czwartek, 19 października 2017 napisz DONOS@

Odeszła od nas anglistka Ewa Konopka (+ 52) z Łomży

Lubiła kwiaty... Na srebrnych, wysokich stojakach zawisły w ciszy wieńce elegijne jak łzy, poczęte z zieleni i róż, białych, różowych i karminowych. I z otwierających niewinne kielichy płatków lilii. Zwiewne, pozłacane i ozdobione dedykacjami szarfy opadały w dół jak bezradnie opuszczone ręce. „Drogiej Ewie” - przyjaciele z klasy LO Tadeusza Kościuszki. „Naszej Ewie” - rodzina Konopków. „Kochanej Ewie” - przyjaciele z Liceum im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Łomży, a kolejny wieniec od rektora, senatu i społeczności akademickiej PWSIiP. „Najukochańszej córce” - rodzice... Pośrodku kwiatów prosta trumna, w której spoczywa anglistka i tłumacz dr Ewa Konopka (1963 – 2015), zmarła w czasie okrutnej choroby twórczyni kierunku filologia angielska PWSIiP w Łomży.

Ewa Konopka (1963-2015) - fot. Anna Konopka
Ewa Konopka (1963-2015) - fot. Anna Konopka

W czwartek, 9. lipca rano otrzymałem wstrząsająco lakonicznego esemesa od serdecznej koleżanki: „Ewa nie żyje”. - Jak mi się osunęła na rękach i głowa jej lekko opadła, to myślałam, że zasnęła... - wspomina dwa dni później Teresa Gołębiewska (lat 76), matka dr. Ewy Konopki, która od 1. lipca do śmierci 9. lipca o godz. 9.25 przebywała w Szpitalu Wojewódzkim w Łomży. - Byłam przy niej dzień i noc od 14. marca. Jedyne, czego chciała w ostatnich dniach życia, to żebym nie odchodziła, abym tylko nie zostawiała jej samej. „Daj rękę, potrzymaj” - prosiła. „Mamo, tato, nie odchodźcie”.

„Zawsze żywa, tak jak iskra”
- Już się wyrwała, wyniosła z tego świata Kochana Dziewczynka Nasza... – wzdycha po pierwszym dniu wystawienia ciała Zmarłej w Domu Pogrzebowym „Marczyk” przy ul. Przykoszarowej Danuta Koluśniewska (lat 82), która poprowadziła przez skłaniające nas do modlitwy i pośmiertnej refleksji tajemnice różańcowe dla najbliższych, krewnych, przyjaciół i kolegów, nauczycieli i wykładowców, uczniów i studentów. - Znałam Ewę od 1969 roku, jak była sześcioletnią dziewczynką, mieszkając z jej rodzicami na piętrze bloku przy ul. Pięknej drzwi w drzwi – opowiada pogodna staruszka. - Ewa przyjaźniła się z moją córką Basią, młodszą dwa lata, tak że pukały do siebie przez ścianę modnymi wtedy drewniakami, aż dziurki się porobiły w tynku, miały takie różne kody dziewczęce... Ewa to był bardzo lubiany dzieciak. Boże mój, tak jak własna córka, zawsze żywa, tak jak iskra. Odważna, nie bała się żadnej sprawy, umiała wszystko elegancko załatwić, więc wszystko było bez problemu. Dzielna była, bo jej mąż zginął tragicznie w Stanach, więc samotnie wychowywała od małego Idę...
Irena Świderska była w radzie klasowej rodziców w Szkole Podstawowej nr 2 w Łomży, gdzie Ewa z d. Gołębiewska uczyła się przez osiem lat, ponieważ tyle trwała wówczas nauka w podstawówce. - Była bardzo zdolna i śmiała, bo miała dobre argumenty w rozmowach z nami – wspomina dziś 75-letnia mama kolegi z klasy. - Wyróżniała się w nauce, lecz miała do tego dużo koleżanek i kolegów. Taka towarzyska natura, ale czasami odnosiłam wrażenie, że nie była tak otwarta, jakby w smutku...

Od „Kościuszki” po doktorat UwB
Ambitna dziewczyna wybrała jedyne w latach 70. i 80. w Łomży Liceum Ogólnokształcące imienia Tadeusza Kościuszki, gdzie trafiła do klasy matematyczno-fizycznej, której wychowawczynią była polonistka Lucyna Duchnowska. Szczęśliwym trafem, języka rosyjskiego uczył Jan Maksimowicz, z którym Ewa szybko znalazła wspólny język, ratując z niejednej opresji swoją klasę przed srogim i wymagającym rusycystą. To pod jego opieką Ewa Gołębiewska święciła na początku lat 80. triumfy w Ogólnopolskiej Olimpiadzie Języka Rosyjskiego, jednak na studia wybrała kulturoznawstwo w Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, uwieńczone w 1987 r. magisterium. W 1992 r. zaczęła pracę w Katolickim Liceum w Łomży, gdzie była wychowawczynią i uczyła angielskiego do czasu podjęcia obowiązków lektora w nowo powstałej Państwowej Wyższej Szkole Informatyki i Przedsiębiorczości. - Jednocześnie utrzymywała z nami cały czas kontakty służbowe i prywatne – uściśla dyrektor Bożena Śliwowska z „Katolika”. - Dzięki Ewie Konopce, nauczyciele i uczniowie korzystali z wartościowych spotkań językowych. Ewa zawsze będzie w naszej życzliwej pamięci...
Pracę lektora w PWSIiP rozpoczęła w 2005 r., czyli rok po ukończeniu filologii angielskiej UAM w Poznaniu. Swoją rozległą wiedzę humanistyczną koronuje doktoratem z literaturoznawstwa w 2010 r. na Uniwersytecie w Białymstoku. Jej starania owocują powstaniem kierunku filologia angielska i ukształtowaniem się Instytutu Społeczno-Humanistycznego PWSIiP, w którym została zastępczynią dyrektora w 2011. Z przyjemnością słuchałem wdzięcznych studentek dr Ewy, chwalących Ją za Jej plecami... Ważnym doświadczeniem zawodowym stała się praca tłumacza przysięgłego przy sądzie w Łomży przez ponad 20 lat od 1994. Doktor Ewa zajmowała się tłumaczeniami nawet jako chora.
- Podziwiałam energię Ewy, ambicję, odpowiedzialność i konsekwencję w realizacji nowych celów – podkreśla Barbara Pietruszewska (lat 62), anglistka w I LO. - Poznałam ją i jako jej nauczycielka, i jako współpracowniczka w Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej. Tworzyłyśmy zadania na matury i jeździłyśmy szkolić nauczycieli. Świetnie się uzupełniałyśmy i czułyśmy jak... koleżanki po fachu.

Walka o życie, wiarę i nadzieję
- Przez cały czas tej choroby była świadoma, intelektualnie aktywna, korzystała z komputera, miała dostęp do Internetu – ociera kącik oka mama Doktor Ewy.- A dopiero w ostatnim tygodniu już nie...
Ewa Konopka dowiedziała się 9. maja ubiegłego roku, że jest chora na raka: ma nowotwór płuca z przerzutem na kości. - Najpierw leżała w szpitalach na Barskiej i na Banacha, potem przez miesiąc w Centrum Onkologii w Warszawie, gdzie robiono jej naświetlania, radioterapię kości, zaś od lipca zalecono Ewie leczenie farmakologiczne  – mówi Teresa Gołębiewska. - Rok temu w lipcu wszyscy byliśmy pełni nadziei, Ewa i my, tak jak lekarze, że rak jeden i drugi jest do wyleczenia. Załamanie przyszło nagle 14. listopada: Ewa poczuła ogromne bóle. Wpierw pomogła jej przetrwać w szpitalu w Łomży dr Marzena Sajkowska. 19. listopada Ewa znów trafiła do Centrum Onkologii. Leżała na wznak, patrzyła w sufit... Gdy dopasowali gorset, stelaż na kręgosłup, ćwiczyła na łóżku, siadała na 20 minut... 22. grudnia 2014 wypisano ją do domu i do połowy marca opiekowała się nią 27-letnia córka Ida. Ewa chciała wrócić do Łomży. Centrum dało skierowanie do onkologicznego hospicjum domowego. Ludzie o niej nie zapomnieli: odwiedzały ją koleżanki z uczelni, z chóru i z klasy. Pod koniec miała chęć widzieć tych, którzy byli najbliżsi. Pragnęła spokoju, nie współczucia, nie litości.
Jaką Cię sam zapamiętam? Wesołą i uśmiechniętą, rozśpiewaną i roztańczoną, i pełną radości życia. Tak byliśmy szczęśliwi na rajdach harcerskich i mszy Jana Pawła II w 1983 r. na Stadionie X-lecia.

Mirosław R. Derewońko

P.S. Wystawienie ciała Ś.P. Ewy Konopki nastąpi w niedzielę od godz. 17. w Domu Pogrzebowym „Marczyk” przy ul. Przykoszarowej 22 B w Łomży i w poniedziałek od godz. 10. do 12. w Domu „Marczyk” przy ul. Mikołaja Kopernika. Po mszy św. pogrzebowej w kaplicy o godz. 12. – złożenie do grobu na starym cmentarzu obok urny z prochami Jej małżonka Karola Konopki (1963 – 1994)...


 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0