Przełamać wstyd i stereotypy
Wojewódzki Ośrodek Profilaktyki i Terapii Uzależnień w Łomży po raz pierwszy zorganizował niedawno Dzień Otwarty. – Wcześniej organizowaliśmy konferencje czy szkolenia – mówi dyrektor placówki, Renata Szymańska. – Tym razem chcieliśmy sprawdzić, jaki będzie oddźwięk i zainteresowanie, z jakimi problemami ludzie przyjdą i czy odważą się porozmawiać o swoich trudnościach.
Decyzja o przyjściu do ośrodka terapii uzależnień wciąż dla wielu osób jest bardzo trudna. Wynika to zarówno z ogromnego zapotrzebowania na pomoc, jak i ze wstydu oraz obaw, które często blokują potrzebujących.
– Nasz ośrodek często postrzegany jest wyłącznie przez pryzmat leczenia uzależnień. Tymczasem prowadzimy także poradnię psychologiczno-terapeutyczną dla dzieci i młodzieży czy zakład opiekuńczo-leczniczy. Chciałam tym dniem otwartym pokazać, że działamy na wielu płaszczyznach, nie tylko w kontekście uzależnień – wyjaśnia dyrektor. – Uzależnienie wciąż bywa traktowane ze wstydem, jak porażka. A przecież między przyznaniem się do problemu a momentem, gdy człowiek odzyskuje kontrolę nad życiem, jest długa, często zwycięska droga.
Podczas dnia otwartego do specjalistów zgłosiło się około 15 osób, część z nich w formie rozmowy telefonicznej.
– Dla wielu ludzi łatwiej było zadzwonić niż przyjść osobiście. W rozmowie telefonicznej można się przedstawić tak, jak się chce, nie widać twarzy, a to daje większe poczucie bezpieczeństwa. Dla mnie najważniejsze jest, by ktoś potrafił nazwać swoją trudność – niekoniecznie związaną z uzależnieniem. Od tego zaczyna się droga do zmiany – podkreśla psycholog Renata Szymańska.
Wśród osób, które skorzystały z porad, były m.in. rodziny pytające, jak pomóc bliskim w rozpoczęciu leczenia, mama nastolatki zmagającej się z problemami emocjonalnymi czy rodzice szukający wskazówek wychowawczych.
– Głównie pytano o dzieci i bliskich. Tylko trzy osoby mówiły o własnych problemach z uzależnieniem – dodaje dyrektor.
Kiedy zabawa staje się uzależnieniem?
Renata Szymańska przypomina, że uzależnienie zaczyna się wtedy, gdy nawyk staje się sposobem na radzenie sobie z emocjami – ze smutkiem, stresem, napięciem.
– Gdy ktoś potrzebuje mieć alkohol czy inną używkę w pobliżu, bo to daje mu chwilową ulgę, to już sygnał ostrzegawczy. Nawet jeśli otoczenie zwraca uwagę, że „za dużo, za często”, osoba uzależniona często to bagatelizuje, tłumaczy, że inni się czepiają. To typowy mechanizm zaprzeczenia – wyjaśnia Szymańska.
Telefon w roli „ucieczki”
Dyrektor zwraca też uwagę na coraz częstsze zjawisko fonoholizmu – uzależnienia od telefonu.
– Dziecko, zanim zacznie korzystać z komórki, musi ją od kogoś dostać – od rodzica. To my, dorośli, uczymy dzieci siedzenia w telefonach. Im więcej czasu spędzamy z komórką w ręku, tym bardziej dziecko chce robić to samo. Łatwiej jest dać maluchowi tablet niż poświęcić mu czas i uwagę – mówi.
Zdarzają się przypadki, gdy kilkuletnie dzieci potrafią sprawniej obsługiwać telefon niż mówić pełnymi zdaniami.
– Miałam w poradni pięciolatkę, która miała duże problemy z wymową, ale świetnie radziła sobie z obsługą smartfona. To pokazuje, jak wcześnie technologia wchodzi w życie dziecka i jak silnie je kształtuje – zauważa dyrektor. Jej zdaniem skutki tego zjawiska są poważne – od trudności w relacjach rówieśniczych po stany lękowe, depresję i zaburzenia zachowania.
– Dzieci spędzają coraz mniej czasu w świecie realnym, mają problemy z nawiązywaniem kontaktów, zmagają się z lękami, przemocą w rodzinie, konfliktami. Niestety, brakuje specjalistów, a skala potrzeb jest ogromna – mówi Szymańska.
Umiar nawet w tym, co dobre
Zdaniem dyrektor, uzależnienie może dotyczyć także z pozoru pozytywnych aktywności, jak intensywny sport.
– WHO zaleca pół godziny ćwiczeń dziennie, ale jeśli trening staje się kompulsywny i podporządkowuje całe życie, to również mamy do czynienia z uzależnieniem. We wszystkim trzeba mieć umiar – podkreśla.
Warto przecierać szlaki
Dyrektor Renata Szymańska przyznaje, że nie oczekiwała tłumów podczas dnia otwartego.
– Wiedzieliśmy, że dla wielu osób to duży krok, by przyjść i porozmawiać o swoich problemach. Ale warto przecierać szlaki. Chcemy tworzyć przestrzeń, w której ludzie będą mogli przyjść, zapytać, porozmawiać – niekoniecznie o uzależnieniach, ale o życiu i trudnościach, które każdy z nas ma – podsumowuje.
