Finał, i pechowa 13 – czyli łomżanki na Uniwersjadzie w Shenzhen
Joanna Fidorow, młociarka LŁKS „Prefbet Śniadowo Łomża” zakwalifikowała się do finału 26. Letniej Uniwersjady, która odbywa się w Shenzhen, w Chinach. Niestety druga nasza zawodniczka, Justyna Korytkowska, już zakończyła swoją przygodę z Uniwersjadą. Korytkowska, która rywalizowała w biegu na 3000m z przeszkodami, pechowo swój finał przegrała. Zajęła 13 miejsce, uzyskując czas o 11 setnych sekundy gorszy niż zawodniczka która do finału się dostała.
22-letnia Joanna Fodorow już w drugim rzucie zapewniła sobie awans do finału Uniwersjady. Uzyskany rezultat 66.07m jest czwartym podczas tych zawodów, ale jeszcze zdecydowanie poniżej możliwości naszej zawodniczki. Ustanowiony w tym roku jej rekord życiowy jest o cztery metry lepszy, co pozwala mieć nadzieję na walkę o medale w piątkowym finale...
Joanna Fiodorow należy do najlepszych młociarek nie tylko w Polsce, ale także w Europie. Kilka tygodni temu zdobyła srebrny medal podczas odbywających się w czeskiej Ostrawie Młodzieżowych Mistrzostw Europy. Przed kilkoma dniami zdobyła tytuł wicemistrzyni Polski i została powołana do kadry narodowej na odbywające się pod koniec sierpnia Mistrzostwa Świata seniorów w koreańskim w Daegu.
Justyna Korytkowska (25 lat) w Shenzhen pobiegła zdecydowanie poniżej swoich możliwości. Czas który uzyskała to 10:03,59 podczas gdy jej rekord życiowy wynosi 9:45,24. Dość dodać, że ostatnia z 12 zawodniczek, które zakwalifikowały się do finału, uzyskała czas zaledwie o 11 setnych lepszy do Korytkowskiej. Jak przekazuje trener i mąż zawodniczki, Andrzej Korytkowski, Justyna na rozgrzewce czuła się dobrze, w biegu też nie było jakiś specjalnie źle, natomiast za nic nie szło przyśpieszyć i biegło się „dziwnie”.
- Analizując listy startowe i dyspozycję Justyny, nawet mi przez myśl nie przeszło, że może nie awansować do finału – mówi Korytkowski. - Moim zdaniem to wpływ 17-godzinnej podróży do Chin na dwa dni przed startem lub bieg o godzinie 5.20 naszego czasu gdy jest najmniejsza wydolność organizmu. Uważam, że start europejczyków o tej porze bez aklimatyzacji jest bardzo ryzykowny. W pierwszym biegu również odpadła druga z Polek Matylda Szlęzak (10:11,79), która skarżyła się na podobne objawy.