sobota, 25 listopada 2017 napisz DONOS@

Pechowa porażka AZS-u

Nie udał się tenisistkom AZS-u PWSIP Metal-Technik Łomża wyjazd do Chełmna na spotkanie 11. kolejki I ligi. Podopieczne trenera Wacława Tarnackiego uległy wyżej notowanej ekipie gospodyń, miejscowego LUKS-u 4:6.

Łomżanki przystąpiły do starcia z trzecią drużną obecnego sezonu opromienione zwycięstwem w poprzednim meczu nad ATS-em Białystok. Duży udział w tej wygranej miała powracająca do gry w AZS-ie po dłuższym czasie Chinka Ren Bingran, która zdobyła komplet punktów. Szkoleniowiec akademiczek liczył, że także w starciu z LUKS-em popularna Żanka będzie w stanie pociągnąć drużynę i dobitnie pomóc jej w zdobyciu minimum jednego punktu. Niestety w pierwszej grze nie trenująca regularnie Ren po zaciętym, pięciosetowym boju musiała uznać wyższość doświadczonej Aniki Kocoń-Pasińskiej. Na drugim stole lepiej spisała się jej młodsza koleżanka, Joanna Sokołowska, która bez większych kłopotów ograła 3:0 Zuzannę Błażejewicz. Na pierwszym stole z dobrej strony pokazała się Weronika Łuba bardzo pewnie pokonując obrończynię, Katarzynę Hennig. Niestety porażki doznała Monika Żbikowska przegrywając 0:3 z Agatą Szczuką i po pierwszej serii gier singlowych był remis 2:2.
Jak się później okazało, decydujące dla końcowego wyniku spotkania były pojedynki deblowe. Na "jedynce" Szczuka i Hennig w trzech setach pokonały Żbikowską i Sokołowską, przy czym tylko dwa pierwsze były wyrównane. W toczonym równolegle meczu emocji było znacznie więcej. Kocoń-Pasińska i Błażejewicz prowadziły bowiem już 2:1, ale Ren i Karolina Łada zdołały doprowadzić do piątej partii, w której prowadziły już 10 do 7! Wydawało się więc, że za chwilę na tablicy wyników ponownie będzie remis. Niestety piąć kolejnych akcji decydującego seta padło łupem gospodyń, które niespodziewanie wyszły w całym spotkaniu na prowadzenie 4:2.
Gdy po pokonaniu Łuby Agata Szczuka dała piąty punkt swojemu zespołowi było już pewne, że łomżanki tego meczu nie wygrają. Miały jednak duże szanse na remis. Musiały "tylko" wygrać pozostałe gry, co jednak nie było zadaniem niewykonalnym. I dwa z trzech warunków zostały spełnione. Ren ograła Błażejewicz, a Żbikowska pokonała Hennig po 3:0. Nie udało się tylko Joannie Sokołowskiej, która uległa 1:3 Kocoń-Pasińskiej. Młodziutka łomżanka była bardzo zła po tym pojedynku, gdyż przy wyniku 1:1 w setach, w trzeciej partii prowadziła już 10:4! Wtedy jednak coś zacięło się w jej grze, co wykorzystała starsza i dużo bardziej doświadczona rywalka wygrywając tego i następnego seta.
- To była chyba najbardziej pechowa porażka w tym sezonie. Gospodynie same po meczu mówiły, że szczęśliwie wygrały. Przed meczem liczyłem na remis, ale w dwóch przypadkach końcówki setów nam pouciekały, co bardzo odbiło się na końcowym wyniku. Najbardziej smutna była Asia Sokołowska. Miała do siebie duże pretensje, że przez nią nie wywalczyliśmy remisu - powiedział po meczu trener Tarnacki - Nie ukrywam, że liczyłem na lepsze wyniki Żanki, ale w jej grze widać było, że mało ćwiczy, bo nie ma na to specjalnie czasu. Jest bardzo dobrą zawodniczką, ale bez odpowiedniej ilości treningu nie da się pewnych rzeczy przeskoczyć.
Mimo porażki z LUKS-em akademiczki pozostały na 5. miejscu w tabeli I ligi. Następne mecze zaplanowane mają na 4 i 5 lutego. Wtedy to najpierw zmierzą się w Nadarzynie z rezerwami GLKS-u, a dzień później w Łomży podejmować będą wicelidera, MRKS Gdańsk.

is


 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0