sobota, 16 grudnia 2017 napisz DONOS@
171215122325.gif

Perłowy jubileusz muzycznego małżeństwa

Stare Dobre Małżeństwo, jedna z najwybitniejszych grup poetyckiej krainy łagodności, ponownie zagrała w Łomży. Świętujący 30-lecie działalności zespół wykonał swe największe przeboje i najnowsze utwory, a publiczność najżywiej reagowała na ponadczasowe teksty Edwarda Stachury. – Doprawdy trudno uwierzyć, że my z profesorem Ziobrą już tyle lat wpychamy te suche szczapki poezji do ogniska naszego zespołu, żeby się chociaż tliło – mówił Krzysztof Myszkowski. – Nie wiem kiedy to zleciało!

Kariera istniejącego już od kilku lat Starego Dobrego Małżeństwa zaczęła się tak naprawdę w 1986 roku, kiedy to ukazała się kaseta „Piosenki Stachury”. Od tamtego czasu zespół wydał ponad 30 kolejnych płyt: studyjnych, koncertowych i kompilacyjnych. Najnowszą jest dwupłytowy album „Memorabilia”, podsumowujący 30-lecie grupy. Jednak w niedzielny wieczór w Centrum Kultury przy Szkołach Katolickich Krzysztof Myszkowski, Roman Ziobro i Bolesław Pietraszkiewicz nie ograniczyli się tylko do utworów z tego wydawnictwa, wykonując aż 25 piosenek z bogatego dorobku Starego Dobrego Małżeństwa. Odwołując się w warstwie muzycznej nie tylko do poezji śpiewanej, ale też folku, bluesa, a niekiedy nawet rocka psychodelicznego i progresywnego, muzycy zaczęli więc od utworów premierowych, pochodzących przede wszystkim z albumów „Kompresja ciszy” i „Mówi mądrość”, z tekstami choćby Jana Rybowicza, ale też samego lidera.
– Chciałem porozmawiać wierszami poetów, z którymi szczęśliwie spokrewniło mnie przeznaczenie i skojarzył los – mówi Krzysztof Myszkowski. – Nie byliśmy też do tej pory razem w świecie moich słów, bo ja sam, szczerze mówiąc, jestem w nim od niedawna, dlatego odczuwam z tego powodu rodzaj pewnego onieśmielenia, ale i niebywałą wręcz ekscytację. 
Stopniowo w programie koncertu zaczęło pojawiać się coraz więcej utworów z tekstami Stachury, a publiczność reagowała żywiołowo na każdą, większości doskonale znaną, otwierającą daną pieśń frazę, nierzadko też wtórując soliście, bądź śpiewając samodzielnie w „Jak”, „Nie brookliński most”, ,,Jest już za późno”, „Nie rozdziobią nas kruki” czy „Z nim będziesz szczęśliwsza”. 
– Edward Stachura w swojej poczciwej, hipisowskiej naiwności, egzaltacji, zachwycie spuentował przed laty „Mszę wędrującego” „Pieśnią na wyjście”, widząc, w niej, jak i całym poemacie, cień szansy na uzdrowienie świata oraz ludzi – mówi Krzysztof Myszkowski, podkreślając, że twórczość tego wybitnego poety jest wciąż aktualna i warto do niej wracać.
O tym, że podobnie jest z dokonaniami Starego Dobrego Małżeństwa artyści przekonali się po trwającym ponad 90 minut koncercie, gdy okazało się, że 20 piosenek to dawka zdecydowanie zbyt mała dla „Stedopodobnych arystokratów wrażliwości ducha”. Zespół bisował więc jeszcze pięciokrotnie, wykonując nie tylko klasyczne ,,Bieszczadzkie anioły” i „Czarnego bluesa o czwartej nad ranem”, ale też premierowe utwory „Ludzie” czy „Dziewczyna z Północy” – nie kryjąc przy tym zadowolenia z tak gorącego przyjęcia zespołu, którego „nie ma w radiu, telewizji i mediach, a jego płyt nie można kupić w tzw. dobrych sklepach muzycznych, tylko na koncertach”. 

Wojciech Chamryk
Zdjęcia: Elżbieta Piasecka-Chamryk


 
Zobacz także
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0