niedziela, 17 grudnia 2017 napisz DONOS@
171215122325.gif

Ekstremalna Droga Krzyżowa w Łomży i Dolinie Narwi

Jedni chcą pokonać nocą 31 km, drudzy wybrali trasę o 10 km dłuższą. - Postanowiłem swoich sił spróbować, mam krzyż własny, ręcznie zrobiony, około metra w pionie – mówi Paweł Kulesza, 41-letni budowlaniec z Łomży, który po raz trzeci wyrusza na ekstremalną Drogę Krzyżową, jaka idzie drogami, polami i lasami w piątek, 31. marca, od godz. 18. z kościoła św. Andrzeja Boboli do Starej Łomży, Siemienia, Podgórza i z powrotem. - Zamykam oczy, żeby rozważać w mroku i ciszy nocy Mękę Pańską, aby porównać swoje cierpienie i trudy życia codziennego z poświęceniem Chrystusa.

Paweł Kulesza interesował się trzy lata temu ekstremalną Drogą Krzyżową, wędrującą na południu Polski, ciekaw, czy podobna inicjatywa przyjęłaby się w Łomży. Tymczasem Zbigniew Wykowski z małżonką do nowej inicjatywy zachęcił ks. proboszcza Andrzeja Popielskiego (lat 49). - Prowadził organizację i sprawdził trasę – wspomina ks. Andrzej. - Pomysłodawcą jest ks. Jacek Stryczek, ten od Szlachetnej Paczki. Za pierwszym razem 20 km przeszło u nas ok. 100 osób, za drugim krótszą trasą ok. 80, a dłuższą ok. 30. Ciekawe, że ludzie świeccy chcieli, aby nocą w Drogę Krzyżową iść.

Świadek Jezusa
- Pamiętam, że od razu zadałem pytanie, po co? - opowiada Andrzej Konopka, 30-letni sprzedawca, któremu Paweł przedstawił pomysł. - Potraktowałem to jako wyzwanie, wybierali się znajomi, więc chciałem się zmierzyć... Pamiętam tamtą noc, kiedy idziemy grupkami po kilka osób, tamtą ciszę, w której każdy kontempluje Mękę Chrystusa. W Wielkim Poście w zabieganiu codziennym ciężko się zatrzymać. Opuszczam fotel, zostawiam ciepłe kapcie. Wędrówka, cisza i noc skłaniają do refleksji.
Zbigniew Dąbrowski czuł potrzebę zrobienia czegoś dobrego dla siebie i innych ludzi. Należy do grupy Adoremus, raz w miesiącu adorującej Najświętszy Sakrament, lecz klęczenia i przesuwania paciorków różańca było mu mało. - Wychwalamy Pana przez rozmowę, muzykę, śpiew, rozwijamy się we wspólnocie z małżonkami i dziećmi – uśmiecha się 38-latek, na pytanie o rodzinę. - To nie to samo, co w kościele. Odczuwamy ból, z jakim Jezus zmagał się w drodze na Golgotę, gdy idziemy w deszczu, w błocie, pod górkę... Życie nie jest sielankowe. Upadki są po to, żeby się nie załamać.
Zamierza pójść z latarką, modlitewnikiem lub smartfonem, z zapisanymi 14 stacjami, po raz trzeci. Ma dwie intencje: aby miłość w jego rodzinie zapanowała na każdym kroku i o zdrowie dla mamy. - Każdy ma swoje intencje – dodaje Krzysztof Kotowski (lat 40), pracownik produkcji spożywczej. - To nie polega na tym, żeby robić show, z rolami do odegrania, ale by ofiarować swoje cierpienia...
Krzysztof twierdzi, że są świadkami Chrystusa, a to myśl bliska ks. Andrzejowi, podającemu jako zawód nauczyciel – nauki Chrystusa. - „Jeśli kto chce iść za mną (...), niech weźmie swój krzyż i niech mnie naśladuje” – cytuje ewangelistę Łukasza (Łk 9, 23). - Ekstremalna Droga Krzyżowa to podjęcie trudu pielgrzymowania. Poza świątynią, żeby nie pomyśleć o kolacji czy co w pracy jutro.

Misja pątnika
Wędrowcy nocą są – jak określa duszpasterz - „zaproszeni do Ogrójca, cali dla Chrystusa”. Piękny krajobraz wśród łagodnych wzgórz wzdłuż Narwi sprzyja medytacjom samotnej nad sensem ofiary z życia Jego i własnego. - Życie nie jest proste, nie wszystko jest łatwe, idziemy za Jezusem do celu – konstatuje Zbigniew. - Niejednokrotnie wysiada mi prawe kolano, czasem bierzemy się pod rękę. Mam syna o imieniu Szymon, jak pomagający nieść krzyż Chrystusowi. Idziemy razem, bez pędu...
Misja Chrystusa z krzyżem i na krzyżu dwa tysiące lat temu była zbawcza, a jaka jest pątników...? - Misja każdego pątnika jest przeżywana po swojemu – zauważa Andrzej. - Nie mamy jednej misji...
Proboszcz podkreśla rolę osobistej wrażliwości religijnej i współczującej wyobraźni. - Każdy może ujrzeć się na miejscu Chrystusa i Piłata, Matki Boleściwej i Szymona z Cyreny – naucza w Wielkim Poście przy stole w redakcji. - Kościół, jak szkoła, jest zniewieściały. Ekstremalna Droga Krzyżowa to zaczyn wrzucony do Kościoła. W murach świątyń dominują niewiasty, a mężczyźni zmierzą się w marszu z przestrzenią, mrokiem, losem, życiem... Mogą się sprawdzić, sprawdzić siłę swej wiary.
Na trzecie ekstremum zgłosiła się 8-letnia dziewczynka,  dwa lata temu najmłodsza była 6-latka, a najstarsza pątniczka miała 80-tkę. „Gdzie ci mężczyźni, prawdziwi tacy...?” - zapytała Danuta Rinn, długo przed pomysłem rozważań Drogi Krzyżowej w marszu nocą. Ludzie współcześni mogą mieć wygodne obuwie, ciepłe ubranie, plecak z termosem i kanapką, płaszcz, opaskę odblaskową... Czy jednak znajdą chęci na wędrówkę...? Informacje, zapisy i szczegóły w zakrystii (tel. 86 218 04 83).

Mirosław R. Derewońko


 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0