Szukał pomocy, znalazł śmierć
W nocy z niedzieli na poniedziałek pod Łomżą doszło do trzech zdarzeń drogowych, z których jedno zakończyło się tragicznie. Wiemy więcej o ich przyczynach i co piesi nad ranem robili na drodze ekspresowej.
W poniedziałek nad ranem autobus wiozący dzieci na Litwę na drodze ekspresowej, potrącił dwóch mężczyzn. Jeden z nich zginał na miejscu, drugi trafił do szpitala. Do wypadku doszło kilkaset metrów po zakończeniu zwężenia drogi związanym z trwającymi pracami przy drugiej nitce obwodnicy Łomży i 300 metrów przed węzłem Kolno i stacją paliw. Co w tym miejscu robili piesi, skoro ekspersówką nie można poruszać się ani pieszo, ani na rowerze, ciągniku czy pojazdem wolnobieżnym. Z pierwszych ustaleń Policji i Prokuratury Rejonowej w Łomży wynika, że Panowie jechali S61 i złapali gumę. Zostawili więc samochód, a sami, być może w poszukiwaniu pomocy, udali się w stronę zabudowań i stacji paliw. Nie dotarli.
Z kolei pijany, który w niedzielę wieczorem na trasie Łomża – Nowogród wjechał w tył toyoty, miał 2,3 promila alkoholu w organizmie. Z informacji Policji wynika, że 29-latek chciał tę toyotę w miejscu niedozwolonym wyprzedzić, ale doprowadził do kolizji. Próbował też zbiec z miejsca zdarzenia, ale uniemożliwili mu to świadkowie.
O dalszym losie kierowcy zdecyduje sąd , także w przypadku zdarzenia spod Piątnicy, gdzie 39-latek zrobił sobie rajd po nieoddanym jeszcze do użytku odcinku drogi DK64 i uderzył w nasyp drogi wojewódzkiej 668. Okazało się, że mężczyzna ma orzeczony zakaz prowadzenia pojazdów na 6 miesięcy, który został wydany pod koniec lipca tego roku. Jego pojazd nie posiadał aktualnych badań technicznych, ani ubezpieczenia. Pasażerką była 29-letnia mieszkanka Giżycka, którą tamtejszy sąd poszukiwał do odbycia kary 25 dni pozbawienia wolności.
Audi zostało odholowane na parking strzeżony, natomiast kierujący i jego poszukiwana pasażerka zostali zatrzymani w policyjnym areszcie. Od kierującego audi pobrano krew do badań na obecność środków odurzających.