piątek, 24 listopada 2017 napisz DONOS@
171027121458.gif

„Ścigany... za odwagę” wygrał w sądzie

Jacek Karwowski jest niewinny. Sąd Rejonowy w Łomży umorzył postępowanie jakie z prywatnego aktu oskarżenia, za pieniądze należącej do samorządu województwa spółki, prezes PKS Łomża Adam Wykowski wraz ze związkiem zawodowym kierowców, wytoczył zwolnionemu wcześniej pracownikowi, który ujawnił aferę paliwową w łomżyńskim PKS-ie. Karwowski oskarżany był o popełnienie przestępstwa z art. 212 kodeksu karnego czyli pomówienie kierowców o kradzież paliwa i szkalowanie dobrego imienia PKS Łomża. Sąd Rejonowy w Łomży uznał, że to co uczynił były już pracownik spółki nie zawiera znamion czynu zabronionego i zasadził od oskarżyciela na rzecz Karwowskiego 3200 zł zwrot kosztów procesu. Sędzia Michał Gąsiewski w uzasadnieniu wyroku nie pozostawił suchej nitki na oskarżeniu uznając, że Jacek Karwowski nie tylko mógł, ale nawet miał obowiązek informować także właściciel spółki, prokuraturę czy media o stwierdzonych nieprawidłowościach.

Wiosną 2012 roku na portalu 4lomza.pl opublikowaliśmy serię filmów nagranych w połowie 2011 roku ukrytą kamerą na stacji paliw w kolneńskiej placówce łomżyńskiego PKS-u. Filmy wskazywały, że kierowcy paliwo tankują nie tylko do baków autobusów, ale także do kanistrów, a nawet baków prywatnych samochodów. Kamerę w tajemnicy przed kierowcami zamontowano na polecenie prezesa PKS Łomża Adama Wykowskiego. Gdy po naszych publikacjach wybuchła „afera paliwowa”, prezes PKS-u twierdził że żadnych kradzieży nie było i że o filmikach dowiedział się dopiero na początku 2012 roku gdy nagrania przesłano mu z Urzędu Marszałkowskiego. Płytę z nagraniami marszałkowi przekazał właśnie Jacek Karwowski. Prezes Wykowski zwolnił go z pracy dyscyplinarnie w grudniu 2012 roku. Wcześniej powierzył mu kierowanie zespołem kontrolującym kierowców, ale po dwóch przeprowadzonych kontrolach, które wykazały znaczące braki paliwa w zbiornikach kilkudziesięciu autobusów, zwolnienia go z pracy zażądało blisko stu pracowników samorządowej spółki – w zdecydowanej większości kierowców. I żądanie to błyskawicznie wykonał prezes łomżyńskiego PKS-u. Rozpatrując tę sprawę sąd pierwszej instancji uznał, że co prawda nie było podstaw do zwolnienia Karwowskiego dyscyplinarnie z pracy, ale argumentując trwaniem ostrego sporu pomiędzy nim a prezesem nie orzekł o przywróceniu go do pracy, ale jedynie o konieczności wypłaty mu odszkodowania za trzy miesiące. Były pracownik PKS-u, który do tej pory pozostaje bez pracy odwołał się od tego wyroku i domaga się przywrócenia na dawne stanowisko pracy. Sprawa ta jeszcze nie znalazła prawomocnego finału

Zniszczyć człowieka
Zwolnienie z pracy to nie jedyne konsekwencje jakie miał ponieść pracownik, który ujawnił na jak gigantyczną wręcz skalę powszechny może być proces kradzieży paliw w tej należącej do samorządu województwa spółce. Latem ubiegłego roku do Sądu Rejonowego w Łomży wpłynął prywatny akt oskarżenia przeciwko podpisał prezes PKS Łomża Adam Wykowski oraz 20 kierowców autobusów. Gdy sąd wezwał wszystkich wnoszących go do uiszczenia opłaty po 300 zł, zapłaciła tylko spółka PKS Łomża. Wobec powyższego sąd uznał za bezskuteczny akt oskarżenia w części wnoszonej przez kierowców, ale wówczas z wnioskiem o dołączenie do oskarżenia wystąpił działający w łomżyńskim PKS związek zawodowy kierowców. Jacka Karwowskiego oskarżono  o to, że w okresie od 12 września 2011 roku do 23 listopada 2012 roku miał dopuścić się pomówienia pracowników PKS-u o kradzieże paliwa, czyli postępowanie, które mogło poniżyć ich lub PKS Łomża w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla stanowiska, zawodu lub rodzaju wykonywanej działalności. Przestępstw tych miał dopuścić się m.in. w czasie spotkania zarządu PKS z przedstawicielami organizacji związkowych działających w spółce, gdy mówiąc o problemie zużycia paliwa stwierdził: „sami siebie okradamy, oszukujemy sami siebie. Przedsiębiorstwo traci 50 tys. miesięcznie”, a także w piśmie jakie wysłał do marszałka informując go, że w PKS Łomża mają miejsce „praktyki o charakterze przestępczym”, które narażają spółkę na „olbrzymie straty”, czy w pismach wysyłanych bezpośrednio do prezesa PKS Łomża czy do Rady Nadzorczej PKS-u. 
Oskarżyciel – czyli reprezentujący PKS Łomża prezes Adam Wykowski wraz ze związkiem zawodowym kierowców - poza uznaniem winy Jacka Karwowskiego domagał się także zasądzenia od niego 200 tysięcy złotych zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. 

Kwalifikuje się do naśladowania, a nie do potępienia
Sąd Rejonowy w Łomży wszystkie te oskarżenia – już po wstępnej analizie akt sprawy - uznał za bezpodstawne. Sędzia Michał Gąsiewski przekonywał w uzasadnieniu wyroku, umarzającym postępowanie i zasadzającym od oskarżycieli na rzecz Jacka Karwowskiego 3200 zł tytułem zwrotu kosztów, że w działaniu oskarżonego nie ma znamion popełnienia czynu prawnie zabronionego. Sędzia mówił, że oskarżony nie miał zamiaru zniesławienia kogokolwiek. Podkreślał, że przekazywane informacje znajdowały uzasadnienie w faktach. Mówi, że z racji pełnionej przez oskarżonego funkcji w spółce – przewodniczącego związku zawodowego - oraz obowiązków służbowych – starego rewizora - miał on nie tylko możliwość, ale nawet obowiązek informowania o stwierdzonych nieprawidłowościach i podejmowania działań do ich wyeliminowania. Sędzia kilkakrotnie mówił, że przedstawiane przez Karwowskiego zarzuty dotyczące kradzieży były  prawdziwe i nie zmienia tego nawet fakt, że w sprawie nie doszło do skazania konkretnych kierowców. 
Odnosząc się zaś do całości sprawy sędzia Michał Gąsiewski wskazywał na zasady współżycia społecznego i mówił, że nie można dopuścić do tego i zgodzić na to, że mieszkańcy widząc popełniane przestępstwo będą bali się informować o nim organy ścigania w obawie przed odpowiedzialnością właśnie z artykułu 212 KK, z którego został oskarżony Jacek Karwowski.
W Sądzie Rejonowym w Łomży na publikacji uzasadnienia wyroku nie było prezesa PKS-u, ani nikogo innego reprezentującego oskarżenie.   
- Miałem obawy co do werdyktu, ale sąd udowodnił, że jest uczciwy i niezawisły. I to jest najlepsza wiadomość dla mnie, ale i jak sądzę dla społeczeństwa – mówił po wysłuchaniu uzasadnienia wyroku Jacek Karwowski. - Doskwiera mi tylko brak pracy i poczucie ogromnej krzywdy, która została mi wyrządzona.


 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0