środa, 22 listopada 2017 napisz DONOS@
171027121458.gif

Motolotnie i wiatrakowce jak ptaki nad Łomżą i Piątnicą

Medaliści mistrzostw świata na Węgrzech i mistrzostw Europy w Czechach zrobili nalot na Łomżę i rozsiedli się na miękkich, bezkresnych dywanach zieleni łąk piątnickich po drugiej stronie Narwi. Oprócz zawodników z kadry narodowej w motolotniach i motoparalotniach, przylecieli dwaj piloci z Litwy i Czech, rywalizujący w sobotę i niedzielę o puchary i medale. Z dumą patrzył na popisy w powietrzu śmiałków Władysław Tocki, inicjator i organizator podlaskich mistrzostw, zaliczanych do największych i najważniejszych imprez tego typu w kraju. Impreza świętuje 18. edycję, a startuje w niej 16 motoparolotniarzy, do tego 6 motolotni, 6 wiatrakowców i pięć samolotów ultralekkich. W sobotę konkurowali na celność lądowania, w niedzielę w godz. 10. - 13. nawigują i lecą na bramkę.

Od początku września pogoda zimna, pochmurna i deszczowa, ale na 18. Mikrolotowe Mistrzostwa Podlaskiego Kontakty 2017 słońce jakby przypomniało sobie o Łomży i Piątnicy, a chmury ustąpiły błękitowi nieba. W koszulkach z krótkimi rękawami można było poczuć się jak latem. Powitania ze sceny dokonali redaktor naczelny „Kontaktów” Władysław Tocki i wójt gminy Piątnica Krzysztof Kozicki. - Latałem samolotami rejsowymi, jednak 10 minut nad Piątnicą z mistrzem świata Alkiem Dernbachem to zupełnie inne przeżycie, nie odczułem lęku, takie towarzystwo wzbudza zaufanie – dzielił się wrażeniami wójt, przyznając: to prawda, iż „z góry lepiej widać”. - Piątnica przepięknie z góry się prezentuje, jak ładna kolorowa mozaika, dobrze zorganizowana. Wypatrzyłem po kilku nad nią oblotach jedno dzikie wysypisko śmieci. Mam zadanie w poniedziałek w trosce o mieszkańców.


Panować nad przestrzenią i maszyną

Skrzydlate towarzystwo rozstawiło lekkie maszyny w różnobarwnym szeregu, równoległym do linii rzeki. Za taśmą oddzielającą rozpędzały się i wzlatywały w górę, budząc podziw i emocje widzów. Motoparalotniarze mieli swoją kategorię, tak jak samoloty ultralekkie z motolotniami oraz trzecią – wiatrakowce, podobne trochę do helikopterów. Królowało męskie towarzystwo, zatem wymienimy dwie nawigatorki wiatrakowców: Dominika Jurkiewicz z Torunia z pilotem Marcinem Majsterkiem i Klaudia Laskowska z Alkiem Dernbachem, Warszawa. W konkurowaniu o wyniki i trofea znaleźli się trzej łomżyniacy: duet Adam Pupek i Piotr Kozikowski oraz Sławomir Kojro. - Sławek to mój uczeń z „Drzewnej”, miał w sobotę małą awarię. Mam nadzieję, że uniosę się z nim nad miastem i rzeką w niedzielę – planuje znany łomżyński fotograf i członek ZPAF Zbigniew Ciborowski. Kiedy słońce chyliło się ku zachodowi, po zapadnięciu zmroku organizatorzy sprawili niespodziankę: duet Pupek i Kozikowski wypuścili biało-czerwony dym za motoparalotnią i odpalili racę świetlną. Jak wielka jest siła i magia przestrzeni, świadczy przykład pilota Sylwestra Kurka z Garwolina: kiedy miał zamiar od siebie startować, psuła się pogoda na powietrznej drodze do Łomży, gdy poprawiała się u nas, u niego nie można było poderwać maszyny. Więc przyjechał samochodem z motolotnią, a widząc, że świetna aura, po pół godzinie wrócił do Garwolina i w sobotę rano przyleciał, jak chciał.

Po pełnym lotniczych wrażeń dniu rozmawiamy ze Zbigniewem Ciborowskim, tak jak ja polonistą, czemu ludzie płacą i ryzykują uniesienie się w powietrze. - Od dzieciństwa kocham samoloty, więc wiesz, jak to jest... – tłumaczy fotograf, znany ze świetnych tekstów na temat sztuki w katalogach wystaw. Samolot i mikrolot jest podobny do żaglowca: oba mają cechę i symbolikę nieskończonej wolności. Zapewnia to bezkres, „bezgraniczność” oceanu i nieba: żeglarze i piloci mają podobne doświadczenia przeżyć panowania nad przestrzenią i kierowaną maszyną. - Czuje się tu naturę łąk, bardzo dobrze współgrającą z poczuciem swobody i zarazem jedności wszystkiego wokoło – uważa Zbigniew Ciborowski. - Nie latałem jeszcze wojskowym odrzutowcem, więc to też byłoby ciekawe, ale tam jest za dużo techniki. Samoloty najbardziej wolne to szybowce, które są właściwie ptakami stworzonymi przez człowieka. Słyszy się tam nawet szum wiatru na skrzydłach, lotkach i cięgłach.

Rzeczywistość jak z marzeń, jak ze snu...

Wyraźny jest sens imprezy, jej wartość dla miast, gmin i powiatu, bo ludzie na co dzień przyziemni mogą raz w roku wznieść się (przy odrobinie szczęścia) nad kamienice i ulice, znane z codziennego wędrowania. To sens dla Łomży, z lotnictwem w historii niewiele mającej wspólnego, nowa jakość prowincjonalnej rzeczywistości. Ludzie podchodzą do samolotów z atencją, ciekawością: to symbol ukrytego marzenia o nieograniczonej wolności. Problemy zostają na ziemi, podczas lotu tworzy się rzeczywistość jak z marzeń i snu. Kto raz tego doświadczył, nigdy nie odejdzie, nawet po 18 latach.

 

Mirosław R. Derewońko

Fot. Zbigniew Ciborowski i Marek Maliszewski

Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto: Piotr Kozikowski i Adam Pupek
Foto:
Foto:

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0