Prezydent Trump „zwalnia” z pracy dziennikarza z Łomży
- Donald Trump kazał mi szukać sobie nowej pracy, gdy powiedziałem mu, że choć wyraża frustrację działaniami Putina, to nie idą za tym żadne działania – opisywał wydarzenie dziennikarz rodem z Łomży Marek Wałkuski. Incydent ten miał miejsce w gabinecie owalnym Białego Domu w Waszyngtonie podczas środowej wizyty oficjalnej prezydenta Rzeczpospolitej Karola Nawrockiego.
- Prezydent USA zapytał mnie, dla jakiego medium pracuję, a potem przekonywał, że nie mam racji, bo niedawno nałożył cła wtórne na Indie za import rosyjskiej ropy – podał szczegóły sytuacji ze swojej perspektywy doświadczony korespondent Polskiego Radia od 2002 r. - Trump stwierdził, że Rosja straciła w ten sposób setki miliardów dolarów. Problem w tym, że stwierdzenie Trumpa nie jest prawdziwe. Mimo ogłoszenia ceł wtórnych, zarówno Indie, jak i Chiny, zwiększają import rosyjskiej ropy naftowej, a dochody Kremla wcale nie spadają. A ja, oczywiście, nie szukam nowej pracy, bo starcie z Trumpem tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że dobrze wybrałem zawód.
Wyświetl ten post na Instagramie
Starzy dobrzy znajomi w oku kamer
Łomżyniak Marek Wałkuski to dobrze znana prezydentowi Donaldowi Trumpowi postać ze świata mediów, gdyż jest wśród elitarnej grupy korespondentów, na co dzień towarzyszących spotkaniom i konferencjom prasowym najważniejszej osoby z Ameryki oraz jednej z najważniejszych w świecie. Zresztą, 79-letni nowojorczyk i 58-letni łomżanin znają się jeszcze z pierwszej kadencji prezydenta USA w latach 2017 – 2021. Korespondent Polskiego Radia od 1. lipca 2024 r. przewodniczy White House Foreign Press Group, czyli organizacji korespondentów zagranicznych przy Białym Domu. Dziennikarze WHFPG towarzyszą prezydentowi Stanów Zjednoczonych przy oficjalnych wizytach, uroczystościach i konferencjach, gdzie nie mogą brać udziału przedstawiciele pozostałych mediów. Na podstawie relacji Press Group, spostrzeżeń i rozmów z prezydentem USA, powstają inne newsy.
Polskie media relacjonowały wizytę prezydenta Nawrockiego i skupiły się na zapewnieniu Trumpa, że amerykańska armia z Polski się nie wynosi. Z perspektywy mediów amerykańskich ważniejsze było starcie między Trumpem a Wałkuskim, bo dotyczyło zapewnienia, powtarzanego jak mantra w okresie kampanii przez kandydata na prezydenta USA, że wojnę Rosji z Ukrainą kończy w 1 dzień.
W relacjach z Białego Domu w środę, 3. września 2025 r., polskie media użyły różnych określeń na zachowanie Trumpa, być może, z racji niuansów w tłumaczeniach języka angielskiego: ostre słowa, ostra reakcja, irytacja, oburzenie, zruganie, spięcie, wyprowadzenie z równowagi... Czymkolwiek i jakkolwiek nazwano zdarzenie, z pewnością nie było to spotkanie starych znajomych w oku kamer.
Wałkuski nie wykrztusił drugiej części pytania
Nagłe zapytanie przez Trumpa Wałkuskiego o miejsce, skąd pochodzi polski dziennikarz, to typowa sztuczka negocjacyjna i tani trick retoryczny – niespodziewana zmiana tematu, trajektorii pytania, żeby wytrącić adwersarza z równowagi, a wymianę zdań skierować na inny tor. Trzeba pamiętać, w jakim stresie, zamieszaniu i ścisku pracuje w Białym Domu korespondent zagraniczny: otaczają go tłumy dziennikarzy telewizyjnych, radiowych, prasowych, również chcących zadać swoje pytanie. Prezydent USA wybiera, na kogo zwróci uwagę, komu poświęci chwilę, żeby udzielić odpowiedzi. Siła niechęci Trumpa była tak wielka, że Wałkuski nie zdołał wykrztusić drugiej części pytania. Ale w obronę (w piątek) wziął odważnego i szlachetnego łomżyniaka z ulicy Pięknej, absolwenta SP nr 2 i UW, polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski: „Uważam, że Pan zadał nie tylko uprawnione pytanie, ale pytanie, które wszyscy sobie zadajemy. Ja bym pana z pracy nie wyrzucił”.
Wyświetl ten post na Instagramie
Reminiscencja z gabinetu owalnego pod koniec lutego
Przypomnijmy,: Marek Wałkuski przyczynił się wcześniej pytaniem do awantury na skalę światową 28. lutego 2025 podczas 1. wizyty prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego w Białym Domu. Wydarzenie to z udziałem prezydenta Donalda Trumpa i wiceprezydenta J. D. Vance'a szczegółowo opisaliśmy w artykule Portalu 4lomza.pl (link poniżej). „Awaria” medialno-dyplomatyczna miała porażające skutki, bo delegacja ukraińska została wyproszona z Białego Domu, zaś prezydenci się z sobą nawet nie pożegnali. Przez 8 miesięcy 47. prezydentury obserwowaliśmy rozliczne działania amerykańskiej dyplomacji, wspieranej przez Turcję i kraje UE, lecz prezydent Rosji Władimir Putin i Siergiej Ławrow, minister spraw zagranicznych agresora (2014 r. Krym, 24. lutego 2022 Ukraina) zręcznie wymykają się jakimkolwiek zobowiązaniom, pomimo wielu nakładanych sankcji Zachodu. Ironicznym i symbolicznym przykładem bezsilności USA z Unią Europejską i NATO wobec Rosji była wizyta dyktatora (winnego wielokrotnych zbrodni ludobójstwa) na Alasce w roli „przyjaciela”. Mimo powtarzanego przez Trumpa rozczarowania Putinem, USA, Europa, NATO są nieskuteczne.
„Chcę powstrzymać zabijanie tysięcy ludzi...”
Przed 7-oma tygodniami łomżyniak Marek Wałkuski opublikował odpowiedź prezydenta Donalda Trumpa na pytanie dziennikarza Polskiego Radia w ich rozmowie na dworze – tj. bez zamieszania ze strony innych mediów, polityków oraz urzędników, czy jest teraz po stronie Ukrainy w wojnie z Rosją. Trump: „Nie, nie jestem po żadnej stronie. Jestem po stronie ludzkości. Chcę powstrzymać zabijanie tysięcy ludzi tygodniowo. Chcę powstrzymać zabijanie w wojnie ukraińsko-rosyjskiej”. Zapewne Czytelniczki i Czytelnicy 4lomza.pl pamiętają, jak Donald Trump przechwalał się, że w dzień zdoła zakończyć agresję Rosji przeciw Ukrainie – słowa nie dotrzymał. Krwawa wojna trwa.
Mirosław R. Derewońko
tel. red. 696 145 146
