Rolnicy przeciw absurdalnemu pomysłowi
Zużyte opony, których w gospodarstwach rolnych nie brakuje, rolnicy używają do obciążania pryzm kiszonek. Okazuje się, że w świetle ustawy o odpadach z 2012 roku, aby to robić rolnik powinien posiadać odpowiedni „papier”, inaczej kara. Przeciwko takiemu „absurdalnemu” prawu w imieniu rolników protestuje Zdzisław Łuba z Podlaskiej Izby Rolniczej.
„Od lat rolnicy używają zużyte opony do obciążania folii przykrywającej kiszonki znaczną ilością opon nie nadających się do dalszego stosowania w pojazdach używanych w rolnictwie. W świetle tego opony te stają się praktycznie niezbędnym narzędziem, spełniającym istotną rolę w przechowywaniu kiszonki: pozwalają na wywarcie odpowiedniego nacisku oraz użycie folii przez kilka sezonów” - pisze do Henryka Kowalczyka, ministra rolnictwa i rozwoju wsi Zdzisław Łuba. „W rozumieniu rolników opony nie stanowią dla nich odpadu, na przechowywanie których wymagane jest zezwolenie, lecz spełniają zadanie w formie narzędzia niezbędnego do przygotowywania kiszonki na potrzeby gospodarstwa” - wyjaśnia, bo inne formy obciążenia nie spełniają oczekiwań.
Chodzi o to, że ustawa z 2012 roku o odpadach w art. 25 (także w art. 41) mówi, że do składowania lub magazynowania m.in. opon potrzebne jest zezwolenie na przetwarzanie odpadów. Może je wydać marszałek województwa, a w mniejszych sprawach starosta. Oznacza to, że rolnicy mogą używać opon do obciążania pryzm, jednak potrzebują zezwolenia. Brak takiego dokumentu może oznaczać dla rolnika karę od 1000 zł do nawet miliona.
„Rolnicy ten wymóg uważają za absurdalny, niepotrzebnie obciążających ich kosztami, których i tak ponoszą z miesiąca na miesiąc coraz więcej” - kwituje Zdzisław Łuba. „ Rolnicy skupieni w Podlaskiej Izbie Rolniczej prowadzą w przeważającej ilości gospodarstwa oparte na hodowli bydła mlecznego. Wiąże się to z dużą produkcją kiszonki niezbędnej do skarmiania bydła, aby uzyskiwać odpowiednią wysokość produkcji mleka. Nałożenie na rolników obowiązku uzyskania zezwolenia na posiadanie zużytych opon w celu obciążania pryzm z kiszonką jest nadgorliwością i świadomą procedurą uzyskania przez państwo dochodów. Rolnicy już za te opony zapłacili, a teraz przekształcili je w potrzebne w gospodarstwie narzędzie”.
Zdzisław Łuba przypomina, że minister Kowalczyk przyznał się, że uzyskał od minister ochrony środowiska zapewnienie, że rolnicy za przykrywanie oponami pryzm z kiszonka nie będą karani. To „słowne zapewnienie nie jest gwarancją, bowiem nie jest usankcjonowane stosownym rozporządzeniem w tej sprawie” - wskazuje działacz rolniczy.
Łuba w imieniu rolników prosi o „zmianę ustawodawstwa lub wydanie zarządzenia w tym zakresie, co rozwiąże ten ważny problem, którego obecne skutki są dla rolników dużym obciążeniem i niepewnością”.
Na razie brak jest sygnałów o karach, ale to nie uspokaja rolników.


