wtorek, 24 października 2017 napisz DONOS@

Kwiatki z bibuły i wycinanki Super Kurpianki z Dylewa

- Jestem pracoholikiem, pracuję od rana do wieczora, a czasami w nocy, córkom obiecałam, że będę sobie robić wolne w weekendy, ale bez roboty byłabym chora – opowiada uśmiechnięta Czesława Kaczyńska, 73-letnia Super Kurpianka, jak określa ją zaprzyjaźniona etnograf Wiesława Pawlak, bo masą zainteresowań, talentów i dzieł, jakie można podziwiać w Muzeum Północno-Mazowieckim, mogłaby obdarować i 100 osób. Zajmuje się tkactwem, koronkarstwem, haftowaniem, robieniem z bibułki kwiatów i palm wielkanocnych. Gdy wycięła nożycami do strzyżenia owiec w dwie minuty gwiazdę z pomarańczowego kwadratu papieru, zapatrzone w zachwycie dzieci zdążyły tylko wydać z siebie „aaach” i zaczęły bić brawo jak na pokazie sztukmistrza. Tak, to była rzeczywistość sztuki.

- Pierwszą wycinankę w życiu robiłam z gazety „Gromada Rolnik Polski”, kiedy miałam siedem lat - wspomina w przerwie między warsztatami z poznania i rozumienia tradycji Czesława Kaczyńska, z domu Staśkiewicz, gdzie zdolności rękodzielnicze ma od sześciu pokoleń co drugi krewniak. - W tajemnicy przed rodzicami weszłam pod stół i cięłam wielkimi nożycami. Cała drżałam z przejęcia, tak bardzo zależało mi, żeby jak mama i babcia umieć wykonać tradycyjną wycinankę kurpiowską.

W rodzinie obawiali się, że Czesia się pokaleczy, więc babcia doradziła, aby kupić wnuczce nożyce mniejsze i lżejsze. - I tak się zaczęło, a kiedy 60 lat pracy twórczej przeminęło, to nie wiem – mówi prezes 6. kadencji (co 4 lata) Stowarzyszenia Sztuki Ludowej i 2. kadencji założonego przez siebie Stowarzyszenia Artystów Kurpiowskich (co 5 lat). Jeśli dodamy organizowane od 17 lat warsztaty etnograficzne „Ginące zawody”, w których bierze udział półtora tysiąca dzieci, to ma co robić super Kurpianka, ucząca w warszawskich przedszkolach i szkołach, na czym polega tradycja kurpiowska.

Stuletnia spódnica i dziesiątki podróży w świat

Po dwugodzinnych zajęciach trzecioklasiści pod opieką wychowawczyni Haliny Domaszewskiej z SP nr 9 ubierają się do wyjścia. Hałas w hallu przy szatni jak w wesołym, gwarnym ulu. Wiadomo, dzieci pełne wrażeń. Dominik Świderski, nie bacząc na tłok, precyzyjnie objaśnia, jak to sam zrobił „kwiatek na Dzień Kobiet”. Aby zrobić płatek, trzeba mieć dwa małe prostokąty bibułki. Zagina się rogi (jak do samolocika czy „na dach”) i przykłada do siebie częściami ze skrzydełkami. Kładzie się palec od strony dzióbka i owija z obu stron, a końcówkę zawija jak cukierek. Pięć płatków i słupek ze skręconych paseczków składamy w kwiatek i owijamy drucikiem na druciku, co będzie łodyżką. Dominik ma kwiatek z płatkami niebiesko-białymi i oczy, śmiejące się z radości, że umie to zrobić. Razem z dziećmi wokół opisuje Janinę Kaczyńską: staruszka, włosy krótkie, kręcone, ubrana czysto i starannie, umie się ładnie wypowiedzieć, lecz nie jest gadułą. Natalka Bagińska ma kwiat różowo-niebieski i sporo wiedzy, jak ubrana jest Kurpianka: panna ma czółko, mężatka chustkę na głowie, haftowaną na kołnierzyku i mankietach koszulę i wystek („kamizelkę”). Spódnica super Kurpianki ma około 100 - 120 lat i pamięta prababcię. - Uszyta jest  z wełny kamelowej na bawełnie – chwali dzieło poprzedników umiejąca docenić kunszt kobieta. Jak to prasowały? Stawiały gorące blaszki z chlebem do wystygnięcia: dawniej nie było żelazek w każdym domu. Biedniej się żyło na Kurpiach. Dostała od taty sznur bursztynowych korali na ślub, w prezencie, ma je do dzisiaj, kupiła własnych 3 sznury. - W siedemnastu krajach byłam, w niektórych dwa, trzy razy, na targach sztuki ludowej – opowiada skromnie i prostolinijnie. Umie robić 40 rodzajów kwiatów, a wzorów wycinanek tysiące.

Jak 13-letnia Czesia dostała nagrodę od Chętnika

Oliwia Miszczuk mówi, że zajęcia rozwijają wrażliwość, wyobraźnię i kreatywność. Nina Krejszeff dodaje, że warto je organizować, aby folklor przetrwał i się rozwijał. Córka pani Czesławy, zdaniem artystki, biegle sobie radzi z rękodziełem, palce sprawniejsze. Dzieci nie pamiętają, gdzie te Kurpie. - W Nowogrodzie, tam jest puszcza – snuje domysł Hubert Dardziński, którego wspiera Małgorzata Juchimowicz, nauczycielka SP 4. - Moja mama rodem z Myszyńca, a pradziadek organista z Czarni – wylicza Zbójną, Kadzidło, Łyse, Cyk i Cupel. Przypomina się i Stach Konwa, i Adam Chętnik, od którego 13-letnia Czesia dostała czerwone setki w nagrodę za 2. miejsce w konkursie na wycinankę. Kim waleczny Kurp, a kim twórca skansenu kurpiowskiego? – może rozmyśla Wojtek Chojnowski, pracowicie zwijający bibułki na dwa kwiatki: dla mamy i nauczycielki. - „Największa przynęta, gdy kibić opięta” - cytuje przysłowie z karty rebusów i krzyżówek kurpiowskich. - Ocena słowna zajęć: świetne, w skali 1 do 10 dziesiątka z plusem. Fajna zabawa i ciekawe wiadomości o naszej tradycji.

- Wystawy na 60-lecie by nie było, żeby nie Wiesława Pawlak, której pomogła Urszula Kuczyńska – chwali artystka. Prace w inteligentny i zabawny sposób przedstawiała Magdalena Macko. Pięknie aranżowaną wystawę (co ukazują zdjęcia Marka Maliszewskiego) warto zwiedzać z przyjaciółmi i rodziną. - Nie wiedziałam, że będzie tyle wspaniałego materiału – zachwyca się etnografka, patrząc na misterne koronki, obrusy, byśki, nowe latko i kierce na stole w świętym kącie chaty w muzeum, gdzie w środę można kupić tanio pisanki, kunsztownie malowane woskiem, i palmy na Wielkanoc.

 

Mirosław R. Derewońko

Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:

 
Zobacz także
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0