sobota, 16 grudnia 2017 napisz DONOS@
171215122325.gif

Bezcenna ziemia z wysypiska śmieci

Za około 500 ton ziemi, przewiezienie jej na odległość blisko 20 km i rozplantowanie, miejska spółka wzięła 2 tysiące 767 złotych. W ciągu kilku tygodni wykonano 25 kursów. Pierwsze informacje o wypakowanych ciężarówkach, wyjeżdżających z należącego do łomżyńskiej spółki śmieciowej zakładu w Czartorii, otrzymaliśmy na początku lutego. Według tych informacji, ciężarówkami miał być wywożony kompost – taki sam, za którego wcześniejsze składowanie bez zezwolenia marszałek województwa nałożył wielomilionowe kary. Prezes ZGO Jan Perkowski twierdzi, że to nie był kompost, tylko ziemia, której spółka musiała się pozbyć. Zaoferował nieodpłatnie przekazać ją gminie Śniadowo, która pokryła koszty transportu.

Wysypisko śmieci w Czartorii (fot. UM Łomża)
Wysypisko śmieci w Czartorii (fot. UM Łomża)

Próba rozwikłania zagadki, co zimą wywożono z miejskiego wysypiska w Czartorii, od początku napotykała wiele trudności. Odpowiedzi ze spółki śmieciowej, podobnie jak z innych miejskich spółek, nawet na proste pytania przeciągają się na długie tygodnie. Pod koniec lutego prezes ZGO Jan Perkowski tłumaczył, że „w związku z rozpoczętymi głównymi pracami inwestycyjnymi takimi jak: budowa kompostowni i przygotowanie do budowy kwatery nr 3 oraz drogi technologicznej i placów magazynowych w ramach ZGO RIPOK - Czartoria, zachodzi konieczność fizycznego przygotowania placów budowy. Wiąże się to z tym, że zalegający urobek ziemny z budowy poprzednich kwater musi być przemieszczony w inne miejsce”. 
- Dlatego też ZGO w ramach współpracy z gminą Śniadowo, która wchodzi w skład RIPOK - Czartoria zaoferował nieodpłatne przekazanie części urobku do własnego wykorzystania – podawał prezes Perkowski, informując, że uzgodniono, że spółka obciąży Urząd Gminy kosztem transportu w wysokości 3 zł za 1 km. 
Zapewniał też, że oprócz  tego balastu z zakładu nic innego nie jest wywożone, a kompost będzie w najbliższym czasie zagospodarowywany w ramach rekultywacji kwatery nr 2. 
Podobnie przebieg wydarzeń przedstawia sekretarz gminy Śniadowo Wiesław Jemielity. Mówi, że 26. stycznia 2017 r. wpłynęła oferta od ZGO do wójta gminy Śniadowo. Oferta dotyczyła nieodpłatnie przekazania ziemi po wykonanych kwaterach w Czartorii, tylko po kosztach transportu. Zlecenie gmina wysłała do ZGO 1. lutego. Dotyczyło ono przewiezienia 25 kursów po ok. 20 ton urobku, na działkę we wsi Dębowo, gdzie znajduje się wyrobisko po dawnej żwirowni „i rozplantowanie od strony działek 51/4 i 51/3”. Miejska spółka śmieciowa miała na to czas do 1. marca. Według sekretarza gminy, wywiązała się ze zlecenia, a rachunek na kwotę 2767 zł został zapłacony w połowie marca.

Wozili przed zleceniem
Według informacji od Stanisława Gromka, kierownika składowiska w Czartorii, którą przekazano nam w połowie marca, „urobek został przekazany w miesiącu lutym, od 7 do 23 lutego 2017 roku”. 
Tyle tylko, że informacja o transportach do redakcji dotarły 2. lutego. Brzmiała, że „od przeszło tygodnia spółka wysyła transporty kompostu z odpadów, które nie są ewidencjonowane”. 
Po kolejnych kilku tygodniach prezes ZGO Jan Perkowski potwierdził, że ciężarówki faktycznie wywoziły - ale jak zapewnia ziemię, a nie kompost - jeszcze w styczniu, przed formalnym zlecenie prac przez gminę Śniadowo, „ze względu na sprzyjającą pogodę”. 
W tym kontekście trudno oceniać prawdziwość przekazywanych nam informacji, że „ziemia owszem była wożona, ale do przykrycia wcześniej wywiezionego kompostu” i że dopiero po tym, gdy zaczęliśmy o te kursy dopytywać.

To była okazja?
W całym tym zdarzeniu interesująca jest także cena, jaką gmina zapłaciła za usługę. Za około 500 ton ziemi, przewiezienie jej na odległości blisko 20 km i rozplantowanie, miejska spółka wzięła tylko 2 tysiące 767 złotych. To oznacza, że jeden transport ciężarówki kosztował gminę ok. 110 zł i to bez wyliczenia kosztów rozgarnięcia ziemi. Wykonujący takie usługi prywatny przedsiębiorca z Łomży twierdzi, że za sam transport brałby po 300 zł za kurs, a za ziemię dodatkowe co najmniej 500 zł. 
Wójt gminy Śniadowo Rafał Pstrągowski jest przekonany, że z Czartorii do Dębowa przywożono tylko ziemię. Przyznaje, że oferta dla gminy była bardzo atrakcyjna i że zdarzyła się po raz pierwszy w historii. Na zasypanej działce, która dotychczas była nieużytkiem, wójt chce posadzić las.


 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0