Inżynier Andrzej Wszeborowski pożegnany z honorami
Na mszę żałobną w poniedziałek do Katedry przybyło około 250 osób, zaś w pochowaniu na starym cmentarzu brało udział ok. 200 żałobników. Liturgia przy trumnie śp. Andrzeja Wszeborowskiego (+ 72) była sprawowana przez biskupa Tadeusza Bronakowskiego w koncelebrze z proboszczami z Łomży i Powiatu Łomżyńskiego. Pożegnanie Inżyniera, wielce zasłużonego dla ratowania Katedry, kościołów, starego ratusza, gmachu Sądu przy Dwornej, Domku Pastora i dawnych kamienic, miało wyjątkowo uroczysty charakter - ze względu na uczestnictwo Łomżyńskiego Bractwa Kurkowego.
Trumna z jasnego drewna stanęła w nawie głównej przed prezbiterium. Po lewej stronie hołd oddał sztandar z kirem Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej i Józefem Babielem, prezesem TPZŁ jako chorążym i dwiema paniami z asysty. Obok stanął z chorążym mniejszy sztandar Zjednoczenia Kurkowych Bractw Strzeleckich RP. Brakowało sztandaru Miasta Łomża, w której od ponad ćwierć wieku działała firma konserwacji zabytków inż. Wszeborowskiego, ratująca z ruiny rozpadające się budowle, jak murszejąca 500-letnia Katedra, stary ratusz sprzed 200 lat, ceglana szkoła muzyczna...
O nadziei w królestwie niebieskim
Biskup sprawował liturgię w koncelebrze z: ks. infułatem Janem Sołowianiukiem i emerytowanym proboszczem Sanktuarium Miłosierdzia Bożego Jerzym Abramowiczem. Przybyli proboszczowie, m.in., Szczepan Dobecki z Piątnicy, Remigiusz Krajewski z Nowogrodu, Aleksander Suchocki z Drozdowa, Wojciech Nitkowski z Dobrego Lasu (do połowy 2024 r.), Tomasz Wilga ze Śniadowa, Wojciech Turowski ze Stawisk, Wojciech Nowacki z Bożego Ciała (przed ks. Radkiem Kubłem) i ks. Dariusz Dąbrowski, ekonom Diecezji Łomżyńskiej. Z zebranymi połączył się w modlitwie także biskup łomżyński Janusz Stepnowski, o czym informował biskup Tadeusz. W homilii podjął temat eschatologiczny: panującego współcześnie kultu młodości, zdrowia i energii, w przeciwstawieniu do starości, słabości, umierania... - Życie i śmierć człowieka to całość – stwierdził biskup Tadeusz, przypominając o nadziei w królestwie niebieskim, której źródłem jest Chrystus Zmartwychwstały.
Życiodajny czas łaski i miłosierdzia
- To nie kres, a przejście do domu Ojca. Życie zmienia się, ale nie kończy. Śmierć na Ziemi to dzień narodzin dla Nieba... Słowa duszpasterza mogły nieść pociechę najbliższej rodzinie, ukoić tęsknotę za Zmarłym, podnieść na duchu zamyślonych żałobników w Katedrze. Większość z nich wiedziała – o czym mówił biskup – że inż. Andrzej Wszeborowski był bardzo aktywny w życiu społecznym, prowadził firmę budowlaną, dobrze znał lokalną historię i tradycję. Dzięki Niemu, wiele zabytków odzyskało blask, tak jak Katedra i świątynie oraz obiekty sakralne z wcześniej podawanych miejsc. Wpośród zauważonych przez biskupa cech Inżyniera były: życzliwość, otwartość, profesjonalizm i pracowitość. - Andrzej był duszą towarzystwa. Zawsze wesoły, uśmiechnięty i spieszący z pomocą – wspominali po pochowaniu na starym cmentarzu Jego trzej koledzy z Technikum Budowlanego w Łomży (gmach II LO), gdzie uczyli się w latach 1969 – 1972 i mieszkali w internacie (Bursa nr 3). Czy trzej koledzy, wpatrujący się w trumnę śp. Andrzeja, pomyśleli o życiu w młodości czy o latach dojrzałych, gdy zostali mężami, ojcami, dziadkami...? Każda ich minuta to czas łaski i miłosierdzia.
Krzyż Komandorski Orderu Świętego Brunona
Msza żałobna za duszę Inżyniera stanowiła okazję do snucia wspomnień i rachunku sumienia przez zgromadzonych. - Lepiej unikać grzechu, niż uciekać przed śmiercią – sformułował poradę biskup Tadeusz. Słuchali z zadumą, np., senator Marek Komorowski, starosta łomżyński Lech Szabłowski, dyrektor Muzeum Przyrody Dworu Lutosławskich w Drozdowie Ewa Sznejder, burmistrz Stawisk Agnieszka Rutkowska, wójt Gminy Śniadowo Rafał Pstrągowski, sekretarz Gminy Piątnica Maria Dziekońska, dyrektor PSM I i II st. Mirosław Korona, poseł PiS Bogumiła Olbryś. Pod koniec mszy pojawił się zastępca prezydenta Łomży Piotr Serdyński. Pośmiertnie Andrzeja Wszeborowskiego, który należał do Łomżyńskiego Bractwa Kurkowego, odznaczono Krzyżem Komandorskim Orderu św. Brunona. Aktu dekoracji (przez przypięcie wstążek odznaki do czerwonej poduszki, leżącej na stojaku ze zdjęciem Zmarłego) dokonał wojewoda wielkopolski Braci Kurkowych, generał bractwa kurkowego Andrzej Borowski z Poznania. Prezentację ceremoniału prowadził Gniewomir Rokosz – Kuczyński, wielki kanclerz ZKBS RP: zaprosił do symbolicznego kropienia trumny Inżyniera wodą święconą przez braci i druhny kurkowe w strojach szlacheckich, rodzinę i żałobników. Ustawili się oni jeden za drugim w nawie głównej i podchodzili do trumny, sięgając kropidłem do aspersorium i obficie chlapiąc (zwykle po trzykroć) na tablicę trumienną i trumnę. Woda lała się strumieniami, na znak wiar w oczyszczającą moc H2O, rytuał praktykowany przez Żydów, Greków, Rzymian. Szablę Andrzeja Wszeborowskiego wygiął i położył na trumnie Grzegorz Rytelewski. Trafiła też do grobu.
Trumna na ramionach braci kurkowych
Siostrzenica Natalia odczytała „ostatnie słowo” od Inżyniera Wszeborowskiego, o którego postaci i dziełach napisaliśmy w Portalu 4lomza.pl na wieść o śmierci nieodżałowanego ratownika zabytków (link poniżej). Zebrani usłyszeli podziękowania za pamięć i gesty dobroci, adresowane do: rodziny, sąsiadów z Dobrego Lasu i Dwornej, pracowników i współpracowników Jego firmy, dwóch lekarzy i pielęgniarki, księży, proboszczów, biskupów, TPZŁ, przedstawicieli gmin, powiatu, województwa podlaskiego, środowisk Wojska Polskiego i 18. Łomżyńskiego Pułku Logistycznego. „I to by było na tyle. I tak się rozpisałem. Do zobaczenia” - zakończyła odczytywanie podziękowań siostrzenica. Ze wzruszeniem wysłuchali podziękowań także: historyk z Delegatury WUOZ Sławomir Zgrzywa i regionalista i prezes LOT Wojciech Winko, współpracujący z Inżynierem... Po liturgii pogrzebowej trumnę ze Zmarłym wzięli na ramiona czterej bracia kurkowi w kontuszach, zaś pracownicy Domu Pogrzebowego Marczyk dyskretnie i dostojnie asekurowali przeniesienie do karawanu - samochodu stojącego przed wejściem do świątyni, której uratowaniu poświęcił czas i wiedzę, i serce Inżynier...
„Żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi”
Kondukt pogrzebowy przeszedł od bramy głównej z 1879 r. główną aleją starego cmentarza z 1801 r. i skręcił w prawo w stronę kaplicy, będącej za caratu przed ponad 100 laty cerkwią prawosławną. Ratowaniu przed wilgocią obu bram: katolickiej i ewangelickiej Inżynier poświęcił lata życia, przez co jaśnieją teraz od strony ul. Mikołaja Kopernika. Ceremonię pogrzebową prowadził ks. Grzegorz Kierski z parafii katedralnej pod nieobecność proboszcza ks. Mariana Mieczkowskiego. Pożegnalne wspomnienie przy otwartym grobie głosił Antoni Sokołowski, znajomy od ok. 30 lat. Inżynier przez 3 lata choroby cierpiał psychicznie i fizycznie. Był jak „wielka biblioteka Andrzeja”. Kochał to, co piękne. Kolekcjonował monety i pieczęcie. Odcisnął wielkie piętno na lokalnej społeczności, swoją pieczęć: Andrzej Józef Wszeborowski. Budował domy, potrzebne każdemu od narodzin po kres. - Przy grobie Kolegi prosimy Cię, Boże, miej miłosierdzie dla świętej pamięci Andrzeja – zakończył Antoni, po czym rozległ się w chłodnej, szarej ciszy cmentarza dwukrotny salut honorowy, armatni na znak, iż bracia kurkowi oddają cześć Zmarłemu. „Żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi, bo nie jesteś sam... Śpij, nocą śnij, niech zły sen Cię nigdy więcej nie obudzi. Teraz śpij. Niech dobry Bóg
zawsze Cię za rękę trzyma... ” - popłynęła melodia ballady Macieja Balcara i Zespołu Dżem sprzed 21 lat. A później śpiew Tadeusza Woźniaka o przyjściu Zegarmistrza Światła: „Na wszystko jeszcze raz popatrzę i pójdę nie wiem gdzie - na zawsze”... Słuchający mogli wracać myślami do spotkań z Inżynierem i liturgii w Katedrze, gdzie majestatu dodali grą na organach i śpiewem: Robert Kulesza i Jan Perkowski. „Ave Maria” zagrał subtelnie na waltorni Mateusz Goc. Magdalena Sinoff podczas psalmu responsoryjnego przypomniała wiekopomne: „Pan moim światłem i zbawieniem moim”. Po pogrzebie trzej Koledzy z Technikum Budowlanego i internatu w Łomży: Zdzisław Tworkowski z Bielska Podlaskiego, Grzegorz Ostrowski z Brańska i Ryszard Okuniewski z Łomży złożyli pokłon Andrzejowi Wszeborowskiemu, który cenił porządek w pokoju, dobrze się uczył i został w pamięci.
Mirosław R. Derewońko
tel. red. 696 145 146
-
Szczęśliwy finisz epopei z remontem auli I LO w Łomży -
Fronton i dzwonnica Katedry w Łomży odzyskały blask -
Piękna brama na stary cmentarz odzyskała skrzydła -
W Katedrze powstała podziemna kaplica -
Zbawienny remont łomżyńskiej Katedry już na finiszu -
Jak nowa! Neogotycka brama z 1879 roku po remoncie -
Zmarł łomżyński Inżynier Andrzej Wszeborowski (+ 72)





























