sobota, 16 grudnia 2017 napisz DONOS@
171215122325.gif

Przybieżeli na Stary Rynek łamać się opłatkiem i słać życzenia

Najpierw deszcz i mżawka, potem marznące krople towarzyszyły około 400 uczestnikom spotkania w centrum starówki, gdzie odbywała się po raz 6. Łomżyńska Wieczerza Wigilijna. Zapoczątkował ją b. prezydent Mieczysław Czerniawski, a zbiegła się w czasie z przybyciem do Łomży pod koniec 2011 r. nowego biskupa łomżyńskiego Janusza Stepnowskiego. Hierarcha z okazji 5-lecia posługi w Diecezji Łomżyńskiej odebrał gratulacje i życzenia, m.in., od prezydenta Mariusza Chrzanowskiego (PiS) i senator Anny Marii Anders (PiS). Początek wieczerzy dali harcerze: przynieśli Betlejemskie Światełko Pokoju, płonące jak watra przy kamieniczce na rogu z ul. Giełczyńską, gdy przemawiano i śpiewano kolędy. Przez cały czas przed namiotami z potrawami stały kolejki zmarzniętych ludzi...

Właśnie to stanie w kolejce w niedzielę od godziny 16., niesłuchanie, co dzieje się i o czym mowa na scenie, niewitanie ze znajomymi – to wydało mi się najbardziej dojmującym wrażeniem... Jakby strawa dla zgłodniałego żołądka okazała się na długo przed podzieleniem się opłatkiem ważniejsza, niż wymiar ludzki, duchowy i emocjonalny tego spotkania. Pięć lat temu prezydent Czerniawski z SLD mówił: - Marzę, aby nikomu w Łomży nie brakło chleba, pracy, mieszkania... Pięć lat później  prezydent Chrzanowski z PiS takich wątków egzystencjalno-materialnych nie podejmował. - Okres Bożego Narodzenia jednoczy, budzi w nas dobroć – stwierdził włodarz z uśmiechem, stojący przed rzędem oficjeli. - Nie bójmy się pójść z opłatkiem do tych, z którymi długo nie rozmawialiśmy.

„Spokoju ducha i pokoju w sercach”

Senator Anna Maria Anders nawet na takie wysiłki słowne się nie zdobyła, życząc łomżyniankom i łomżyniakom w centrum starówki z 15-metrową miejską choinką, misiem białym i lokomotywką z dwoma wagonikami bez torów, żeby rok 2017 był lepszy niż za niespełna 2 tygodnie nam mijający.

Na scenie królowały chóry wokalistów kilku pokoleń w mikołajkowych, czerwonych czapkach o długich po pas „rękawach” i z białymi otokami i pomponami. Nie żałowali tchu, gardeł i talentów, śpiewając stare, mające czasem po kilkaset lat, i nowoczesne kolędy, pastorałki, pieśni świąteczne: chór Carmen Fidei i Senior Vita, Studio Wokalne eMDeK i Grupa Teatralna WTZ Bona w Łomży.

Bursa Szkolna nr 3 przygotowała 2 000 pierogów z kapustą i grzybami suszonymi i pieczarkami. - Życzymy każdemu na Boże Narodzenie filiżanki dobrej kawy, oddechu od pracy i spokojnych świąt z rodzinami – dzieliła się dobrym słowem kierująca placówką Ewa Matejkowska. Stojący tuż obok bursowy mikołaj Dominik Bagiński z I LO życzył sobie zdrowia, dziewczyny i udanej matury w r. 2017. Czy mogłaby nią zostać sympatyczna Klaudia Borawska z II LO, z wyniosłymi i chwiejnymi rogami reniferka, za wcześnie dziś wyrokować. Hanna Bukowska i Artur Ciborowski z ZSTiO nr 4 częstowali kapustą z grzybami - 130 litrów i barszczem z uszkami – 100 litrów. - Oby ten rok 2017 nie był gorszy od 2016 – życzył dyrektor „Budowlanki”, z nadzieją na  nabór. W czasie posilania się daniami na ciepło i kolędowania, m.in., Adam Wierzbowski z Zespołu Szkół Specjalnych pod opieką Magdaleny Wawrzyniak zbierali do puszki datki na chorego ucznia z ZSS. A uczniowie z „Wety”, kucharze, kelnerzy i cukiernicy częstowali nie tylko pierogami z kapusta i grzybami – ok. tysiąca sztuk, ale także sałatkami: z tuńczyka – ok. 200 porcji i drugie tyle ze śledziem. - Spokoju ducha i pokoju w sercach, bliskości spotkań z rodzinami i przyjaciółmi – życzy nam Elżbieta Jarota.

„Życia bez trosk lub sił do ich pokonania”

Dla relacji ze Starego Rynku istotne jest to, co ludzie nie tylko mówią pod nazwiskiem, lecz i to, o czym z nazwiska mówić nie chcą. Boją się o pracę,  Chodzi – jak to określali – o „lepszą zmianę” w nowym roku. Mówienie ogródkami, aluzjami stało się jakimś nowym zwyczajem Polaków, oprócz inwektyw, wyzywania się na żywo, w internecie i za plecami. „Lepsza zmiana” to w języku roku 2016 oznacza nowy rząd. - Ja zwolnienia z pracy się nie boję – oświadcza jednak doktor Wojciech Bąkowski, ceniony lekarz reumatolog. - Stan wojenny w Warszawie w roku 1981 i '82 przeżyłem, to co mi Kaczyński zrobi...? Straszny ból odczuwam, że Polacy tak się poróżnili, wychodzili z tego samego źródła wolności, KOR i „Solidarności”. Może pójdą na pasterkę, przełamią się w święta z bliskimi opłatkiem i zastanowią, czy wolna Polska na sceny nocne w Sejmie i na ulicach zasłużyła.

Zofia Kossakowska korzysta z każdej okazji, żeby z Łomży jechać: do Łeby, Nałęczowa, Krakowa, Kołobrzegu, Augustowa, Giżycka. - Nie marnuję żadnej chwili, cieszę się życiem, bo do następnych świąt daleko – śmieje się energiczna emerytka, zaś reżyser teatralny Jarosław Antoniuk dodaje, że życzy Czytelnikom 4lomza.pl życia bez trosk lub sił do ich pokonania oraz uśmiechu od Dzieciątka.

 

Mirosław R. Derewońko

Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0