Przejdź do treści Przejdź do menu
poniedziałek, 09 marca 2026 napisz DONOS@

Bociany znad Narwi przed wyprawą za morze

Fot. Robert Bałdyga
Fot. Robert Bałdyga

Nadeszły magiczne trzy dni: 17. 18. i 19. sierpnia, gdy większość bocianów z Doliny Narwi wzięła skrzydła za pas, ażeby zdążyć wzlecieć na ciepłe prądy powietrzne. Tak zwane „kominy termiczne” są bocianom potrzebne do swobodnego przenoszenia się na duże odległości do Afryki i Azji, gdzie spędzą najbliższą zimę do następnej wiosny. Zaobserwowane obecnie na łąkach i polach duże, białe ptaki to niekoniecznie mieszkańcy z gniazd nad Narwią. Mogą to być wędrujący przybysze z Polski północno-wschodniej lub Litwy, Łotwy i nawet Estonii. Gdzieniegdzie widoczne są jeszcze sejmiki.

Doświadczony przyrodnik i obserwator natury Mariusz Sachmaciński dlatego nazwał trzy minione dni magicznymi, ponieważ właśnie w tym okresie zazwyczaj większość – nawet dwie trzecie / trzy czwarte – bocianów opuszcza gościnną, zieloną, życiodajną Ziemię Łomżyńską. Takie zjawisko jest odnotowywane w prowadzonych od ponad ćwierć rejestrach Łomżyńskiego Parku Krajobrazowego Doliny Narwi. Jadący samochodem i autobusem od Łomży do Warszawy w kierunku miast: Ostrów Mazowiecka i Wyszków będzie mógł zobaczyć różnej wielkości grupy bocianów, które „skokowo” się przemieszczają. Jeśli nie ma w okolicy drzew, gdzie mogłyby zatrzymać się na nocleg, potrafią zająć słupy latarni jak niedawno na odcinku arterii szybkiego ruchu między Wołominem a Kobyłką.  Widok to trochę dziwny móc zobaczyć ok. 20 stojących na latarniach bocianów... Sejmiki bocianie, widziane około tygodnia temu w okolicach Łomży i Nowogrodu, liczyły po 20 i więcej osobników.

Ptaki sprawdzają siłę nośną prądów powietrznych 

Szkoda, że doszczętnie spróchniała i rozsypała się ze starości widowiskowa wierzba na łąkach przy Narwicy między Drozdowem a Kalinowem. Obumierające czy wręcz obumarłe drzewo o grubym pniu z masywnymi konarami i bezlistnymi gałęziami było ulubionym i bezpiecznym miejscem dla śpiących bocianów, w ten sposób chroniących się na wysokościach przed drapieżnikami. Z powodu niezwykłej, rzadko spotykanej i wielce dramatycznej plastyczności weszło do kanonu łomżyńskiej fotografii przyrodniczej. Intensywne przeloty niedużych grup obserwowano w ubiegłym tygodniu: czasami to jedna, dwie lub trzy rodziny, łączące się na sejmikach i sprawdzające siłę nośną prądów powietrznych. Bocian to nie samolot, który szybko podrywa się i nabiera momentalnie prędkości. Bocian – z racji na budowę, wielkość i ciężar – podobny jest raczej do szybowca, który posuwa się lotem okrężnym, wstępującym, jakby po spirali czy korkociągu, nawet na wysokościach od półtora kilometra do ponad 2 kilometrów. Dlatego z powodu odległości często znajdują się poza zasięgiem ludzkiego wzroku, więc nie widzimy rozlicznych stad, kluczy ptactwa, latającego hen nad głowami. Natomiast obserwatorzy natury, zaopatrzeni w lornetki, poznają i oglądają więcej z życia latających zwierząt, także myszołowów, kobuzów, orlików, migrujących w poszukiwaniu cieplejszych krajów.

bociany.jpg
Fot. Robert Bałdyga

 

Nad Morzem Śródziemnym potrzebne mocne skrzydła

Nasze bociany chętnie poruszają się wzdłuż dolin rzecznych i cieków wodnych, wypatrując bacznie miejsca, gdzie można by jeszcze pożerować na koszonych łąkach i oranych polach. Błyskawicznie to wykorzystują i posiliwszy się na długą drogę, poszukują najbliższych kominów termicznych, aby bez straty sił i energii wznieść się jak najwyżej i lotem szybowcowym polecieć jak najdalej, np. na 30, 40 czy więcej kilometrów. Będą w ten skokowy sposób przenosić się w stronę Bałkanów i Azji, by móc przelecieć nad Morzem Śródziemnym, gdzie za źródło napędu będą służyć własne skrzydła. Dogodne do przelotu bocianów są: Cieśnina Bosfor i Cieśnina Gibraltarska na południu Hiszpanii.

Jadwiga Cwalina przed odpustem na św. Rocha 15. sierpnia oceniała, że w Krainie Bociana nadal są ptaki w około połowie z 17 gniazd Trójwsi koło Nowogrodu: Chmielewo – 5, Dzierzgi – 7, Sulimy – 5. Gospodyni i sołtys ocenia ten rok za udany, z perspektywy bocianiej, skoro w każdym z gniazd przyszły na świat co najmniej trzy młode. Daje to szacunkową populację ponad 85 osobników, czyli połowy ludności Trójwsi, odległej od Łomży około 18 km. Także tam nie wszystkie boćki odleciały. Niektóre jeszcze chodzą po polach w poszukiwaniu gryzoni i pędraków. Z okna domu Pani Jadwiga widzi jednego boćka na gnieździe i zastanawia się, gdzie reszta rodziny, czemu ten został. Może jest młody, słaby, zdezorientowany...? Trzeba pamiętać, że oprócz rodzin bocianich (przygotowujących się do trudnego, ciężkiego i często niebezpiecznego lotu w powietrzu, gdzie fruwają samoloty i są burze z wyładowaniami elektrycznymi), zdarzają się tzw. maruderzy: ptaki słabe, chore, z urazami anatomicznymi. W tym roku ptasi szpitalik przy Parku Doliny Narwi w Drozdowie przyjął około 50 bośków, czyli pacjentów z 3 województw: podlaskiego, warmińsko-mazurskiego i mazowieckiego. 

Mirosław R. Derewońko
tel. red. 696 145 146
Foto: Fot. Robert Bałdyga
Foto: Fot. Robert Bałdyga

 
 

W celu świadczenia przez nas usług oraz ulepszania i analizy ich, posiłkujemy się usługami i narzędziami innych podmiotów. Realizują one określone przez nas cele, przy czym, w pewnych przypadkach, mogą także przy pomocy danych uzyskanych w naszych Serwisach realizować swoje własne cele i cele ich podmiotów współpracujących.

W szczególności współpracujemy z partnerami w zakresie:
  1. Analityki ruchu na naszych serwisach
  2. Analityki w celach reklamowych i dopasowania treści
  3. Personalizowania reklam
  4. Korzystania z wtyczek społecznościowych

Zgoda oznacza, że n/w podmioty mogą używać Twoich danych osobowych, w postaci udostępnionej przez Ciebie historii przeglądania stron i aplikacji internetowych w celach marketingowych dla dostosowania reklam oraz umieszczenia znaczników internetowych (cookies).

W ustawieniach swojej przeglądarki możesz ograniczyć lub wyłączyć obsługę plików Cookies.

Lista Zaufanych Partnerów

Wyrażam zgodę