Stanisław Sojka (+ 66) grał i śpiewał w Łomży
„Kloszard i wielki tuz, odważny i ten, co się boi - wszyscy równi wobec czasu i płomienia... Nie, nie, nie czekaj: żyj, żyj, żyj. Bo to tylko chwila, może dwie...” - słowa z popularnej piosenki „Cud niepamięci” przypominają potomnym, że jej autor i wykonawca Stanisław Sojka (1959 – 2025) ma szansę trwać we wdzięcznej pamięci... Znakomity pianista i wokalista jazzowy zasłabł 21. sierpnia w hotelu, po próbie, a przed koncertem festiwalu w Sopocie. 8. września urna z prochami spoczęła w Alei Zasłużonych na warszawskich Powązkach. Staszek Soyka trzy razy występował w Łomży.
W Warszawie została odprawiona w południe msza w intencji śp. Stanisława Sojki w kościele pw. św. Andrzeja Boboli, znajdującym się w parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy na Saskiej Kępie. W cichej, kameralnej dzielnicy, pachnącej w maju bzami z piosenki Agnieszki Osieckiej, mieszkał z rodziną i tworzył niezapomniane utwory Staszek Sojka. Saską Kępę widzą z tramwaju lub autobusu łomżyniacy, podążający z dworców do Śródmieścia Aleją Zieleniecką przez Rondo Waszyngtona i Most Poniatowskiego. Nabożeństwo żałobne i ostatnie pożegnanie Artysty zgromadziło przy urnie z prochami śpiewającego muzyka i komponującego poety oraz przy gronie bliskich Stanisława Sojki, m.in., Józefa Skrzeka z SBB, Roberta Chojnackiego, Muńka Staszczyka z T. Love. Przed 21 laty w Portalu 4lomza.pl zapowiedzieliśmy koncert oryginalnego i wyróżniającego się w Polsce wokalisty, który z dala od rockowego establishmentu śpiewa piosenki o miłości, tęsknocie i spełnieniu, ale nie ucieka przed wielkimi problemami współczesności. Urastający do rangi hymnu utwór „Tolerancja” śpiewano zarówno w wielkich halach koncertowych, jak w domowym zaciszu, by uleczyć chandrę.
Listopad 2004 w PUW i wrzesień 2012 w Teatrze
Listopadowy koncert Staszka Sojki zorganizowano w ramach Łomżyńskiej Jesieni Kulturalnej 2004 w sali widowiskowej Podlaskiego Urzędu Wojewódzkiego (w tym miejscu po przebudowie stanęła sala Filharmonii Kameralnej). Obszerny biogram artysty znajduje się w linku poniżej. Ciekawostkę stanowi fakt, że od 7. roku życia śpiewał z ojcem w chórze kościelnym, ukończył liceum muzyczne w klasie skrzypiec, a potem Wydział Kompozycji i Aranżacji Akademii Muzycznej w Katowicach.
Staszek Soyka przy pianinie śpiewał też w czasie solowego recitalu 23. września 2012 r. na scenie Teatru Laki i Aktora. Na jubileusz 25-lecia TLiA interpretował teksty Czesława Miłosza, Jarosława Iwaszkiewicza, Wisławy Szymborskiej i Agnieszki Osieckiej. Wykonał także wielkie przeboje - w tym znaną powszechnie „Tolerancję” („Na miły Bóg, życie nie tylko po to jest, by brać”) i chóralnie śpiewane z publicznością „Absolutnie nic”. Relację z tegoż koncertu i rozmowę podajemy poniżej.
Głos 20-letniego Sojki zapowiadał karierę
Przypadkowo napotkałem Łomżyniankę, która opowiedziała mi o swoich latach studenckich. Brała udział w obozie wakacyjnym pod koniec lat 70. w Chełmie, gdzie zorganizowano prace w firmach miejscowych, w okolicy i regionie. Były to miesięczne obozy integracyjne dla studentów z Polski i z krajów socjalistycznych. Pewnego razu w niedzielę z koncertem przyjechał młodziutki, być może, na pierwszym / drugim roku studiów muzycznych Staszek Sojka. Śpiewał przejmująco we własnej, oryginalnej interpretacji ballady Bułata Okudżawy. Wtedy młoda Studentka zauważyła niebanalny, charakterystyczny głos Sojki oraz charyzmę estradową, toteż pomyślała, że czeka wokalistę kariera. Co dzisiaj zadziwia, we wspomnieniu Łomżynianki Sojka był szczupły i miał długie, ciemne włosy.
Czas pokazał, że Sojka z pseudonimem Soyka, łatwiejszym do wymówienia po angielsku i w czasie tras koncertowych na Zachodzie, wykorzystał dane Mu lata w pełni. Pokazują to, m.in., nagrania na płycie „Retrospekcja” (1995) z utworami z lat 1978 – 1994. Wówczas ukazał się niepowtarzalny w polskiej rzeczywistości muzycznej krążek „Soyka. Sonety. Shakespeare”, będący „sumą fascynacji literackiej, muzycznego doświadczenia i przyjaźni z poetą i tłumaczem Maciejem Słomczyńskim”. Dodajmy, że gdy ktoś czytał lub oglądał w teatrze dramaty Szekspira po polsku, to prawdopodobnie poznał twórczość Anglika z przełomu XVI i XVII wieku, dzięki kunsztowi Słomczyńskiego. Sonety natomiast spopularyzował Sojka, nadając lirykom unikalny klimat, refleksyjny, smutny i żartobliwy.
Uduchowione wnętrze subtelnego Artysty
Jak przez mgłę pamięci w niepamięci prześwituje o około 20 lat wcześniejszy koncert Stanisława Sojki z zespołem w Łomży. Było to po wydaniu przez Niego płyty z utworami maryjnymi, w tym z rewelacyjnym, litanijnym, wyjątkowo emocjonalnym utworem tytułowym „Matko, która nas znasz” - znakomite, około 14-minutowe dzieło w aranżacji pianisty Wojciecha Karolaka, z udziałem, m.in., trębacza Tomasza Stańko i saksofonisty Tomasza Szukalskiego oraz Majki Jeżowskiej w chórkach. Koncert zorganizowano w latach 80. w małym kościółku, gdzie zaprosił Staszka Sojkę duszpasterz młodzieży ks. Stanisław Wysocki, czuły na poezję i muzykę, gdy gwiazda Soyka zaczęła błyszczeć. Zauważyli to czytelnicy miesięcznika „Jazz Forum”, przyznając Mu kilka razy tytuł wokalisty roku. Sojka w utworach religijnych z albumu z 1982 r. odsłaniał (co zauważyli też krytycy) uduchowione i subtelne wnętrze artystycznej osobowości, zdolnej wprowadzić sferę sacrum do świata profanum.
Na początku lat 90. zaplanowałem napisać materiał biograficzny o wówczas 18-leniej Katarzynie Groniec, która była jedną z gwiazd musicalu „Metro” w Teatrze Dramatycznym. Artykuł zamówił redaktor Piotr Bratkowski do mającego powstawać miesięcznika młodzieżowego „ATAK”. Miałem zebrane wywiady z Kasią i zaprosiłem Staszka Sojkę na wspólne obejrzenie spektaklu 2 Januszów: Józefowicza i Stokłosy. Wybrał się z dwoma małymi synami, jednak później nie chciał recenzować występów znacznie młodszych wykonawców (w tym Edyty Górniak i Roberta Janowskiego). Jak mi uprzejmie wytłumaczył, zrezygnował, bo nie chciał, żeby od jego opinii zależała ich przyszłość.
W biografii Staszka Sojki ważny jest 1988 rok - początek współpracy z Januszem Yaniną Iwańskim, gitarzystą jazz-rockowej grupy Tie Break. Duet Soyka & Yanina koncertował i nagrywał płyty przy udziale muzyków z kręgu Tie Break. O albumie „Acoustic” z 1991 r. (z produkcyjnym wsparciem Dietera Meiera z duetu Yello) mówiło się, że o kilka lat wyprzedził epokę nagrywania „bez prądu”. Kolejna płyta „Neopositive” (1992), zawierała piosenkę „Tolerancja", która jest przebojem do dziś.
Mirosław R. Derewońko
tel. red. 696 145 146