Którędy droga w Kalinowie?
Zabite paliki geodetów pod przebudowę drogi powiatowej w Kalinowie wzburzyły część mieszkańców, którym „droga zajrzała do okna”. W remizie, 1. czerwca spotkali się mieszkańcy, projektanci i władze, aby na roboczo przeanalizować projekt.
- Wszyscy chcemy tej drogi, a teraz jesteśmy na etapie konsultacji – rozpoczął Artur Wierzbowski, wójt Gminy Piątnica po której terenie biegnie droga powiatowa.
Na spotkaniu w remizie, w sprawie tak ważnej dla wszystkich inwestycji, przybyło około 40 mieszkańców. Niektórzy nie kryli emocji widząc pozabijane paliki geodezyjne, czasem przy samych domach.
- Proszę traktować to spotkanie jako robocze. Tu nie jest nic przesądzone – mówił na początku Krzysztof Święcki, dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych w Łomży. - Mamy mocno zaawansowany projekt, ale nie jest jeszcze nic do końca ustalone. Są jeszcze możliwe zmiany, oczywiście logiczne – wyjaśniał zgromadzonym.
Jak mówił, spotkanie powinno było się odbyć dużo wcześniej, ale ze względu na covid nie było to możliwe. Wysyłano mieszkańcom dokumenty pocztą, ale inaczej wygląda kreska na papierze, a inaczej pokazują sprawy zabite paliki geodezyjne. To one pobudzają wyobraźnię.
- Teren jest trudny do wykonania tej drogi ze względu na jego ukształtowanie i na spływ wód, ale największym problemem jest to, że teren jest zabudowany i dość wąsko – wyjaśniał dyrektor. - W dzisiejszych realiach, jak projektujemy drogę musimy się trzymać pewnego normatywu, czyli rozporządzenia w sprawie warunków technicznych w oparciu o które, projektuje się drogi. To narzuca pewne minimalne wymiary i gabaryty drogi – tłumaczył zebranym. - Dzisiejsza droga powiatowa powinna mieć klasę Z, a ta nie może być mniejsza jak 6 m. Droga powinna być wyposażona w jednię, chodniki, pobocza, elementy odwodnienia, elementy bezpieczeństwa ruchu. Proponujemy jednostronny chodnik, który nie może być węższy niż 2m + krawężniki. Po drugiej stronie drogi pobocze utwardzone. Ze względu na atrakcyjność turystyczną i oczekiwania, także ścieżkę rowerową. Ponieważ teren jest ograniczony proponujemy połączyć chodnik razem ze ścieżką rowerową. Wtedy przepis dopuszcza 3-metrową szerokość łączną. Zaplanowaliśmy także kanalizację deszczową – przybliżał zebranym dyrektor Święcki.
I właśnie kwestia poszerzenia drogi, a co za tym idzie wywłaszczenia i przybliżenia jej do budynków mieszkalnych jest jedną z głównych obaw mieszkańców.
- Szerokość psuje ta ścieżka rowerowa - mówił jeden z mieszkańców i pytał czy ona jest bardzo potrzebna? Wylicza że na moście nie ma, w Piątnicy na ul. Włościańskiej nie ma i w Drozdowie też nie ma. „Ta ścieżka nie jest potrzebna” - kwitował. - Ja mam krawężnik przy samym oknie i przy parapecie. Chciałby Pan? - pyta retorycznie - Weźmie Pan pod uwagę, że tędy jeżdżą TIR-y ciągniki, kombajny. Mam teraz płot 1,5 m od asfaltu, dwa razy był uszkodzony. To co, teraz czekamy aż w domu samochód wyląduje? - pytał.
Szerszą kwestią było, zdaniem znacznej części mieszkańców, przesunięcie drogi w kierunku numerów nieparzystych, czyli tych od strony rzeki. To po tej stronie droga, a konkretnie chodnik, podszedł pod okna niektórych domów.
Mieszkańcy dopytywali, czy droga musi być budowana w klasie Z, podając przykład innych dróg w regionie nie spełniających tego kryterium. Wiele obaw budzi wykonanie podjazdów. Przesunięcie drogi sprawi, że zwiększy się kąt podjazdu pod nią. I tak jest tam obecnie stromy podjazd więc, zwiększenie kąta niepokoi, że bardzo utrudni korzystanie z nieruchomości lub wręcz uniemożliwi.
Dyrektor Krzysztof Święcki wyjaśniał, że przebieg drogi będzie starym śladem i na tym samym poziomie. Zjazdy będą łamane spadkami już od krawędzi jezdni, nie chodnika. Są miejsca gdzie robimy ściany oporowe, żeby nie robić skarpy. Wtedy wywłaszczenie jest mniejsze. To wszystko wymaga gimnastyki projektanta, żeby się powyrabiać – tłumaczył.
- Asfalt położono 50 lat temu i tak leży do dziś - podnosił mieszkaniec skarżąc się na jej jakość. - Droga brukowa została wybudowana podczas II wojny światowej. Wybudowali ją Niemcy do browaru w Drozdowie – dopowiadał.
Inny uczestnik spotkania pyta, „czy starostwo ma zabezpieczone pieniądze na odszkodowania w ilości powiedzmy 10 mln zł”. Obecna na spotkaniu wicestarosta Maria Dziekońska odpowiada, że „w wysokości 10 mln zł nie mamy”.
Inni znowu skarżyli się na ciężki sprzęt i TIR-y, które powodują hałas i pękanie ścian.
Zebrani na spotkaniu przedstawiciele władz, głównie dyrektor Krzysztof Święcki z Zarządu Dróg Powiatowych w Łomży wysłuchiwali postulatów i próbowali wyjaśniać dyskusyjne kwestie.
- Każdą sytuacją wątpliwą, którą Państwo będziecie mieli, zajmiemy się – deklarował. - Przyjechałem sprawę załatwić i wybudować tę drogę. Nikt tu nie chce nikomu krzywdy zrobić. Chcemy wybudować drogę, a państwo jesteście po to, żeby nam pomóc wybudować tę drogę tak, żeby wszyscy, a przynajmniej zdecydowana większość, była zadowolona z niej.
- Patrzenie na planach dużo nie daje, najlepiej przejść się i na miejscu omawiać rozwiązania – zaproponował ktoś z sali, a zebrani przyjęli to jako dobrą monetę do zgłaszania poprawek i rozwiewania wątpliwości.
Jak widać na zdjęciach, niektóre paliki mogły niepokoić mieszkańców. Poprowadzona linia między nimi niemal ocierała się o budynki. Niezależnie od tego poszerzenie drogi sprawi, że zdecydowana większość ogrodzeń, często ozdobnych, zostanie zniszczona. Mieszkańcy przyjmują to ze zrozumieniem, ale i ze smutkiem. U jednych studnia zostanie zasypana, u innych ogrodzenie oprze się prawie o dom. Ci mieszkańcy postulują, aby „przesunąć drogę” w stronę numerów parzystych.
Krzysztof Święcki, po przejściu wczoraj kilkunastu gospodarstw powiedział, że wydaje się, że wszystkie zgłaszane kwestie zostały rozwiązane i w niektórych przypadkach da się „drogę odsunąć”. Konsultacje przyzagrodowe będą kontynuowane w przyszłym tygodniu. Projektanci mają omawiać z mieszkańcami przebieg drogi, a w najbardziej newralgicznych punktach chce być obecny także dyrektor.
Wyjaśnia, że w przyszłym tygodniu muszą zostać zakończone spotkania, ponieważ około 3 tygodni potrzeba na narysowanie poprawek. Pod koniec czerwca Starostwo planuje kolejne spotkanie w tej sprawie, aby przedstawić poprawki przebiegu drogi i dać je do akceptacji mieszkańcom.
- Dotąd będziemy pracować, aż wypracujemy kompromis – deklaruje Krzysztof Święcki, dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych w Łomży.
Droga realizowana jest wg procedury ustawy spec drogowej. Daje to inwestorowi duże pole manewru, nawet jak ktoś będzie przeciwny. „Nic wbrew woli mieszkańców” - deklaruje jednak Święcki.
Jak wynika z zapowiedzi, do końca roku inwestor chciałby podpisać umowę z wykonawcą, a na wiosnę rozpoczęłaby się realizacja. Szacowany wstępny czas robót wynosi około 4-5 miesięcy.
- W Kalinowie droga będzie kosztować ponad 8 mln zł. Ta droga będzie na lata. Dla was, dla ludzi, którzy tędy jeżdżą – mówiła na spotkaniu z mieszkańcami wicestarosta Maria Dziekońska.














