Przejdź do treści Przejdź do menu
środa, 27 stycznia 2021 napisz DONOS@

Łomżyńska saga Niwena

Główne zdjęcie
Zenon Krajewski

Zenon Krajewski opublikował czwartą część powieści historyczno-obyczajowej „Meandry losu”. Doprowadził w niej akcję do przełomowego momentu, kiedy po ponownym zajęciu Łomży przez Niemców na Żydów został wydany wyrok. Główny bohater walczy o życie swoich najbliższych, napotykając zarówno wrogich, jak i życzliwie usposobionych Polaków nie odmawiających mu pomocy. Pojawia się też tak zwany dobry Niemiec, a akcja z każdym kolejnym rozdziałem staje się coraz ciekawsza. Autor, używający pseudonimu Niwen i historyk z wykształcenia, ma już zaplanowane kolejne tomy cyklu, a te dotychczas wydane będzie promować podczas „Dni Łomży”.

W czwartym tomie „Meandrów losu” doszliśmy do przełomowego momentu dla żydowskiej społeczności Łomży – mamy lato 1941 roku, Niemcy ponownie zajęli miasto. Powstało getto i można było się domyślać, że nie skończy się to niczym dobrym. Determinuje to postępowanie Eliana Wiernika, starającego się za wszelką cenę uchronić najbliższych od śmierci?
Zenon Krajewski: Elian Wiernik czuje wielką odpowiedzialność za rodzinę. W pierwszym tomie, na wieść o wybuchu wojny, zrywa zaręczyny z Hannah, bo czuje się przerażony i zagubiony, jak każdy w takiej chwili. Potem, pod presją ojca, zmienia zdanie i oświadcza się, bo już wie, że może liczyć na bezwarunkowe wsparcie ojca, dobrze prosperującego przed wojną kupca, posiadającego zatem oszczędności. Od chwili ślubu stara się otoczyć opieką żonę, a później też swojego syna. Widzimy w pierwszych tomach jak sukcesywnie dojrzewa do tej wielkiej odpowiedzialności za najbliższych, niczego bardziej nie pragnąc jak tylko zapewnienia przeżycia sobie i swojej rodzinie w tych czasach pogardy. Żydzi en masse byli bez szans w tym czasie, o ile Polacy nie wyciągnęli do nich pomocnej dłoni. O tym będzie w następnych tomach.

Tytuł „Więzy aż do kresu” też nie pojawił się tu przypadkowo, to symboliczne podkreślenie faktu, że w tej beznadziejnej sytuacji ta rodzinna jedność była czymś nie do przecenienia?
Zenon Krajewski: Jedność w społeczeństwie żydowskim była i jest nie do przecenienia. Na tym Żydzi budowali swoją społeczność, od dwóch i pół tysiąca lat, od niewoli babilońskiej, w diasporze, czyli w warunkach oblężonej twierdzy. Społeczność żydowska, gdziekolwiek się znalazła, musiała i czuła naturalną potrzebę budowania różnorakich więzi i dążenia do jedności religijnej, kulturowej i w końcu politycznej. Życie społeczne Żydów opierało się na kilku fundamentalnych kręgach. Najściślejszym był krąg rodzinny, wielopokoleniowy i ściśle ze sobą związany, w którym każdy członek danej rodziny czuł się związany ze wszystkimi innymi. Wzajemna pomoc i opieka w tym kręgu była czymś tak naturalnym jak posiłek czy sen. Każdy to rozumiał. Dominowała wzajemna troska o siebie. To jest widoczne w poszczególnych tomach mojego cyklu powieściowego. Poza tym kręgiem był następny, szerszy – wspólnota religijna, która niemal pokrywała się ze wspólnotą narodowościową. Członkowie tej wspólnoty również sobie wzajemnie pomagali, o czym także piszę na kartach swoich powieści, np. w tomie I. 

Stworzył pan sagę łomżyńską, ale jej akcja dzieje się też w innych okolicznych miejscowościach jak Stawiski czy Miastkowo, a tym razem ponownie w Rutkach-Kossakach – to dlatego, że prześladowania Żydów nie były tam zakrojone na tak szeroką skalę, bo nie powstało nawet getto, mieli więc, przynajmniej teoretycznie, większe szanse na przeżycie?
Zenon Krajewski: Nawet w sferze planów i przygotowań do tej mojej opera omnia nie miała to być tylko „pieśń o Łomży naszej”, a raczej o regionie łomżyńskim. Akcja miała się rozgrywać w Osetnie, gdzie bywałem dość często w dzieciństwie, no i miała to być saga o historii przetrwania pewnej rodziny dzięki pomysłowości i zaradności pewnego człowieka, ale już na etapie planów zacząłem rozstawiać swoje pionki na szachownicy kierując się potrzebą odtworzenia dramatycznej historii zarówno Polaków, ale też i Żydów, aby w następnych miesiącach, jeśli nie latach, utrwalić się jako chęć pokazania dramatu Żydów, a polskie losy zeszły na trochę dalszy plan. Stąd mamy Stawiski i Radziłów, a dokładnie w środku, w niemal równej odległości od tych miejscowości Wilamowo. Mamy Szczepankowo i Śniadowo, bo są to też moje tereny rodzinne. No i obok Łomży, która na początku jest epicentrum akcji, a stopniowo schodzi na plan nieco dalszy, miejscowość Rutki.  Czytałem o pewnej odmienności sytuacji okupacyjnej w Rutkach, bo sensowny był tam komendant żandarmerii, który sprzeciwił się założeniu w tej miejscowości getta, a prowizoryczne więzienie de facto nie było strzeżone, inaczej niż w Miastkowie. Ludzie i bliscy pozbawionych wolności odwiedzali kiedy chcieli, podawali jedzenie i picie, panował tam gwar jak na targu. Zaś w Miastkowie strzelano do kobiet chcących podać swoim mężom i synom coś do jedzenia. Zafascynowały mnie te Rutki. Stały się miejscem akcji od tomu trzeciego poprzez czwarty, gdzie są epicentrum wydarzeń, potem piąty, szósty i nie wiem czy już na tym koniec. 

To powieść obyczajowa, której bohaterowie w rzeczywistości nie istnieli, ale jako historyk bardzo dba pan o to, żeby każdy z kolejnych tomów był też zgodny z faktami, autentycznymi wydarzeniami. Pojawiają się też postacie realne, co dodaje całej historii wiarygodności i nie robi ona wrażenia wymyślonej ad hoc bajeczki?
Zenon Krajewski: No tak, ewidentnie nie jestem Mrozem i nigdy nie będę. To on jest od bajeczek dla zdziecinniałych czytelników i czytelniczek. Ale jeśli chcą czytywać niewiarygodne historie to mają do tego prawo. Ja wolę opierać się na historii. Wcale też nie chciałbym być zapamiętany jako regionalny pisarz „od Żydów”. Oczywiście chciałbym doprowadzić do końca mój plan stworzenia literackiej legendy założycielskiej państwa izraelskiego, skoro tak wielu bojowników o te państwo pochodziło z Polski, a w Knesecie aż do lat 80. wielu czołowych polityków najchętniej rozmawiało ze sobą po polsku. Coś to znaczy. Niemniej jednak mam plany stworzenia epopei ogólnonarodowej i za kilka lat mam nadzieję się za to zabrać. Wszystko oczywiście oparte na faktach. Z akcją w Polsce i państwach ościennych w kluczowym dla losów Rzeczypospolitej momencie dziejowym. Jeśli mi się uda zrealizować moje plany, z tej właśnie powieści chciałbym być najbardziej znany, a tam napięć i dylematów moralnych było bez liku, bo gra była o wszystko. Ale wracając do sedna  pytania: poza Elianem Wiernikiem i kpt. Schwarzwaldem, wymyślonymi od początku do końca, główni bohaterowie tej epopei mają swoje realne pierwowzory. Michał Łyn to w rzeczywistości Ludwik Baczewski, wujek mojej mamy, która też występuje w powieści jako mała wtedy dziewczynka. Jan Begier, Julian i jego zięć Ludomir to też pod innymi nazwiskami realne postacie, a poza tym rabini Łomży i Stawisk to postacie historyczne. Nawet nie zmieniłem ich rysów charakterologicznych. Tego historykowi – moim zdaniem – robić nie wolno. 

Napisał pan w posłowiu: „Tom czwarty „Meandrów losu” stanowi kwintesencję tego, czego dotychczas „dokonałem” w interesującej mnie problematyce, tworząc literaturę niewątpliwie bardzo zaangażowaną etycznie” – to bardzo ważny, a może i najważniejszy, aspekt pana twórczości?
Zenon Krajewski: Zakładałem, że napiszę w tomie trzecim i czwartym o nieznanych aspektach Holocaustu na północno- i południowo-wschodnim Mazowszu i to właśnie udało mi się zrobić.  Napisałem to delikatnie, bo mogłem wydobyć na światło dzienne najbardziej odrażające aspekty zachowania Niemców i nie tylko Niemców. Nie moją rolą jest jednak epatowanie zbrodnią i nieetycznymi zachowaniami. Jednak takie miały wtedy miejsce. Chciałem je zrównoważyć przyjemnymi osobowościowo bohaterami i wzruszającymi historiami miłosnymi, chociaż najważniejsza, najbardziej spektakularna historia miłosna, dopiero ma się wydarzyć, bo kiełkuje w połowie tomu szóstego i ma się w pełni rozwinąć dalej. Słowem – aspekt przypomnienia o bezprzykładnej w dziejach zbrodni Niemców na narodzie, który został przez emigrację do Palestyny pozbawiony przywódców i najbardziej rzutkiego oraz przedsiębiorczego elementu, a wobec tego był łatwym kąskiem dla nazistowskiego wilka, ten właśnie aspekt był najważniejszy. Ten wymordowany naród – trzy miliony polskich obywateli – woła o Pamięć, pamięć wynikającą ze współczucia – pisałem już o tym w posłowiach do poprzednich tomów. 

Ma pan już zarysowaną treść dwóch kolejnych tomów, a cały cykl zakończy część siódma. Będzie to więc naprawdę obszerne studium, przybliżające nie tylko wydarzenia z lat II wojny światowej, ale i wielokulturowość regionu łomżyńskiego, która po 1939 roku stała się tylko wspomnieniem?
Zenon Krajewski: Powieść zakończy się na siódmym tomie w 1943 r., wraz z klęską powstania w getcie warszawskim. A raczej jej pierwszy etap. Po pewnej przerwie zamierzam powrócić do „Meandrów losu”, aby kontynuować akcję do końca wojny, a dla kogo gdzie jest koniec to insza inszość. Nawet jeśli Elian zginie w powstaniu to nadal pozostaną inni główni bohaterowie. Rajewski, Begier, no i przede wszystkim Łyn, a także Schwarzwald. Dla nich wojna skończy się w różnym czasie. Tak więc drugi etap pisania tej wielotomowej powieści może zakończyć się następnymi kilkoma tomami, przynajmniej trzema, ale jak będzie to się okaże. 

Rozmawiał Wojciech Chamryk


 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0

W celu świadczenia przez nas usług oraz ulepszania i analizy ich, posiłkujemy się usługami i narzędziami innych podmiotów. Realizują one określone przez nas cele, przy czym, w pewnych przypadkach, mogą także przy pomocy danych uzyskanych w naszych Serwisach realizować swoje własne cele i cele ich podmiotów współpracujących.

W szczególności współpracujemy z partnerami w zakresie:
  1. Analityki ruchu na naszych serwisach
  2. Analityki w celach reklamowych i dopasowania treści
  3. Personalizowania reklam
  4. Korzystania z wtyczek społecznościowych

Zgoda oznacza, że n/w podmioty mogą używać Twoich danych osobowych, w postaci udostępnionej przez Ciebie historii przeglądania stron i aplikacji internetowych w celach marketingowych dla dostosowania reklam oraz umieszczenia znaczników internetowych (cookies).

W ustawieniach swojej przeglądarki możesz ograniczyć lub wyłączyć obsługę plików Cookies.

Lista Zaufanych Partnerów

Wyrażam zgodę