„Słodki” zapach Łomży
Waniliowy? Karmelowy? W każdym razie wyraźnie „słodki” zapach unosił się w poniedziałek i wtorek nad południową częścią Łomży. – Nie jest nieprzyjemny – zapewniał Czytelnik, który w tej sprawie zadzwonił do redakcji 4lomza.pl. Szukał jego źródła i odpowiedzi na pytanie, czy jest się czego obawiać.
We wtorek w południowej części miasta znów pojawiła się charakterystyczna, choć niezbyt uciążliwa woń. Czytelnik, który powiadomił redakcję, pytał, czy wiadomo, skąd pochodzi ten zapach. Z jego relacji wynikało, że słodką woń dało się wyczuć również w poniedziałek. Początkowo kojarzyła mu się z wanilią lub truskawkami, a we wtorek rano już z karmelem. Jak przyznawał, zapach wcale mu nie przeszkadzał – wręcz przeciwnie, poprawił mu nastrój.
– Coś jakby pieczone babeczki, naleśniki, na pewno coś słodkiego – mówiła z kolei Czytelniczka, która codziennie dojeżdża do pracy w Łomży. Również ona zauważa słodką woń, która – jak twierdzi – pojawia się przynajmniej raz w tygodniu.
Z informacji przekazanych przez łomżyńską delegaturę Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Białymstoku wynika, że jedno z przedsiębiorstw działających na terenie miasta zajmuje się produkcją ekstraktów roślinnych na bazie ziół i owoców. Są to półprodukty wykorzystywane w przemyśle spożywczym. Firma na zlecenie innych podmiotów suszy również różnego rodzaju aromaty.
– Kontrola spółki w tym zakresie została przeprowadzona w zakładzie w Zambrowie, prowadzącym działalność podobną do zakładu zlokalizowanego w Łomży. Źródłem zapachu w opisywanej instalacji jest suszarnia rozpyłowa wyposażona w palnik gazowy oraz wentylacja ogólna hali produkcyjnej. Substancje emitowane do powietrza są pochodzenia naturalnego. Nie stwierdzono, by zakład w Zambrowie wymagał pozwolenia na emisję gazów i pyłów do powietrza – wyjaśnia łomżyńska delegatura WIOŚ.
Inspektorat przypomina również, że zgodnie z art. 362 ust. 1 pkt 1 ustawy Prawo ochrony środowiska, jeśli podmiot korzystający ze środowiska negatywnie oddziałuje na otoczenie, organ ochrony środowiska może nałożyć na niego obowiązek ograniczenia takiego oddziaływania. W tym przypadku właściwym organem byłby Prezydent Miasta Łomża. Jednocześnie WIOŚ podkreśla, że w Polsce brakuje metodyk i norm pozwalających mierzyć i oceniać poziom emisji tzw. substancji odorowych. W praktyce uniemożliwia to przeprowadzenie badań, porównanie ich wyników do dopuszczalnych wartości i wskazanie ewentualnych przekroczeń, które mogłyby skutkować sankcjami. Kontrola w takich przypadkach ogranicza się więc do oceny sposobu funkcjonowania instalacji, zgodności z przepisami oraz wymaganymi pozwoleniami.
Czytelniczka żartowała, że uciążliwością jest w tym przypadku jedynie… narastająca ochota na słodkości. Może więc hasła w stylu „Słodki zapach Łomży” czy „W Łomży wszyscy żyją słodkim nastrojem” poprawiłoby bilans demograficzny miasta? Słodkie zapachy są przecież silnie związane z przyjemnością jedzenia, wywołują określone emocje i przywołują wspomnienia. Skoro przegapiliśmy „Łomżing”, to może czas na „Łomża Air” albo „łomżyńską słodką bryzę”?