Przejdź do treści Przejdź do menu
sobota, 04 lipca 2020 napisz DONOS@

Ochrona środowiska c.d

OCHRONA ŚRODOWISKA

Teresa S. Grużewska Przyjrzyjmy się pestycydom c.d. W przyrodzie nic nie ginie. Masowe stosowanie środków ochrony roślin nie wytępiło szkodników natomiast skutecznie zanieczyściło gleby, wody i organizmy. Poznaliśmy to przy stosowaniu związków z grupy chlorowanych węglowodorów. Dla DDT i jego pochodnych okres połowicznego rozpadu wynosi 30 lat. Znaczy to że, skoro w1964 roku wysypano na polskich polach 40 000 ton tych pestycydów to w 1990 roku mieliśmy ciągle w naszych glebach 20 000 ton, a w 2020 ciągle jeszcze będzie 10 000 ton pozostałości z jednego tylko roku ich stosowania. Ten prosty przykład jasno daje do zrozumienia że, jeszcze bardzo długo borykać się będziemy z rakotwórczym DDT i niebezpiecznymi produktami jego rozpadu DDE i DDD. Dziś po latach zachwytu nad trwałym i wydawałoby się nietoksycznym związkiem wraca “ekologiczny bumerang”. DDT zaczęto ze zdziwieniem znajdować wszędzie, nawet w morzach Arktyki i Antarktydy, dalekich od wszelkich upraw. Okazało się, iż chmury rozpylonych środków, porywane są w górę i z prądami powietrza wędrują wokół kuli ziemskiej, docierając też w okolice podbiegunowe. Polska przez długie lata była światowym producentem i eksporterem DDT. Nie żałowano go więc na nasze ojczyste gleby. Na początku lat siedemdziesiątych w czasie szczytowego stosowania DDT, jego koncentracja w tkance tłuszczowej Polaków dochodziła nawet do 35,4 mg/kg wagi ciała a w mleku kobiecym do 1,5 mg, co np. dla muchy domowej jest stężeniem zabójczym. Pestycydy, zwłaszcza z grupy polichlorowanych węglowodorów przez powinowactwo ze związkami tłuszczowymi gromadzą się w organizmach, powodując niebezpieczne zagęszczenie pestycydów w łańcuchu pokarmowym. Na podstawie danych z jeziora Erie w Ameryce Północnej wykazano że, glony mogą koncentrować DDT 3100 razy, zooplankton do 23000, a ryby powyżej 50000 w porównaniu ze stężeniem w wodzie. Pestycydy do organizmu człowieka przenikają zarówno z pokarmem zwierzęcym jak i roślinnym, oraz z wodą! W środowisku naturalnym mamy do czynienia ze złożonymi zależnościami, powiązaniami (sieciami pokarmowymi) pomiędzy gatunkami. Udowodniono, że występujące w środowisku środki toksyczne spotyka się w śladowych ilościach w organizmach najniżej usytuowanych w sieciach troficznych (zwykle samożywnych), natomiast gromadzą się w organizmach wyższych. Należy podkreślić że, człowiek stojąc na szczycie zależności pokarmowych kumuluje w swoim organizmie wszystkie negatywne skutki chemizacji środowiska i żywności. Jednocześnie nie istnieje na szeroką skalę żadna polityka rolna która stawiałaby odpowiedni nacisk na ochronę środowiska przed skażeniami popestycydowymi. Na terenie USA od 1978 roku stosowanie najbardziej trwałych pestycydów (DDT, Dieldrin, Chlordan, Toksafen) zostało zakazane. Jednak pomimo zakazu pozostałości tych pestycydów ciągle znajdują się w środowisku, bo jednocześnie można je produkować i eksportować! Wracają one potem jako “bumerang ekologiczny” do Stanów Zjednoczonych przenoszone drogą powietrzną i z żywnością z Meksyku, z Ameryki Południowej lub Środkowej, Afryki i Azji gdzie nadal są w powszechnym użyciu. Podobnie dzieje się w Europie, związki wycofane lub te które nie uzyskały pozwolenia na wprowadzenie na terenie danego kraju są sprzedawane innym. Taka nieetyczność handlowców owocuje w ten sposób, że pestycydy wracają już zagęszczone w importowanych produktach. Tymczasem koncerny produkujące je roztaczają przed rolnikiem wizję pożytków i zysków. O negatywach dowiadujemy się znacznie później płacąc własnym zdrowiem, masowym wymieraniem dzikich roślin i zwierząt. Codziennie znika z powierzchni Ziemi od 20 do75 gatunków. W ciągu najbliższych 25 lat wyginie 15% żywych istot.
Pieniądz ważniejszy od człowieka. Wielkie koncerny przemysłowe o ogromnych finansach dążąc do maksymalizacji swoich zysków i wpływów na światowych rynkach potrzebują mieszalni pasz, fabryk syntetycznych nawozów, środków ochrony roślin, oraz manipulowanych genetycznie roślin i zwierząt. Jest to sprzeczne z interesem konsumenta. Przed wynalezieniem chemicznych środków ochrony roślin ze względu na chwasty, owady i gryzonie ludzkość traciła blisko 30% plonów. Jak oceniono ostatnio, teraz przy intensywnym stosowaniu chemii w rolnictwie, ludzkość nadal traci około 30% plonów! Jednocześnie rozpowszechniany jest pogląd, że bez stosowania pestycydów poginiemy z głodu. Często nowo wprowadzane odmiany roślin choć uszlachetnione są mało odporne, więc niejako z założenia towarzyszy im szeroka gama pestycydów. Mikroorganizmy glebowe giną przy chemizacji, ustają mikrobiologiczne procesy konieczne do utrzymania żyzności i powstają tak zwane martwe gleby. W takich warunkach jeszcze bardziej spada odporność własna roślin uprawnych, to wymusza podwyższenie dawki środka ochrony. To z kolei doprowadza do ujawnienia się biotypów odpornych na stosowany środek. W ten sposób powstaje konieczność nieustannego stosowania jakichś pestycydów dla ratowania wymarzonych plonów i zysków. Przy tym wszystkim pamiętać należy, że roślina nie posiada układu wydalniczego. Wszystkie substancje które są zbyteczne czy szkodliwe odkłada w wodniczce, będącej częścią każdej żywej komórki roślinnej i swoistym jej śmietnikiem. Teoretycznie mówi się o stosowaniu pestycydów ulegających łatwemu i szybkiemu rozkładowi, praktyka zaś bywa dalece inna. Nie do końca poznane są procesy zachodzące w glebie przy rozkładzie środków ochrony roślin i ich metabolitów, które mogą być pobierane przez rośliny i przedostawać się do wód podziemnych. Stwierdzono dotychczas, że im dłużej pestycyd zalega w środowisku, tym powszechniejsze są zatrucia przewlekłe. Kolejnym takim przykładem jest arsenian ołowiowy zalegający w glebie 15 lat. Szczególnie toksyczne są środki grzybobójcze – fungicydy, stanowiące najczęściej organiczne związki rtęci. Rtęć, która była stosowana w postaci zapraw nasiennych na szereg lat skaża środowisko glebowe. Gdy w grę wchodzi zdrowie nasze i najbliższych należy wreszcie pójść pod prąd wszechobecnej reklamy i zacząć samodzielnie myśleć. Uczynił tak rolnik – pan Marek Gawiecki z Narkowa w gminie Dobre ( woj. włocławskie ). Udzielając wywiadu dla kwartalnika “Ekoland” powiedział: ”Przyznaję, byliśmy pionierami i prymusami chemizacji w okolicy... I u nas stosowano już zachodnie dawki chemii, a efekty były coraz gorsze... Potem zacząłem czytać o rolnictwie ekologicznym... Zrozumiałem, że rolnik wcale nie musi pracować w komorach gazowych, takich że i Oświęcimia nie trzeba. Bo przecież gdy się pryska, to środki chemiczne parują. Zacząłem kojarzyć choroby trapiące moją rodzinę z tymi truciznami, a także z zanieczyszczeniem wody w studni, potwierdzonym badaniami.” W tej sytuacji coraz większą nadzieją dla ludzkości jest rolnictwo ekologiczne. Gospodarstwo ekologiczne ma niemal zamknięty obieg materii. Stosowanie syntetycznych nawozów, pestycydów, manipulowanych genetycznie roślin i zwierząt jest tu niedopuszczalne. Poprzez powyższe fakty rolnictwo ekologiczne staje się najlepszą metodą czynnej ochrony zdrowia konsumentów i środowiska przed skażeniami. Ponadto uczy jak optymalnie dla bioróżnorodności gatunkowej kształtować wiejski krajobraz, chronić wody i glebę przed degradacją. Gospodarstw ekologicznych przybywa jednak zbyt mało by mogły stanowić realną przeciwwagę dla ogromu spustoszeń, dlatego szalenie istotna staje się świadomość każdego konsumenta. Wyraźny wzrost popytu na produkty rolnictwa ekologicznego byłby niewątpliwie skutecznym czynnikiem rozwoju tego rolnictwa, a tym samym odpowiedzialnym potraktowaniem własnego zdrowia i czynnikiem ochrony środowiska naturalnego przed zanieczyszczeniami środkami ochrony roślin. Taka inwestycja jest dobrą lokatą nie tylko dla nas ale też dla naszych pra- pra- pra- prawnuków.



 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0

W celu świadczenia przez nas usług oraz ulepszania i analizy ich, posiłkujemy się usługami i narzędziami innych podmiotów. Realizują one określone przez nas cele, przy czym, w pewnych przypadkach, mogą także przy pomocy danych uzyskanych w naszych Serwisach realizować swoje własne cele i cele ich podmiotów współpracujących.

W szczególności współpracujemy z partnerami w zakresie:
  1. Analityki ruchu na naszych serwisach
  2. Analityki w celach reklamowych i dopasowania treści
  3. Personalizowania reklam
  4. Korzystania z wtyczek społecznościowych

Zgoda oznacza, że n/w podmioty mogą używać Twoich danych osobowych, w postaci udostępnionej przez Ciebie historii przeglądania stron i aplikacji internetowych w celach marketingowych dla dostosowania reklam oraz umieszczenia znaczników internetowych (cookies).

W ustawieniach swojej przeglądarki możesz ograniczyć lub wyłączyć obsługę plików Cookies.

Lista Zaufanych Partnerów

Wyrażam zgodę