Bociany znad Narwi przed wyprawą za morze
Nadeszły magiczne trzy dni: 17. 18. i 19. sierpnia, gdy większość bocianów z Doliny Narwi wzięła skrzydła za pas, ażeby zdążyć wzlecieć na ciepłe prądy powietrzne. Tak zwane „kominy termiczne” są bocianom potrzebne do swobodnego przenoszenia się na duże odległości do Afryki i Azji, gdzie spędzą najbliższą zimę do następnej wiosny. Zaobserwowane obecnie na łąkach i polach duże, białe ptaki to niekoniecznie mieszkańcy z gniazd nad Narwią. Mogą to być wędrujący przybysze z Polski północno-wschodniej lub Litwy, Łotwy i nawet Estonii. Gdzieniegdzie widoczne są jeszcze sejmiki.
Doświadczony przyrodnik i obserwator natury Mariusz Sachmaciński dlatego nazwał trzy minione dni magicznymi, ponieważ właśnie w tym okresie zazwyczaj większość – nawet dwie trzecie / trzy czwarte – bocianów opuszcza gościnną, zieloną, życiodajną Ziemię Łomżyńską. Takie zjawisko jest odnotowywane w prowadzonych od ponad ćwierć rejestrach Łomżyńskiego Parku Krajobrazowego Doliny Narwi. Jadący samochodem i autobusem od Łomży do Warszawy w kierunku miast: Ostrów Mazowiecka i Wyszków będzie mógł zobaczyć różnej wielkości grupy bocianów, które „skokowo” się przemieszczają. Jeśli nie ma w okolicy drzew, gdzie mogłyby zatrzymać się na nocleg, potrafią zająć słupy latarni jak niedawno na odcinku arterii szybkiego ruchu między Wołominem a Kobyłką. Widok to trochę dziwny móc zobaczyć ok. 20 stojących na latarniach bocianów... Sejmiki bocianie, widziane około tygodnia temu w okolicach Łomży i Nowogrodu, liczyły po 20 i więcej osobników.
Ptaki sprawdzają siłę nośną prądów powietrznych
Szkoda, że doszczętnie spróchniała i rozsypała się ze starości widowiskowa wierzba na łąkach przy Narwicy między Drozdowem a Kalinowem. Obumierające czy wręcz obumarłe drzewo o grubym pniu z masywnymi konarami i bezlistnymi gałęziami było ulubionym i bezpiecznym miejscem dla śpiących bocianów, w ten sposób chroniących się na wysokościach przed drapieżnikami. Z powodu niezwykłej, rzadko spotykanej i wielce dramatycznej plastyczności weszło do kanonu łomżyńskiej fotografii przyrodniczej. Intensywne przeloty niedużych grup obserwowano w ubiegłym tygodniu: czasami to jedna, dwie lub trzy rodziny, łączące się na sejmikach i sprawdzające siłę nośną prądów powietrznych. Bocian to nie samolot, który szybko podrywa się i nabiera momentalnie prędkości. Bocian – z racji na budowę, wielkość i ciężar – podobny jest raczej do szybowca, który posuwa się lotem okrężnym, wstępującym, jakby po spirali czy korkociągu, nawet na wysokościach od półtora kilometra do ponad 2 kilometrów. Dlatego z powodu odległości często znajdują się poza zasięgiem ludzkiego wzroku, więc nie widzimy rozlicznych stad, kluczy ptactwa, latającego hen nad głowami. Natomiast obserwatorzy natury, zaopatrzeni w lornetki, poznają i oglądają więcej z życia latających zwierząt, także myszołowów, kobuzów, orlików, migrujących w poszukiwaniu cieplejszych krajów.
Nad Morzem Śródziemnym potrzebne mocne skrzydła
Nasze bociany chętnie poruszają się wzdłuż dolin rzecznych i cieków wodnych, wypatrując bacznie miejsca, gdzie można by jeszcze pożerować na koszonych łąkach i oranych polach. Błyskawicznie to wykorzystują i posiliwszy się na długą drogę, poszukują najbliższych kominów termicznych, aby bez straty sił i energii wznieść się jak najwyżej i lotem szybowcowym polecieć jak najdalej, np. na 30, 40 czy więcej kilometrów. Będą w ten skokowy sposób przenosić się w stronę Bałkanów i Azji, by móc przelecieć nad Morzem Śródziemnym, gdzie za źródło napędu będą służyć własne skrzydła. Dogodne do przelotu bocianów są: Cieśnina Bosfor i Cieśnina Gibraltarska na południu Hiszpanii.
Jadwiga Cwalina przed odpustem na św. Rocha 15. sierpnia oceniała, że w Krainie Bociana nadal są ptaki w około połowie z 17 gniazd Trójwsi koło Nowogrodu: Chmielewo – 5, Dzierzgi – 7, Sulimy – 5. Gospodyni i sołtys ocenia ten rok za udany, z perspektywy bocianiej, skoro w każdym z gniazd przyszły na świat co najmniej trzy młode. Daje to szacunkową populację ponad 85 osobników, czyli połowy ludności Trójwsi, odległej od Łomży około 18 km. Także tam nie wszystkie boćki odleciały. Niektóre jeszcze chodzą po polach w poszukiwaniu gryzoni i pędraków. Z okna domu Pani Jadwiga widzi jednego boćka na gnieździe i zastanawia się, gdzie reszta rodziny, czemu ten został. Może jest młody, słaby, zdezorientowany...? Trzeba pamiętać, że oprócz rodzin bocianich (przygotowujących się do trudnego, ciężkiego i często niebezpiecznego lotu w powietrzu, gdzie fruwają samoloty i są burze z wyładowaniami elektrycznymi), zdarzają się tzw. maruderzy: ptaki słabe, chore, z urazami anatomicznymi. W tym roku ptasi szpitalik przy Parku Doliny Narwi w Drozdowie przyjął około 50 bośków, czyli pacjentów z 3 województw: podlaskiego, warmińsko-mazurskiego i mazowieckiego.
-
Bociany w Dolinie Narwi: Raczka i Czach mają 4 pisklęta -
Pierwszy bocian z bocianicą znów w rodzinnym gnieździe -
Bociany znowu nam się udały -
Bociany policzone -
Nie wszystkim bocianom spieszy się do Afryki -
Bociany odleciały, a Kajtek z Łomży zniknął -
Rekordowo mało bocianów -
Pierwsze bociany nad Narwią i w Krainie Bociana -
Czaple w Piątnicy zwiastują wiosnę w Parku Doliny Narwi -
Mniej młodych bocianów w Parku Doliny Narwi -
Gniazdo bocianów zdjęte z komina przy ulicy Rybaki -
Bajkowy „Klekotek”, czyli bocian w dolinie Narwi -
Pierwszy bocian na wiosnę przyleciał w Dolinę Narwi -
Sierpniowe odloty bocianów to zapowiedź jesieni -
Podwójna tragedia w rodzinnym gnieździe -
Przyleciały bociany, żaby przeszły tunelem, a tu śnieg -
Więcej młodych bocianów w Parku Doliny Narwi -
Bociany znad Narwi przystąpiły do amorów -
Dużo zdrowych młodych bocianiątek w Parku Doliny Narwi -
Bocianków wykluło się więcej niż przed rokiem

