„Klucz do Piłsudskiego” według prof. Nałęcza
Wybitny historyk Tomasz Nałęcz ponownie odwiedził Łomżę. W Muzeum Północno-Mazowieckim wygłosił prelekcję „Klucz do Piłsudskiego” oraz wziął udział w dyskusji, przybliżając licznym słuchaczom życie i niepodległościową działalność Józefa Piłsudskiego, nie pomijając przy tym jego związków z Łomżą.
Józef Piłsudski (1867-1935) był jedną z najważniejszych postaci w dziejach Polski, a jego działalność wciąż budzi zainteresowanie miłośników historii. Stąd pomysł przybliżenia jego życia przez jednego z największych znawców tematu prof. Tomasza Nałęcza, pod tytułem zaczerpniętym z pracy Stanisława Cata Mackiewicza.
– Był to bardzo skomplikowany życiorys, bo w różnych okresach mamy do czynienia z różnym Piłsudskim – to życiorys człowieka bardzo niekonwencjonalnego – mówił Tomasz Nałęcz, przybliżając zebranym kluczowe momenty z życia późniejszego Marszałka.
Małego Ziuka uformował przede wszystkim dom rodzinny i patriotycznie nastawieni rodzice, wpajający mu miłość do zakazanej przez carską cenzurę literatury i pozbawionej niepodległości ojczyzny. I chociaż w wieku 18 lat Piłsudski został aresztowany właściwie przypadkiem, to trafiając na pięć lat na syberyjską zsyłkę został tam ostatecznie uformowany i wrócił do domu już jako człowiek dojrzały i niezwykle świadomy tego, czemu chce się poświęcić, czyli walce z caratem. – Syberia to był uniwersytet, którego nigdy nie skończył – podkreślał prof. Nałęcz, dodając, że Piłsudski spotkał tam autentycznych rewolucjonistów, a ponieważ w latach 90. XIX wieku rodziły się już na ziemiach polskich pod zaborami nowoczesne ruchy polityczne, to jego dążenia padły na podatny grunt, bo spotykał się wtedy chociażby z Romanem Dmowskim. Jednak Piłsudski związał się z ruchem socjalistycznym, będąc w kręgu założycieli Polskiej Partii Socjalistycznej. Na ten okres datują się też jego związki z Łomżą, ponieważ bywał w niej wielokrotnie, ukrywając się przed władzami carskimi na plebanii parafii ewangelickiej u swego przyjaciela, pastora Kacpra Mikulskiego. W łomżyńskim kościele ewangelickim zmienił wyznanie z rzymskokatolickiego na luterańskie, po czym w kościele w Paproci Dużej, również zarządzanym przez pastora Mikulskiego, wziął ślub z Marią Juszkiewiczową.
– Piłsudski był socjalistą w latach 1893-1914, czyli ten okres socjalistyczny to połowa jego aktywności politycznej – mówił Tomasz Nałęcz, przybliżając słuchaczom co sprawiło, że z czasem jednak od tego odszedł, zniechęcony wydarzeniami z lat 1905/1906, kiedy to przekonał się, że robotnicy coraz częściej wiążą się z rosyjskim ruchem rewolucyjnym, przedkładając idee powszechnej rewolucji nad hasła walki o odzyskanie przez Polskę niepodległości. Tymczasem Piłsudski chciał związać się z ruchem, który będzie mu gwarantował skuteczną walkę o Polskę, po czym pozwoli zapewnić jej bezpieczeństwo, trwałość i potęgę. Uważał przy tym, że największym zagrożeniem dla polskości jako takiej jest Rosja, w czym też różnił się od Dmowskiego, który za takiego wroga uważał Niemcy.
Kiedy więc w roku 1905 Piłsudski zorientował się, że postawił na złego konia, bo dzięki socjalizmowi wolna Polska się nie odrodzi, a jeśli już, to w formie mniejszej lub większej zależności od Rosji, zmienił taktykę. Obserwując sytuację polityczną w Europie uznał, że jeśli dojdzie do konfliktu między zaborcami, to Polska będzie miała w nim szansę, jeśli będzie dysponować kartą przetargową w postaci jednostek wojskowych, które będą mogły stanąć po którejś ze stron. Stąd więc wziął się, jak przybliżał prof. Nałęcz, czysto taktyczny sojusz z Austro-Węgrami, a Legiony Polskie stały się w roku 1918, kiedy naród nie garnął się do armii, jej zaczątkiem, wraz z ochotnikami i członkami POW. W roku 1920 sytuacja wyglądała już zupełnie inaczej, a po zwycięskiej wojnie z sowiecką Rosją Piłsudski uznał, że gwarantem siły i potęgi Polski jest silna demokracja. – Uważał, że Polska powinna stać się oazą demokracji i wolności, bo nic tak ludzi nie uskrzydla, jak wolność – mówił Tomasz Nałęcz, dodając, że ta sytuacja trwała jednak tylko kilka lat, po czym Piłsudski uznał, że to jednak nie demokracja da Polsce siłę – stąd zamach majowy i sięgnięcie po autorytaryzm. Sytuacja w Polsce była wtedy trudna, co miało też odzwierciedlenie w Łomży i w jej okolicach, sprzyjających endecji – Piłsudski odsądzał ją od czci i wiary, endecy odpłacali mu pięknym za nadobne. Nie było jednak mowy o dopuszczeniu konkurentów do rządzenia krajem – konserwatywny pod każdym względem Marszałek uważał, że na czele Polski powinni stać ludzie sprawdzeni w walce, czyli on i jego legioniści, a autorytaryzm poradzi sobie z wszelkimi trudnościami. – Piłsudski zdawał sobie sprawę, że system, który wybrał w roku 1926, też się nie sprawdził – podsumowywał Tomasz Nałęcz. – W ostatnich latach życia nie miał już jednak sił by to zmienić, bo był zbyt schorowany. Do tego odszedł w dobrym momencie, bo nikt nie obarczał go odpowiedzialnością za klęskę we wrześniu 1939 roku, dzięki czemu Józef Piłsudski trwa w naszej narodowej legendzie.
Kolejne piątkowe spotkania w Muzeum Północno-Mazowieckim są już zaplanowane.
17 października odbędzie się pokaz zdjęć Przemysława Wojewody. 7 listopada Tomasz Szymański z drozdowskiego muzeum wygłosi prelekcję „Klucz do Dmowskiego”.
Wojciech Chamryk