Nocny spektakl na łomżyńskim niebie
Burza, która wieczorem przeszła nad regionem, nie słychać by przyniosła większe straty. Łomżyńscy strażacy do połamanych gałęzi musieli wyjeżdżać zaledwie cztery razy. To co przechodzący front atmosferyczny zostawił po sobie, to niezwykle intensywne błyskawice, które przez długi czas przecinały łomżyńskie niebo.
Wieczorny zapis radaru pogodowego pokazał, że nadciągający od południa front atmosferyczny jakby się podzielił. Część dużego obszaru burzowego poszła na północ Łomży w kierunku Pisza, a druga poniżej w kierunku wschodnim. Na Łomżę przypadł cienki pas burzy. Dynamika mas powietrza, z jaką mieliśmy tu do czynienia sprawiła, że „południowa” masa burzowa rozbudowała się i sporo zahaczyła nasze miasto. Przyniosła krótkotrwały, ale intensywny deszcz i błyskawice.
Przez godzinę, może mniej, Łomża przypominała bardziej ujście rzeki Catatumbo w Wenezueli , gdzie mamy do czynienia z największą liczbą błyskawic na świecie, niż spokojną Narew. We wspomnianym miejscu Ameryki Południowej przez około 300 dni w roku kilkaset błysków na godzinę przeszywa niebo, co żeglarze nazywają latarnią Maracaibo. Ile przez godzinę było błysków pod Łomżą nie wiem, ale kilka minut nagrania pokazuje, że było bardzo intensywnie.
Załączony krótki film, który nie jest kompilacją czy trybem przyspieszonym, przez ponad 4 minuty pokazuje zapis nieba, jakie widziałem z ul. Kopernika. Wrażenie robi ilość błysków i piorunów przeszywających nocne niebo. Wyraźnie widać, że nie trafiają one w ziemią, a „szaleją” między chmurami, czy nawet w obrębie jednej chmury. To jak można wyczytać, normalne zjawisko, ponieważ do ziemi dociera około 20-30% błyskawic. Reszta dokonuje się w samych chmurach. Pioruny to także huk. Być może mikrofon komórki tego wyraźnie nie wychwycił (trochę go przysłoniłem), ale podniebnemu spektaklowi towarzyszył „hałas” huków, ale jakby przytłumionych, oddalonych wystrzałów, grzmotów. Było ich tak wiele, że nazwałem to hałasem. Co widać na dołączonym filmie działo się to właściwie non stop. Ja obserwowałem to przez kilkanaście minut przed godz. 21., ale z pewnością trwało to o wiele dłużej.
W serwisie Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej można poczytać: „O fizyce burzy, akustyce i mechanizmie wyładowań, oraz zdrowotnych konsekwencjach” czy „Czasie piorunów, czyli czym właściwie jest chmura burzowa”.