niedziela, 22 października 2017 napisz DONOS@

Podsumowanie pierwszego dnia 29. Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego "Walizka"

Międzynarodowy Festiwal Teatralny Walizka to „sentymentalna wyprawa” i „nowy język teatru” - można by użyć określenia dyrektora Jarosława Antoniuka z Teatru Lalki i Aktora, gdzie odbywa się przez cztery dni teatralne święto. Z ponad 100 zgłoszonych spektakli z 27 krajów 14 wystartowało w konkursie o nagrody, które przyzna jury pod przewodnictwem autorki ponad 150 scenografii i wykładowcy PWST w Krakowie Joanny Braun. Pierwszego dnia rywalizowały o uznanie jurorów teatry z Białorusi, Hiszpanii i Włoch. W Łomży otwarto też wystawę nestora światowej scenografii Adama Kiliana (lat 93) i pokazano kilkuset widzom „Wodewil warszawski” na Starym Rynku.

Salę teatru wypełnili w środę rano goście otwarcia 29. MFT Walizka, m.in.: przedstawiciele władz województwa – Stefan Krajewski, miasta – prezydent Mariusz Chrzanowski, starostwa – Elżbieta Parzych, reżyserzy, aktorzy i ekipy techniczne teatrów oraz dzieci z Łomży. - Jestem szczęśliwy, że mogę Was wszystkich powitać – mówił dyrektor Antoniuk, zwracając uwagę, że na rok przed 30. „Walizką” w konkursie biorą udział zwycięzcy poprzednich festiwali z występującymi nad Narwią po raz pierwszy. Dla jednych i drugich oraz dla gości i mieszkańców zabrzmiała „Oda do Pegaza”, którego uskrzydlona stalowa statuetka jest symbolem i nagrodą. Strofy swego autorstwa, że „Dziś festiwal teatralny, czas wydarzeń kulturalnych”, recytowały przejęte „dzieci” - aktorzy łomżyńscy: Tomasz Rynkowski i Eliza Mieleszkiewicz w obecności nauczyciela Marka Janika. W puli nagród jest 12 tys. zł na: Grand Prix, nagrodę za reżyserię, scenografię, muzykę i trzy aktorskie. Jurorzy to: reżyser Marek B. Chodaczyński, krytyk teatralny Janusz R. Kowalczyk, aktor i reżyser Wojciech Kobrzyński i teatrolog Bożena Sawicka z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, którą dyrektor Antoniuk prosił o przekazanie podziękowań za wsparcie ministrowi Piotrowi Glińskiemu. Prezydent Łomży życzył „jak najlepszych wrażeń artystycznych”, nazwał MFT Walizka „bardzo ważnym wydarzeniem” dla promocji miasta i Ziemi Łomżyńskiej, podziękował za to dyrektorowi i współpracownikom TLiA. Walizka została uroczyście i z uśmiechem po raz 29. otwarta na świat.

Spektakl inauguracyjny „Wąż” wystawił Teatr Lalek z Grodna. Sztuka Marty Guśniowskiej w reż. Olega Żugżdy to opowieść w konwencji kabaretowej rewii, gdzie ubrane na przemian na krwisto-czerwono i czarno śpiewające tancerki towarzyszą historii tytułowego węża, któremu do szczęścia brakuje rąk i nóg. Traf chce, że szefowa kabaretu ma chomika, ale ten w toku akcji staje się z ofiary przyjacielem, podobnie jak napotkana po drodze jaszczurka przewodniczka. Zwierzątka trafiają do wróżki i czarodzieja, niezdolnych pomóc, tak jak Pan Bóg. Stwórca jednak pociesza węża, że swoje kształty indywidualne ma każde stworzenie i trzeba lubić siebie, zaakceptować i kochać nawzajem. - Sztuka żywa, wesoła, dużo zabawnych sztuczek, jest zrozumiała, ale i wartka – oceniał na gorąco aktor Max Bogayenko (lat 26) z Teatru Tamia z Charkowa, który przyjechał z ekipą KNIA. - Mnie taka konwencja sprzed 40 czy 50 lat jest znana. Estetyka tradycyjna, ale chyba trochę przebrzmiała.

Po zgrabną konwencję połączenia sztuk: film animowany w teatrze sięgnął obficie Tian Gombau (lat 52), autor, jedyny aktor i współreżyser z Panchi Vivo, który wystawił „Człowiek z ekranu” El Teatro de l'Home Dibuixiata z Castellon, liczącej ok. 3 tysięcy mieszkańców miejscowości koło Walencji w Hiszpanii. Za plecami ekran wielki jak scena i mały człowiek na jego tle, animujący ruch chmur przez dmuchanie, stwarzający wschód słońca, bawiący się z ptakiem... Ekranem może stać się koszula: obrazy będą wędrować z jej właścicielem, a nawet dotrą do jego wnętrza. Pomysł prosty i pięknie zrealizowany: animowany obraz filmowy i aktor teatralny, dopowiadając gestem i krótkim komentarzem historię z dzieciństwa. Bohater to Pomodoro: marzy o zostaniu klownem, ale poddany jest opresji społecznej. Koledzy go wyśmiewają, rodzice nie rozumieją. Wyrozumiały aktor pomoże chłopcu rozumieć, że powinien marzenia wziąć w swoje ręce i je zrealizować... I tak się stanie, gdy zjedzie do miasteczka Circus Popmodoro. Tkliwa muzyka, wzorowane stylistycznie na dziecięcych rysunkach animacje filmowe i czuły humor dorosłego w rozmowie z marionetką to atuty, tak jak finezja starej pantomimy i manualnej gry lalką i rekwizytem z nowoczesną techniką.

„Metafizyka jak w zegarku” okazała się trudną w odbiorze sztuką psychologiczno-kontemplacyjną, pozbawioną zupełnie słów. Opowieść oparta została na leniwie toczącej się kanwie dwóch obrazów surrealistycznej malarki Remedios Varo: kobieta sowa oraz karmienie księżyca. Najpierw widzowie ujrzeli reprodukcje, a potem ewokowane sceny teatralne. Piękna, półnaga kobieta budzi się z głową pięknej kobiety w ręce i ręką kościotrupa, którą gładzi swoje ramiona. Powraca do podświadomych pragnień, snów i wizji, jakie dopadają nieoczekiwanie, nieproszone i niechciane... Minimalistyczna muzyka, oparta na fortepianie i skrzypcach, w oparach dymu dopełnia onirycznego transu, którego częścią stają się mistrzowsko animowane laleczki w scenerii z obrazów Varo: mrugają i poruszają ustami, gdy szepcą sekret lub hasło półnagiej na ucho. Zginają każdy paluszek rączki, aby ożywić się jak prawdziwy człowiek w czasie pisania lub gotowania kaszki dla księżyca w klatce ptaszka. Zegarmistrzowskie dzieło surrealne duetu: Ilaria Drago i Jlenia Biffi / Coppelia Theatre, Włochy.

W Galerii Pod Arkadami goszczą prace wybitnego scenografa Adama Kiliana, o których opowiadał jego syn Jarosław Kilian. Zostanie od września dyrektorem Teatru Lalka w Warszawie, gdzie jego ojciec pod koniec lat 50. debiutował. W łomżyńskiej galerii na ścianach wiszą lalki trzech sztuk, w tym dwóch adaptowanych na łomżyńską scenę: „O Zwyrtale Muzykancie”, „Sklep z zabawkami”i „Ubogi książę”. - Jan Wilkowski w telewizji, w Warszawie czy Białymstoku nie zrobił bez Adama Kiliana żadnej sztuki – wspominała obu dyrektor artystyczna w Teatrze Lalka Joanna Rogacka. Są wśród prac wiklinowe olbrzymy konia i jeźdźca, do wnętrz których wchodzi aktor, są i mniejsze jak z obrazów Boscha czy chaty ludowej. - Tu jest genius loci, w tej strażnicy będzie wam dobrze się działo – przywołał spotkanie z wybitnym scenografem dyrektor Antoniuk, kiedy łomżyński teatr wyremontował na siedzibę budynek po straży pożarnej przy pl. Niepodległości. - Niektórzy aktorzy teatrów dramatycznych narzekali, że nakrycia głowy i kostiumy są za ciężkie, przeszkadzające w ruchu – wracała dyrektor Rogacka do ponad 20 lat z Adamem Kilianem, który dla plastycznego efektu sięgał po najrozmaitsze, nielekkie materiały, nie unikał ogromnych rozmiarów. - Prof. Józef Szczublewski śmiał się, że Kilianowi zawdzięcza karierę profesorską, bo zrezygnował z aktorstwa.

Mirosław Robert Derewońko

Foto: Wystawa nestora światowej scenografii Adama Kiliana
Foto:
Foto: Wystawa nestora światowej scenografii Adama Kiliana
Foto: Wystawa nestora światowej scenografii Adama Kiliana
Foto: Wystawa nestora światowej scenografii Adama Kiliana
Foto: Wystawa nestora światowej scenografii Adama Kiliana
Foto: Wystawa nestora światowej scenografii Adama Kiliana
Foto: Wystawa nestora światowej scenografii Adama Kiliana
Foto: Wystawa nestora światowej scenografii Adama Kiliana
Foto: Wystawa nestora światowej scenografii Adama Kiliana
Foto: Wystawa nestora światowej scenografii Adama Kiliana
Foto: Wystawa nestora światowej scenografii Adama Kiliana
Foto: Wystawa nestora światowej scenografii Adama Kiliana
Foto: Wystawa nestora światowej scenografii Adama Kiliana
Foto: „Wodewil warszawski” na Starym Rynku

 
Zobacz także
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0