sobota, 16 grudnia 2017 napisz DONOS@
171215122325.gif

Eksperci radzą wzmacniać kadrowo Straż Miejską w Łomży

- Kładąc na jednej szali nasze bezpieczeństwo, a na drugiej pieniądze, należałoby wzmocnić skład osobowy Straży Miejskiej, aby mieszkańcy mieli lepszy kontakt ze strażnikami, na ulicy i w gminie minimum porządku , szybkie interwencje na trzech zmianach przez 7 dni w tygodniu – podsumował wystąpienie własne i trzech poprzedników dr Jacek Pietraszewski, prorektor WSAP w Białymstoku, gdzie przez 23 lata także pracował w Straży Miejskiej. Z wielkim uznaniem oceniał pracę Straży w 60-tysięcznej Łomży, gdzie „tylko 12 osób spełnia wymagania ustawy. To ciężki kawałek chleba”.

O całkowitej likwidacji Straży Miejskiej najgłośniej ostatnio wyrażał się prezydent Łomży Mariusz Chrzanowski, nieobecny w Domku Pastora na panelu z udziałem czterech praktyków w dziedzinie utrzymania bezpieczeństwa. Zastępował go wiceprezydent Andrzej Garlicki, cieszący się z dużego zainteresowania spotkaniem. Jego zdaniem, pomoże to zdefiniować na nowo zadania Straży, albo – jak stwierdził – „być może, rozwiązać Radę Miasta”. Kiedy rozległy się śmiechy i brawa, poprawił sformułowanie na Straż, jednakże nie wpłynął tym na opinie czterech panelistów, jej zwolenników.

„Łomży nie stać na likwidację Straży Miejskiej”
Jako pierwszy i najdłużej przemawiał komendant SM Bogdan Rutkowski. Formacja powstała ponad ćwierć wieku temu, on z nią związał się w 2007. Przypomniał dziesiątki liczb, jakie miały – to jego słowa - „uświadamiać i rozwiać mity”. Straż Miejska liczy z nim 11 osób plus 1 osoba cywilna. Od 2008 r. do 2016 włącznie przez 9 lat strażnicy stwierdzili 30 tysięcy wykroczeń, około 3,3 – 3,3 tys. rocznie. Wydali 16 200 pouczeń, wystawili 12 560 mandatów. Za pomocą fotoradarów ujawnili 29 tysięcy wykroczeń, w tym 6 340 innych niż przekroczenia prędkości. Nałożyli kary 1,5  miliona zł na sprawców wykroczeń, z czego prawie 600 tys. zł za inne niż drogowe. Skierowali 774 wnioski do sądu. Zgłoszenia przyjmowali 5 dni w tygodniu od 7.30 do 15.30. Dwa lata temu przenieśli się ze starej hali targowej na Starym Rynku do nowej hali targowej przy Sikorskiego. Wylegitymowali rocznie podczas interwencji od 3300 do 3700 osób. Świadczyli usługi na rzecz wydziałów Urzędu Miejskiego, m.in., około 500 konwojów pieniężnych z kasy na rok, pilnowanie imprez i festynów, współpraca z instytucjami, wspólne patrole z policjantami. Zgodził się z prowadzącym rzeczowo panel Łukaszem Czechem, że strażników za mało widać na ulicach. Przypomniał jednocześnie, że w projekcie rozwoju struktury Straży Miejskiej w Łomży do 2010 r. miało pracować 20 strażników. - Łomży nie stać na to, aby Straż Miejska została zlikwidowana – zakończył komendant Rutkowski.
- Gratuluję koledze, że tak mało osób, a tak wiele różnych zadań jest w stanie pogodzić – stwierdził na początku Wojciech Formejster, który w latach 2005 – 2010 był komendantem zlikwidowanej w Grajewie Straży Miejskiej. Został policjantem. - Łatwo zlikwidować, ale odbudować bardzo trudno. Wśród mieszkańców akty prawa miejscowego i ich znajomość i egzekwowanie leżą. Przykładem jest smog (palenie bezkarne w piecach śmieciami, czego nikt nie kontroluje, zatruwa wszystkich – dopisek red.). Miasta pięknieją, tereny rekreacyjno-wypoczynkowe, trawnikom i parkom z powodu kup po kilku latach nie da nic renowacja. Straż Miejska wypełnia lukę w działaniu przed policją.

Policja: „Dla dobra mieszkańców współpracujemy”
Wojciech Formejster argumentował: strażnik nie może w minutę przeprowadzać interwencji, żeby być wszędzie widocznym. Podkreślił, że imprezy miejskie często są wieczorami i w weekendy, a w Polsce obowiązuje norma godzin, wymiar pracy miesięczny (chyba w teorii i w urzędach – dopisek red.). Musi oddać wolnym czasem nadgodziny, bo nie ma z czego za nie płacić. - Doprowadzono do agonii, zmniejszono na tyle stan osobowy, że doprowadzono do niewydolności organizmu – ocenił działania burmistrza i radnych Grajewa. Podawał przykłady sytuacji niebezpiecznych. - Nie każde zasłabnięcie oznacza osobę zdrową i trzeźwą. W amoku alkoholowym ludzie różne rzeczy robią.
Naczelnik wydziału prewencji Jan Iwanowski z Komendy Miejskiej Policji wyliczał wspólne akcje ze strażnikami, odwiedzanie samotnych, interwencje wobec nietrzeźwych, szukanie bezdomnych, aktualizację planów miejsc groźnych, procesje Bożego Ciała, bezpieczne drogi do szkoły i drogi krzyżowe. - Z każdą instytucją dla dobra mieszkańców współpracujemy i będziemy współpracować – deklarował. Zapytaliśmy eksperta panelu Jacka Pietraszewskiego o Straż Miejską w Białymstoku. 5-krotnie większe od Łomży miasto ma 11 razy więcej strażników – około 120 i budżet Straży 10 razy większy: około 10 milionów zł. Działa całodobowy nr alarmowy 986 i patrole na trzy zmiany. Same służby dyżurne to 27 ludzi, lecz zbliżona wielkością Ostrawa ma pięć razy więcej strażników.
O zamiarze prezydenta Mariusza Chrzanowskie pisaliśmy pod koniec listopada 2016: „Konsultanci przeciwko likwidacji Straży Miejskiej w Łomży”.

Mirosław R. Derewońko


 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0