poniedziałek, 20 listopada 2017 napisz DONOS@
171027121458.gif

Rozmowy w PKS Łomża z użyciem mediów

Wczoraj związkowcy obdzwaniali dziennikarzy informując, że w czwartek w PKS Łomża odbędzie się referendum, w którym załoga ma zdecydować czy gotowa jest na strajk, a dziś rano to prezes spółki zaprosił dziennikarzy na mediacje ze związkowcami. - To nie zarząd PKS przystąpił do rozmów ze związkami przy pomocy mediów, dlatego może przy udziale mediów uda się dojść do porozumienia – tak prezes PKS Łomża Grzegorz Rytelewski wyjaśnił zaskoczonym związkowcom obecność dziennikarzy. Publiczne utarczki słowne prezesa z Ireneuszem Orzechowskim z „S” w PKS (19 osób) i Krzysztofem Bugajem ze Związku Zawodowego Kierowców (64) trwały około godziny, po czym na sali pojawił się szef łomżyńskiej „Solidarności” Henryk Piekarski, który po kilkunastu minutach narady ze związkowcami zadeklarował „przystąpienie do mediacji”. W efekcie odwołano też planowane na czwartek referendum.

Grzegorz Rytelewski (prezes PKS Łomża), Ireneusz Orzechowski ("Solidarność" w PKS Łomża) i Krzysztof Bugaj (Związek Zawodowy Kierowców)
Grzegorz Rytelewski (prezes PKS Łomża), Ireneusz Orzechowski ("Solidarność" w PKS Łomża) i Krzysztof Bugaj (Związek Zawodowy Kierowców)
Grzegorz Rytelewski (prezes PKS Łomża), Henryk Piekarski (szef Solidarności  region Mazowsze, oddział Łomża), Ireneusz Orzechowski ( "Solidarność" w PKS Łomża) i Krzysztof Bugaj (Związek Zawodowy Kierowców)
Grzegorz Rytelewski (prezes PKS Łomża), Henryk Piekarski (szef Solidarności region Mazowsze, oddział Łomża), Ireneusz Orzechowski ( "Solidarność" w PKS Łomża) i Krzysztof Bugaj (Związek Zawodowy Kierowców)

Zaskoczenie przedstawicieli związkowców na widok dziennikarzy było dokumentne. Krzysztof Bugaj tłumaczył, że rada kierowców liczy osiem osób i „nie sam decyduje”. Ireneusz Orzechowski także dostrzegł, że spotkanie z mikrofonami na stole prezydialnym nie wygląda na negocjacje, więc „my tu nie jesteśmy jako związkowcy”. Skracając dłużącą się i nużącą polemikę: chodziło o to, czy prezes nie za późno – wczoraj – i we właściwej formie poinformował przedstawicieli o zaproszeniu do negocjacji – nie tylko pismem, ale i telefonicznie. Skonsternowany przedstawiciel „S” w PKS informował o niekonwencjonalnym początku mediacji Henryka Piekarskiego, szefa „S” w Łomży.

PKS Łomża na skraju upadłości 
Prezes PKS-u Grzegorz Rytelewski mówił, że wyprowadzenie firmy z długów to „duże obciążenie, bolesne dla wszystkich”, potrzeba wymiany taboru, doposażenia warsztatów i poprawy warunków pracy. Dobrze, że zadłużenie firmy za paliwo z 4 mln zł udało się zmniejszyć do ponad 200 tys. zł. - Mam pomysły, jak wyprowadzić firmę z dołka, mimo że jest poważny – stwierdził. - We wrześniu 2014 r. odnotowaliśmy pierwszy plus w bilansie PKS. Firma dostarczająca paliwo postawiła nam ultimatum, że albo sukcesywnie spłacamy zaległości, albo w styczniu 2015 czeka nas upadłość. Ale firma nadal funkcjonuje: prowadzimy usługi, przewozimy pasażerów, naprawiamy auta. Dostaliśmy kredyt operacyjny 1 mln zł z drugiego banku, poręczony przez Urząd Marszałkowski. Wcześniej w innym banku mieliśmy 600 tys. zł kredytu, ale bank nie wyraził zgody na przedłużenie. Sprzedanej za poprzedniego zarządu bazy w Kolnie za 1 mln 600 tys. zł nie zainwestowano w poprawę jakości taboru i termomodernizację hali, przejedzono... Oddzielną sprawę stanowi dworzec PKS w Łomży.
Prezes podkreślił, ze to prawie półtora hektara na rogu alei Legionów i ul. Sikorskiego, które firma musi oświetlać, sprzątać, odśnieżać, gdy za wjazd autobusu innego przewoźnika dostaje tylko 1 zł. Zdaniem prezesa, powinno to być 8 – 10 zł. Na dworzec miesięcznie jest 1700 wjazdów PKS, zaś 2400 innych przewoźników. - Plan na rok 2015 mamy bardzo ambitny – zapowiedział prezes PKS Łomża Rytelewski. - Poprawa infrastruktury i zakup taboru za ponad 3 mln zł z własnych środków.

O co chodzi związkowcom PKS?
PKS Łomża zatrudnia 176 osób: 19 jest w „Solidarności”, 64 w Związku Zawodowym Kierowców. Ireneusz Orzechowskii Krzysztof Bugaj usłyszeli z ust prezesa Grzegorza Rytelewskiego, że oba „związki nie występują o podwyżki płac”. Nadto Krzysztof Bugaj ze ZZK domagał się poszerzenia reprezentacji kierowców do rozmów, „żeby nikt nie zarzucał, że swoje interesy załatwiam”. Z kolei przedstawiciel zakładowej „Solidarności” proponował spotkanie prezesa z załogą, aby „powiedzieć twardo, że musimy zacisnąć pasa”. To „zaciskanie pasa” pojawiało się w wypowiedziach jeszcze po kilkakroć. Orzechowski, dopytywany, czego właściwie chcą związkowcy, odpowiedział, że zależy im na zbiorowym układzie pracy. Tłumaczył, że poprzedni był „dobry, jasny”, każdy mógł policzyć sobie płacę i określić swoje wymagania. Nowy układ należałoby dostosować do obecnych czasów. Nieoficjalnie usłyszeliśmy, że zatrudnieni bez starego układu kierowcy mają wyższą stawkę.

Mirosław R. Derewońko


 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0