poniedziałek, 11 grudnia 2017 napisz DONOS@

Żółw, wilczur, książeczka i pokój na Dzień Dziecka

- Chciałbym, żeby we wszystkich państwach na świecie nie było wojen, żeby prezydenci Ameryki, Europy, Azji i Afryki się dogadali, aby nie było głodu i każdy miał czystą wodę, żeby rodzice dzieci żyli, byli bogaci, żeby dzieci mogły czytać książki, oglądać filmy i chodzić do teatru tak jak ja – oto życzenia na Dzień Dziecka od Filipa Sierzputowskiego z Niepublicznego Przedszkola Mały Artysta w Łomży. Na Dzień Dziecka w placówce Stowarzyszenia „Edukator” dzieci dostają klucze i rządzą przez cały dzień. - Życzę wszystkim dzieciom zdrowia, mocnych kości i silnych mięśni. Warto jeść owoce i warzywa, biegać i ćwiczyć. Dobrze mieć dobrych i kochających rodziców, mamę i tatę jak ja. Jak czegoś nie umiem, nauczą, na przykład jazdy na rowerku na dwóch kołach i literek alfabetu.

Mama Filipa wraca po pracy do domu z dwoma synami i synem znajomych. Nie widać po niej ani zmęczenia, ani znużenia. - Jest bardzo cierpliwa – chwali rodzicielkę Filip. - Nauczyła mnie prawie całego alfabetu i trochę pisać. Jak nie umiałem chodzić, to potrafiła stawiać ze mną krok po kroku. 
Rezolutny chłopczyk życzy dzieciom świata, aby nie było wojen, jak w Kolumbii o narkotyki czy w Iraku o ropę, w Syrii o drogę do ropy naftowej... Chciałby, aby dzieci nie umierały z głodu i braku wody. Dobrze, by dzieci miały w Łomży miejsca w przedszkolach, a rodzice pracę, dającą rodzinie pieniądze na chleb. - Jestem szczęśliwym dzieckiem – mówi Filip. - Są rodzice, zdrowie i jedzenie. 

Siedliśmy w przyjaznym kręgu na dywanie w Przedszkolu Publicznym nr 2, którym kieruje Maria Mikołajewska. Cztero, pięcio- i sześciolatki czekają na rodziców, którzy zabiorą je do domu. Każde dziecko świata ma swoje życzenie, marzenie, co chciałoby mieć, umieć lub osiągnąć. Na przykład, Czarek chce mieć żółwia wielkości dziecięcej dłoni: lepszy jest mniejszy, bo łatwiej go nakarmić i przenieść w bezpieczne miejsce. Damian chciałby dostać pieska, ale nie ratlerka, tylko wilczura. - I karmę dla psa, miskę na wodę i budę – dodaje rzeczowo miłośnik kynologii. Julka pragnie wybrać się z mamą, tatą i młodszym bratem na wycieczkę - nie do skansenu kurpiowskiego w Nowogrodzie ani do Muzeum Przyrody w Drozdowie, lecz do... Biedronki. Wśród maluchów nazwa ta odnosi się we współczesnej polszczyźnie do obficie zaopatrzonego sklepu, a nie drobnego owada z wierszyka, który pamiętają dziadkowie i rodzice: „Biedroneczko, leć do nieba, przynieś mi kawałek chleba...”. Wiktoria życzy sobie książeczkę, jednak nie obrazkową, jak dla małych dzieci, a pisaną wierszem, na przykład...? Żyda Juliana Tuwima, mistrza mowy polskiej, albo Polaka litewskiego Czesława Miłosza. Zanim dostanie zbiorek wierszy, może cieszyć się jak Piotruś, że była w Kinie Millenium na filmie o poszukiwaczach zaginionej wioski ze smerfami, Smerfetką  i Gargamelem. A w Dzień Dziecka wyruszają na wycieczki: do biblioteki dziecięcej na teatrzyk oraz na kort tenisowy do gry. Dzieci z „Dwójeczki” nie narzekały, że rodzice nie czytają książek, bo czytają im bajki przed snem.

Mirosław R. Derewońko


 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0