dwa promile alkoholu w organizmie i być może z powagą i szczerością jak w wspomnianej kultowej scenie przyznał policjantom, że „całe życie kradł i z tego się utrzymuje”.
Okazało się, że mężczyzna nie był gołosłowny, bo jak czytamy „odbywał wieloletnie kary pozbawienia wolności właśnie za kradzieże”.
Łomżyńscy policjanci ustalili, że „zawodowiec” ma na swoim koncie kradzieże w Łomży i Nowogrodzie, a dopuścił się ich od sierpnia do grudnia tego roku. Łupem 42-latka padły artykuły spożywcze, przemysłowe, chemiczne oraz alkohol o łącznej wartości blisko 15 tysięcy złotych.
W trakcie czynności okazało się, że jest on objęty dozorem policji właśnie za kradzieże.
Usłyszał 7 zarzutów kradzieży w warunkach recydywy. Sąd zdecydował o jego aresztowaniu na okres trzech miesięcy. 42-latek już wczoraj trafił do więzienia, jednak śledczy nie wykluczają rozszerzenia zarzutów. Za kradzież kodeks karny przewiduje karę do 5 lat pozbawienia wolności, jednak czyn popełniony w warunkach recydywy może skutkować podwyższeniem tej kary nawet o połowę.
Policjanci nie ujawniają w jaki dzień wpadł, bo jak radził Marian Czechowicz w filmie "Nie lubie poniedziałku": - "prawdziwy fachowiec nie zaczyna roboty w poniedziałek"