Dyskoteka pod gwiazdami z wysoką kulturą
4-godzinny festyn na pożegnanie wakacji odbył się na Starym Rynku w sobotę, kiedy żar i duchota lały się z nieba. Podlaski Instytut Kultury z Białegostoku zapewnił występy artystów, dużo atrakcji na granitowej płycie, stoiska. Kto miał energię i chęć do tańca, nie zmarnował wieczoru potańcówki pod gwiazdami, którą świetnie z humorem prowadził DJ Grochu, grając hity dla każdego pokolenia.
Setki tancerek i tancerzy od nastolatków po ich babcie i dziadków bawiły się w rytmach, melodiach i nastrojach kilku generacji. Po 4 godzinach grzecznego festynu rodzinno-kulturalnego Stary Rynek opanował szał, entuzjazm zabawy, spontaniczne okrzyki, figury i style w tańcach indywidualnych, w parach, rzędach i zbiorowo. W rytm przebojów wszech świata, jak „YMCA” i „Makarena”, tłum wirował energicznie, dynamicznie, ekstatycznie i fantastycznie. Do songów Sanah i marsza belgijki bawili się wspólnie wnukowie i dziadkowie, emocje były super pozytywne, a DJ Grochu sprawował tam niepodzielnie rząd dusz, rąk, bioder, nóg, wykrzykujących ust, szczęśliwych z radosnej zabawy.
PIK, Mag Mar i nagrania jak marzenie
Ta interesująca, plenerowa impreza, jaką zorganizował Podlaski Instytut Kultury z Miastem Łomża, pomysł miała prosty: scena tam, gdzie zwykle, naprzeciw Foto Gabs, a po obu stronach w kierunku barwnej fontanny stoiska różnorodne z animatorami. Ludzie zainteresowani kulturą wysoką spotkać mogli ludzi podobnych sobie pod względem aspiracji, aby dowiedzieć się na temat oferty instytucji kultury podległych Urzędowi Marszałkowskiemu w Białymstoku. Nie chodzi mi o „pożądaną” watę cukrową, bo była jak zawsze: szkodliwą dla zębów maluchów, wywołującą próchnicę, zakłócającą prawidłowości metabolizmu, stwarzającą zagrożenie pod względem onkologicznym. Rodzice mieli w takiej sytuacji zawsze dylemat: zgodzić się na irracjonalną słodycz, czy mieć dziecko skwaszone.
Studio Anima malowało twarze pociechom, pompowało rurkowate balony i zamieniało je w istoty ludzkie, zwierzęce, florystyczne, wyimaginowane. Iluzjonista Mag Mar wyczarowywał, co chciał, a w co trudno było uwierzyć. Na stoliku pod namiotem PIK dzieci z zapałem rysowały, a po odstaniu w kolejce do stoiska Opery i Filharmonii Podlaskiej mogły odpowiedzieć na pytania o muzykę, np. kto skomponował balet „Jezioro łabędzie”, jak się zażywa największy instrument smyczkowy, za co nagrody artystyczne od Małgorzaty Jopich były takie, że szanujący się meloman z Łomży chciałby je mieć – płyty z nagraniami białostockich filharmoników! Filharmonia zapraszała także na piękną operę Gioachino Rossiniego „Kopciuszek” w reżyserii Marii Sartovej w październiku i listopadzie.
Od teatru do plastyki i rękodzieła Kurpiów
Jacek Piorunek z Zarządu Urzędu Marszałkowskiego przechadzał się z żoną i satysfakcją pomiędzy stoiskami w towarzystwie przewodniczącego Rady Miejskiej Łomży Wiesława Tadeusza Grzymały. Obaj byli w znakomitych humorach. Pan Piorunek dlatego, że na koniec wakacji pokazał instytucje funkcjonujące w Białymstoku, na których działalność płacą podatnicy z województwa podlaskiego, nie tylko stolicy regionu, ale również Łomży. Radny Grzymała zaś był zadowolony, bo zebrał kilka ciekawych gadżetów dla swojej wnuczki. Warto było pochodzić od stoiska do stoiska, bo zazwyczaj każde miało upominek dla odwiedzających. Teatr Dramatyczny miał płytę „Sopoćko” z psalmami, śpiewanymi przez swych aktorów do kompozycji Tomasza Bajerskiego. O działalności, spektaklach TDB (liczącego ponad 80 lat, dwa razy starszego od TLiA w Łomży) ciekawie opowiadała Marlena Mierzejewska, zachęcając do poznawania imponującego repertuaru - jak na stronie dramatyczny.pl.
Wiele osób widziało wielkanocne palmy kurpiowskie, a niewiele wie, jak wygląda wicie kwiatków kolorowej bibuły, co pokazywała ze znawstwem Renata Żebrowska, przewodniczka ze Skansenu Kurpiowskiego w Nowogrodzie. Na tym stoisku 9-letni Franek Mieczkowski także poznał sposoby okręcania bibuły na łodyżkach, a goście mogli dostać na szczęście byśka z chleba albo fafernucha.
Balon nad Łomżą i spotkanie Anety z Żakliną
Dużo było ciekawych propozycji, angażujących do myślenia i działania młodszych i starszych, jak rozgrywki w szachy przestrzenne, budowanie konstrukcji z klocków dużych rozmiarów z gąbki, a nawet wejście do gondoli prawdziwego balonu, który wznosił się kilka metrów nad ziemią – tyle że na Muszli. Na koniec festynu, a przed potańcówką od godz. 19., olbrzymi żółty balon wystartował w niebo nad Łomżą, żeby uczestnicy na Starym Rynku mogli podziwiać tak niecodzienne zjawisko.
Wydarzenie na koniec wakacji „Baj, baj lato”, między innymi, uświetnili: białostocka grupa Triada – 8 wokalistek z piosenkami Kwiatu Jabłoni i Sylwia Wojciechowska - Stefaniak, Oskar Chlabicz i czarująca Aneta Czech oraz jazzująca The Consonance Trio w programie „Baje, baśnie, bajeczki”. Radosnych i inspirujących spotkań było wiele, np. łomżynianki Żakliny Olchowik z białostoczanką Anetą Czech, bo damy piosenki zaangażowały się w edukację najmłodszych metodą gordonowską. Impreza Podlaskiego Instytutu Kultury w Łomży w sumie kosztowała UM około 40 tysięcy złotych.
Mirosław R. Derewońko
tel. red. 696 145 146















