Ogromny robot Turek stanął na Starym Rynku
Kilkadziesiąt osób przez dwie godziny tworzyło z tekturowych pudeł i rurek postać 5-metrowego robota. Z inicjatywy malarki i performerki Marzeny Turek do artystycznej akcji włączyły się całe rodziny, zarówno kilkuletnie dzieci, jak i nastolatki, dorośli i seniorzy około 80-tki. - Nigdy w życiu nie widziałam tutaj aż takiej dużej, kolorowej rzeźby – uśmiecha się prawie 100-letnia łomżynianka Regina Cichocka, która obserwowała z ławeczki w cieniu poczynania amatorów i profesjonalnych artystów, np., Ewy Karwowskiej – Filochowskiej i Kai Kozon, pomagających we współtworzeniu.
Niekonwencjonalna i oryginalna Art Akcja zaczęła się o wpół do 12. Najpierw na Starym Rynku w Łomży zaparkował samochód z odkrytą paką, pełną złożonych pudeł tekturowych różnej wielkości. Po rozpakowaniu mnóstwa folii kolorowych, materiałów plastycznych i narzędzi przystąpiono do pracy twórczej. Trzeba było pudła z tektury poskładać w prostopadłościany, powzmacniać taśmami do klejenia, poowijać foliami, co wymagało pomysłowości, cierpliwości, współpracy. Pomocny był projekt rzeźby incydentalnej, pokazujący segmentację postaci ogromnego robota, oraz komentarze do mikrofonu, z którym poruszała się jak fryga Artystka rodem z Łomży. Marzena Turek datuje na 45 lat swoją pracę artystyczną, odkąd zajęła się sztukami pod opieką Stanisławy Bączek w SP nr 3 (nieistniejącej, w budynku piętrowych 1000-latki obok starego szpitala), gdzie działała pracownia. O drodze twórczej energicznej i pomysłowej malarki i performerki pisaliśmy w Portalu 4lomzapl.
Rzeźba na poły swojska, na poły totemiczna
Robot miał wszystko duże, kanciaste, połyskujące lub błyszczące: srebrną głowę z wypustkami do badania i orientacji w czasoprzestrzeni, zieloną i różową nogę oraz w takichże kolorach odwrotnie ulokowane ręce, ażeby postać nie była jednostronna, symetryczna barwnie, tylko naprzemienna. Do tego zamysłu uczestniczki i uczestnicy performensu artystycznego na żywo z udziałem aż czterech pokoleń dołożyli swoje rozwiązania, ozdoby, elementy dekoracyjne, tak że robot wyglądał w finale coraz bardziej okazale i monumentalnie. Starszej części publiczności nieuchronnie skojarzył się ze spontanicznym budowaniem ze słomy „Misia” olbrzyma, uwiecznionego po wsze czasy w komedii Stanisława Barei. Było w tym łomżyńskim zaangażowaniu poruszenie autentyczne, ludowe, na poły plemienne, a na poły religijne. Anonimowy i nieruchomy robot z tektury stawał się z kwadransa na kwadrans bardziej swojski, ludzki, bliski i może w odbiorze niektórych ciut totemiczny, nieziemski, boski, jak posągi z Wyspy Wielkanocnej, postacie w świątyniach i muzeach, pomniki zasłużonych.
Idea Art_Akcja Robot ma dodatkowy sens: rzeźba powstała z przedmiotów pozornie zbędnych lub przeznaczonych do recyclingu. Jak wyjaśniała Artystka, działanie to wpisuje się w ideę #ZeroWaste Zero marnowania i jest protestem przeciwko kulturze nadmiaru i bezrefleksyjnej konsumpcji. Przez wykorzystanie barw i wyobraźni powstała forma – symbol troski o planetę i szacunku dla zasobów.
„Od stania w miejscu niejeden już zginął...”
Zaangażowanie twórcze było bezinteresowne, spontaniczne, pełne poświęcenia, nastawione na cel. Wyniosły, masywny, wielobarwny robot wzbudził w słoneczną sobotę sympatię, ożywiał granitowy plac, chwiał się z lekko z lewej na prawo, do przodu i w tył, budząc szczere emocje i współczucie, czy w swoim imaginacyjnym chwiloistnieniu nie rozpadnie się za chwilę w kolorowy chaos pudeł. Dlatego po założeniu głowy olbrzymowi przez Artystkę, odważnie wstępującą po schodach sławy na drabinie, jedna, dwie lub trzy osoby musiały wielkoluda podtrzymywać wbrew prawu grawitacji. Wszyscy w poczuciu wyjątkowości i historyczności chwili zrobili miliony zdjęć sobie i potomnym. W trakcie delektowania się owocami wysiłku przez twórców głowa RoboTurka (nie)spodziewanie spadła z wysokości, wywołując przestrach, rozpacz, rozbawienie. Integracyjny charakter Art Akcji i w tym się przejawiał, że wywołała wachlarze emocji i komentarzy, pozwalając ludziom się poznać.
Wspólna radość z integracji i sztuki
Robot miał różnie na imię, m.in.: Robotek, Łomotek, Rumi, Bob i Boop, a nawet... Mariusz. - Taką rzeźbę to od razu widać – śmieje się Marzena Turek, którą poprosiliśmy po 2 godzinach Art Akcji o podsumowanie wydarzenia na Starym Rynku. Razem z łomżyniankami i łomżyniakami zbudowała najwyższego robota w historii 607-letniego Miasta Łomża z ponad 1000-letnią tradycją osadnictwa. - To jest istna radość: być wspólnie i tworzyć z ludźmi w każdym wieku, którzy przeżywali radość z integracji rodzinnej, towarzyskiej, społecznej, artystycznej. Art Akcję kreatywną proponowałam ja, bo lubię z działaniami twórczymi wychodzić w przestrzeń, do ludzi, ale robota stworzyliśmy razem, toteż każda z osób uczestniczących mogła podpisać się swoim imieniem, pseudonimem, znakiem.
RoboTurek został stworzony w grupach, podzielonych na sektory, lecz zapał osób uczestniczących w plenerze zespołowym był tak wielki, że w otoczeniu olbrzyma powstał kotki, pieski i stworki. Za tydzień w sobotę, 16. sierpnia 2025, od godziny 11. Marzena Turek zaprasza na odjazd Mondriana; za 2 tygodnie - wielka fabryka oczopląsowa z pasków. MarzenaTurek chce Łomżę opleść kolorem?
Pani Halina zastanawia się, czy dzieło trójki jej dzieci zabrać do Anglii. Pociechy polubiły swojego stworka na dwóch łapach, ale transport może kosztować tyle, co czwarty bilet. Weźmie czy zostawi u mamy, to się jeszcze okaże, bo najważniejsze, że córka i synowie brały udział w niezapomnianym wydarzeniu. Dzieci podrosły, a po 3-ech latach odwiedziły rodzinne, czyste Art_Miasto rodzicielki.
Mirosław R. Derewońko
tel. red. 696 145 146
Fot. Marek Maliszewski

































